
Moderator: GM


. Poza tym traktują temat zupełnie odmiennie. Jeśli obie wypadają blado jeśli porównuje się ich zalety. CT jest bardziej klaustrofobiczny i liniowy, GZ mniej skupia się na malutkich szczegółach i pojedynczych konfrontacjach. Moim zdaniem świetnie się uzupełniają. Inna sprawa, że to trochę wiocha dla MGSa biorąc pod uwagę różnicę wieku 

uci napisał(a):są detaliki w wielu grach które powinny obowiązkowo przechodzić do innych tytułów zaraz po tym jak pojawia się po raz pierwszy.
) na poziomie Hard, a jeszcze się teraz okazało, że jest poziom Expert. Ważne jednak, że nie czuć by gra jakoś szczególnie oszukiwała. Wręcz przeciwnie - zawalisz, to jesteś sam sobie winny. Tak więc nawet tutaj gra ewidentnie wraca do czasów Dreamcasta, kiedy gry po prostu były trudne. 


.


Faja napisał(a):Faja napisał(a):Pograłem trochę w Dragon's Dogma i jestem bardzo mile zaskoczony. Nie dość, że na początku zostajemy rzuceni od razu na wielką wodę, to później jest jeszcze lepiej. Super system walki, fenomenalny system pionków no i piękny otwarty świat. Ja jestem kupiony.
Dziś trochę więcej bo jestem przy kompie. Super system walki oparty na staminie, czyli Soulsy. Różnica jest taka, że tutaj mamy więcej możliwości, zwykły i mocny cios, skille zarówno przypisane do broni jak i do tarczy. Dochodzą jeszcze skille pasywne no i jest złapanie. Złapanie, które sprawia, że pojedynki z co większymi potworami zamieniają się w walki rodem z Shadow of the Colossus. Stamina się kończy i spadamy. W ogóle w tej grze jest kupa detali, które razem tworzą spójną całość. Stamina także traci się podczas biegu, i początkowo heros biegnie co sił w nogach, z postępem kurczenia się paska zaczyna zwalniać by na samym końcu wreszcie się zatrzymać i zacząć dyszeć jak Usain Bolt po 300m. Wtedy nic kompletnie nie można zrobić, tylko czekać, aż nabierze sił. Kolejna sprawa to spójny świat. Nie jest do drugi Dark Souls gdzie majaczące ruiny w oddali można spotkać tuż za rogiem. Jest to bardziej Skyrim, z tym że proporcja świata do długości kroku bohatera jest zachowana. Jednym słowem idzie się długo. Nie ma szybkiej podróżyprzynajmniej na początku. Ja po 11 godzinach jeszcze nie odkryłem jak szybko podróżować, są jedynie tunele, skróty, którymi można się dostać na szybko w inny rejon mapy. Teraz czas na pionki. Tutaj aż dziw człowieka bierze, że Capcom odwalił tak dobrą robotę. Pionki to osobny byt, żyjący normalnie w Szczelinie, czyli miejscu położonym poza światem w grze przedstawionym. Można sobie stworzyć swojego pionka, który będzie nam towarzyszył, można wynająć pionka stworzonego przez innego gracza, można też wynająć naszego pionka innemu graczowi. Pionek zdobywa doświadczenie, skille, zapoznaje się z zadaniami w których bierze udział, co potem może wykorzystać gdzie indziej, np. wynajęty pionek o wyższym levelu wskazuje nam drogę, ukryte skarby, komentuje taktykę walki z potworami, pokazuje ich słabe elementy. Super. W ogóle nie zachowują się jak sztuczna intelignecja, walczą dobrze, bronią się dobrze, jedynie spamują nas tymi samymi komentarzami co jakiś czas. Nie da się tej gry porównać do niczego innego. Jest tu trochę serii Souls, jest trochę serii Elder Scrolls, jest trochę Steet Fightera, ale połączenie to choć może się wydawać dziwne, zdaje egzamin w 100%.
Twilite obadaj. Tobie się powinno spodobać.
Uciekłem stamtąd jak najszybciej. Gra jest zagmatwana jak to bywa w japońskich produkcjach. Po pierwszym końcu dostajemy dostęp do lokacji składającej się z kilkunastu poziomów, na każdym masa lootu i nowe potwory, idealne miejsce do farmienia. Napisałem pierwsze zakończenie, ale nie ma się czym przejmować, gdyż prawdziwe zakończenie jest tylko jedno. Jak natrafimy na któreś alternatywne to po napisach końcowych pojawia się opcja "Retry" więc można dokonać innego wybory i grać dalej. Bardzo fajny patent. NG+ przede mną, ale to już sobie machnę na poziomie Easy, żeby nie tracić kolejnych 40 godzin 


Gillian napisał(a):40h w 5 dni. Roboczotydzień. Przyznaj się, że grasz zarobkowo!




Faja napisał(a): Po pierwsze nie rozumiem jaki idiota (DC) wpadł na pomysł, żeby pokazać historię wyrywkowo. Nie ma to żadnego fabularnego uzasadnienia. NIE MA! Po drugie to miała być super produkcja, więc dlaczego czasami natrafiamy się na niewidzialne ściany?
Po trzecie sterowanie Jodie to jakaś padaka. Czułem się jakbym grał w Resident Evil z PSX, oczywiście nie zawsze, ale często.

Po czwarte fabuła jest tak słaba, że jaja bolą. Jak zobaczyłem te szamańskie pierdoły na pustyni to śmiechłem. O ile sam pomysł Infrawymiaru mi się podoba, to kompletnie Cage się rozminął z potencjałem tegoż. Wystarczyło sięgnąć garścią do Lovecrafta i zrobić pożądny horror, a tak dostaliśmy New Age Mumbo Jumbo. Fahrenheit i Heavy Rain to gry miszcze przy Beyond 2 Souls. Bieda aż piszczy. Najlepsza rzecz na płycie z grą to The Dark Sorcerer w bonusach. Bez kitu.

.


kALWa888 napisał(a):Ukończyłem również pierwszego Bioshocka na PS3.


Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość