Angel de la Paz napisał(a): fabuła przestaje aż tak mocno absorbować
Jak sobie przypominam to za pierwszym razem grałem jak szalony i właśnie w momencie, kiedy Big Shell zaczęło się walić, nie mogłem wyłączyć gry do samego końca - taka była absorbująca ; ). Co prawda później MGS2 zaczeło mi się coraz mniej podobać, aż właściwie do premiery MGS3, kiedy uznałem dwójkę za najsłabszą w serii. A później zaczęło mi się przestawiać - trochę zmądrzałem i zacząłem zauważać już nie tak oczywiste zalety MGS2 - jak choćby rewelacyjny Raiden.