Hm co do pierwszej części to szkoda byłoby gdyby to właśnie Twin Snakes się w tym zestawie pojawiło.
Wracając do tematu MGS4...
Brak mi słów.
Zaznaczę że oczywiście z serią jestem od Metal Gear Solid i potem szedłem po kolei, MGS2, MGS3 i przeszedłem każdą po kilkanaście razy zawsze oglądając filmiki. Więc to wszystko co zobaczyłem i o czym dowiedziałem się w czwartej części MGS zaparło mi dech w piersiach. Przeszedłem ją tylko raz bo nie mam ani swojego egzemplarza gry ani PlayStation 3. Jednak kumpel był na tyle dobry że dał mi tą szansę. Dawno żadna gra nie zrobiła na mnie tak potężnie dobrego wrażenia. Jedynie trzeci chapter mi się zbytnio nie spodobał pod względem gameplayu, ale widzę że nie jestem tu jedyny. Choć fabularnie ten chapter jest bardzo ciekawy (MGS3, EVa okazująca się matką Snake'ów itp). A gdy doszło do momentu wizyty na Shadow Moses... Łezka w oku mi się zakręciła, a pomogła mi w tym skrócona wersja mojego ulubionego utwory z napisów końcowych serii MGS. Dodatkowo lokacje były dość wiernie odwzorowane. A walka mechami... dajcie mi taką grę gdzie ciągle się tak walczy! (Gdyby Zone of the Enders takie było). Tak, wizyta na Shadow Moses to chyba najlepszy chapter w grze. A ta scena gdy Raiden poświęca siebie na rzecz Snake'a niczym Gray Fox, gdy już wygląda na to że umiera i jedyne o czym myśli to Rose. Popłakałem się wtedy, to jedna z najsmutniejszych scen jakie widziałem w ogóle gdziekolwiek. No i wszelkie oglądane walk pomiędzy Raidenem i Vampem. Istne cudo. Ruchy tak przemyślane i zbajerowane że patrzyłem na to '"z rozdziawioną buźką". Troche drażniło mnie że tak wiele razy Raiden wygladał na zabitego ale jednak pojawiał się wkrótce w jakimś krytycznym dla Snake'a momencie. Walczył kataną mimo iż nie posiadał rąk. Co ten Kojima wymyśli

Ogólnie bardziej polubiłem Raidena. Dokładnie tego oczekiwałem po tym charakterze. Takiej właśnie zmiany. Tym bardziej nie moge doczekać się Rising. Kolejny raz widzimy wielkie nieszczęście Otacona. Kiedy po raz kolejny z wahaniem pozwolił sobie się zakochać, tak samo jego ukochana umiera. Też dość wzruszająca scena.
Wiele jest w grze takich momentów które mną wstrząsneły czy mnie wzruszyły. Gdybym to wszystko miał wypisać zajęło by to zbyt wiele.
Bardzo jeszcze spodobał mi się moment gdy Snake czołga się w "mikrofali" z każdym krokiem będąc coraz słabszym. To było mocne. Cała w ogóle misja Snake wyglada cały czas beznadziejnie. No i wielki plus za walkę z Liquid ocelotem. Takie przebrnięcie przez serię bardzo mi się podobało.
No nic. Na razie skończę wypisywanie moich podniet. Póki co gra dzielnie pnie się na górę w moim osobistym rankingu MGS. Walczy o pierwsze miejsce z MGS1, który gorszy od MGS4 jest tylko gameplayem, który swoją drogą bardzo przypadł mi do gustu (jeśli chodzi o czwórkę). Na wielkie uznanie z mojej strony zasłużył sobie soundtrack. To jeden z najlepszych w całej serii. Jeśli nie najlepszy.
Gra jak dla mnie ma ocenę 11/10, fajnie że jest to najsmutniejsza i taka "ostateczna" częśc serii.