Zaliczone tytuły

Moderator: GM

Postprzez Gillian » Pt lip 01, 11 19:08

Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez SALADYN » Pt lip 08, 11 18:57

Nearly all men can stand adversity, but if you want to test man's character, give him power.

Te słowa wypowiedziane przez Abrahama Lincolna pojawiają się w grze Infamous, ekskluzywny sandbox dla konsoli sony z pewnością ma wiele do zaoferowania ale jego najbardziej charakterystyczna cechą jest właśnie testowanie naszego charakteru.
Czy będziemy ludziom pomagać smagając prądem tylko tych złych czy też podczas walki nie będziemy zwracać uwagi na kogokolwiek, to ma bardzo duże znaczenie dla przebiegu gry ale ważniejsze są jednak nasze wybory w kluczowych momentach tzw momenty karmy, raz jest to zwykłe olanie linczu na jakimś złodzieju, innym razem trzeba zdecydować czy beczke z halucynogenną substancją wysadzić (szajs pryska nam w twarz i uniemożliwia skuteczna walkę) czy też doprowadzić do spięcia które wpompuje całą zawartość do wody pitnej, tudzież rozbrajamy bombę na posterunku lub pozwalamy jej wybuchnąć.
Brzmi to co prawda ciekawie jednak w końcu gracz zdaje sobie sprawę że te wybory są na jedno kopyto i nie warto lawirować miedzy obiema stronami mocy a z góry zdecydować sie na jedna z nich a drugą zaliczyć później, różnice w obu podejściach są co prawda jasno zakreślone ale koniec końców finał gry jest taki sam, scenki zmieniają się nieznacznie, raz Trish mówi że kocha Cole'a a w drugim przypadku się wstydzi ale i tak zleci nam taką samą misję z takim samym finałem.
Gameplayowo gra nie zawodzi, misje są znacznie bardziej zróżnicowane niż w takim Prototype i nie za każdym razem sprowadzają się do rozpierduchy a są tylko pretekstem do niej, do tego jest cała masa znajdziek które nie sprawią zbyt wielkiego kłopotu w wychaczeniu dzięki poręcznemu radarowi i bardzo mobilnemu bohaterowi, narzekać z pewnością mozna na pracę kamery która w skrajnych przypadkach doprowadza do białej gorączki plus dość częste błędy tekstur jak wnikanie przechodniów w chodnik ale najbardziej denerwującym glitchem jest blokowanie się bohatera na byle jakim krawężniku, postać wtedy tylko stoi i trzeba skakać żeby wydostać się z morderczego uścisku latarni, chodnika i skrzynki pocztowej, sic, samo poruszanie się zalicza pare razy soczystego facepalm'a gdy nie da się wejść na słup a wcześniej przeskakiwało się z budynku na budynek bez zgrzytów.
Fabuła to komiks w najczystszej postaci, pomijając scenki które są komiksem mamy tutaj typowego gostka który niby przypadkiem zdobywa moc pozwalającą mu kontrolować prąd, później wynika z tego grubsza konspiracja i dochodzi motyw tajnego stowarzyszenia, spisku rządu i mieszania w czasie, standard bez zachwytów ale nie ma też jakichś Kojimowskich zagrywek z rodzicami itp.
Oprawa dźwiękowa rzadko daje o sobie znać, właściwie to nie licząc paru kluczowych momentów w grze i świetnym motywie z sekcji kredytowej to nic nie słychać poza trzaskaniem prądu, szkoda bo mozna by dzięki muzyce podkręcić odpowiednio klimat.

Rekomendacji nie będzie, nie dla darmowej gry.

Edit
Byłbym zapomniał o dość nierównej polskiej lokalizacji która w komiksowych scenkach sprawuje się świetnie ale już w samej grze daje ciała, choćby taka agentka Moya która brzmi jakby jej głos pochodził z syntezatora mowy, bardzo znudzonego syntezatora, jej sposób mówienia bardzo kontrastuje ze stonowanym brzmieniem Johna White'a i czasami aż nadto kipiącego emocjami a przez sztucznie wychodzącego Cole'a i Zeke'a.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Faja » Wt lip 12, 11 21:23

Killzone 3 skończony. Końcówka rozczarowuje jak dla mnie, znaczy się nie sam końcowy gameplay, tylko skutek tegoż. Ciekawe co oznacza filmik po pierwszej części napisów hehe...
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez SALADYN » Śr lip 13, 11 17:22

Hotel Dusk

Świetna gra, jedna najlepszych produkcji na handheldy w jakie dotąd grałem.
Długa, dojrzała fabularnie choć momentami mająca wyraźne ciągoty do telenowel i trochę umowności, z wyrazistymi choć sztampowymi postaciami z których każde jest indywiduum skrywającym jakiś ciekawy sekret bezpośrednio związany z tytułowym hotelem.
Łyżką dziegciu są dwuwymiarowe postacie w trójwymiarowym środowisku które bardzo kłują w oczy do tego jest parę irytujących momentów jak zacinanie się kiedy nie wiadomo co robić dalej plus wesolutka muzyczka z eksploracji wrzynająca sie pod czaszkę i kontrastująca a innymi budującymi klimat utworami.
Prawdopodobnie będę grał drugi raz, za pierwszym podejściem ominąłem możliwość zobaczenia dwóch dodatkowych scen na końcu i nie było mi dane sprawdzić maszyny z przekąskami plus związanej z nią zagadki mimo tego że znalazłem wszystkie naklejki.
Sequel ląduje na liście zakupów na przyszły miesiąc.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Pabian01 » Śr lip 13, 11 21:04

Dead Nation

Tak sobie dziś włączyłem na chwilkę i pękły ostatnie 2 poziomy. Z gry jestem bardzo zadowolony. Dobry gameplay, grafika na poziomie, audio również. Na pewno jeszcze nie raz wspomogę Polskę w wybijaniu Zombi ;) Jesteśmy na 3 miejscu w ogólnoświatowym rankingu jakby ktoś nie wiedział.
Historia nawet i ciekawa - wspaniała końcówka, bardzo spodobał mi się ostatni filmik.
Jeden z najbardziej hardkorowych momentów to ten (chyba w okolicach cmentarza) rozdział, na końcu którego było sporo tych zgniłków co przywołują chmarę mniejszych.
Ogólnie na plus, a jak się wspomni że gra za free to już w ogóle super :)
Priority my butt
Avatar użytkownika
Pabian01
Jack the Ripper
 
Posty: 1654
Dołączył(a): Pn maja 07, 07 20:25
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez SALADYN » N lip 17, 11 02:10

Niesławny:InFamous 2

Skończony, póki co po dobrej stronie jako wybawca ludzkości.
Z początku gra wydaje się kalką pierwszej części z lepszą grafiką (lepsza nawet od drugiego Uncharted, póki co pierwsza liga jeśli chodzi o wizualia), większa dynamiką gameplayu i kontynuacją wszystkich świetnych motywów z pierwszej części, czas pokazał że mimo iż są to tylko małe zmiany to jednak w całości składają się na obraz świetnej gry.

Wybory karmiczne nie są już tak nachalne gdzie bohater stoi i gada do siebie zastanawiając się co zrobić, są one zdecydowanie lepiej wplecione w rozgrywkę jak na przykład dwa początki jednej misji poprzedzone scenką w której dobra Kuo i zła Nix przekonują neutralnego Cole'a do swoich racji. Poza tymi wyborami nasz charakter kształtują losowe wydarzenia w całym mieście jak rozbrajanie bomb, powstrzymywanie napadów czy porwań po dobrej stronie i kradzież odłamków, zabijanie gliniarzy czy uciszanie protestujących po złej, są też tradycyjne zaznaczone odpowiednim kolorem zadania. Muszę też wspomnieć że te kluczowe wybory misji mocno wpływają na jej przebieg, przykład pewno znacie gdy przed premierą gry prezentowano jedno z pierwszych takich zadań czyli szturm na plantacje trzciny, dalej jest podobnie.
Moce Cole'a w prologu który rozgrywa się jeszcze w Empire City są dość mocno okrojone, podobnie jak w dalszej części gry i nie bardzo autorzy wyjaśnili dlaczego nie można wystrzelić Młota Megawatowego, nie tyczy sie to poruszania, od początku mozna szybować i ślizgać się po przewodach co cieszy. Dalej jest jednak coraz lepiej, moce odblokowujemy poprzez zaliczanie kolejnych poziomów karmy ale żeby z nich korzystać trzeba jeszcze wykonać kilka razy daną sztuczkę i dopiero wtedy mozna moc wykupić, trochę przekombinowane ale sprawdza się w praniu i nie miałem kłopotu odkryć wszystkich umiejętności dla danej ścieżki, przywracanie zasilania w mieście które powróciło w mocno zmienionej i moim zdaniem ciekawszej formie nie daje już żadnych nowych zdolności, zastąpiło je wchłanianie rdzeni wybuchu przy czym uzyskiwane dzięki nim umiejętności są dodatkiem ale nie ujmuje im to na przydatności, za to każda stara i nowa moc (poza dodatkowymi) ma kilka wariantów także zależnych od danej karmy czy pewnego ważnego wyboru w grze, stalagmit rządzi.
Co mnie bardzo w grze ujęło to całkowita zmiana klimatu, z nijakiego Empire City przenosimy sie do typowego południowego miasta New Marais które aż trąci Nowym Orleanem i lekką szczypta vodoo, nawet ścieżka na tym zyskała która tym razem nie jest wielkim nieobecnym jak w pierwszej części a potrafi wskoczyć w odpowiednim momencie.
Fabuła kręci się wokół przygotowań Cole'a do starcia z bestią i po jej końcu mozna stwierdzić że nie będzie trzeciej części choć z takim werdyktem wstrzymam sie dopóki nie zobaczę "złego" zakończenia bo może się okazać że jest ono na tyle odmienne że będzie mozna wymyślić coś po środku co pozwoli stworzyć trzeciego niesławnego. Nie podobają mi się pewne motywy jak wyjaśnienie kim jest bestia czy postać Bertranda kierowana na głównego badguya, Kessler wydawał się mieć lepsza motywację do działania od niego, na plus z pewnością mozna zaliczyć twist fabularny pod sam koniec historii powiązany z wyborami karmicznymi aż mnie ciekawi jak to będzie wyglądać z tej drugiej strony.
Łyżka dziegciu znowu są błędy natury technicznej, nie poprawiono auto celowania podczas poruszania się po mieście więc nadal trafiamy na takie momenty kiedy nie da się wejść na drabinkę a wcześniej przeskakiwało się z budynku na budynek bez większego problemu, kamera niby mi tak już nie przeszkadzała ale jednak w ostatniej walce dostała takiego wariata że nie dało się grać i musiałem zrestartować misję, sporym utrudnieniem jest też brak jakiegoś lockowania się na przeciwniku zwłaszcza w walce wręcz którą na szczęście przeobrażono w strawny i efektowny system walki bedący świetną alternatywę dla ciskania piorunami.

Grę warto skończyć jednak radziłbym nie podchodzić do niej bez znajomości pierwszej części wtedy całość prezentuje sie zdecydowanie lepiej.
Ostatnio edytowano Pn lip 18, 11 22:02 przez SALADYN, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez ArecaS » Pn lip 18, 11 15:43

Shin Megami Tensei: Persona 3 FES - The Journey

Stało się. Po pół roku skończyłem zasadniczą część trzeciego tytułu serii Persona. Co prawda został mi jeszcze suplement w postaci The Answer, ale z tym się póki co wstrzymam, bo zanosi się naprawdę ciężka przeprawa przez niego. Natomiast co mogę powiedzieć o The Journey (które dla ułatwienia będę nazywać teraz po prostu Persona 3)? Że znalazłem Grę Idealną.

Czym jest właściwie Persona 3? Tytułem, który na nowo definiuje pojęcie jRPG zręcznie mieszając dungeon crawling z visual novel. No i po części z Simsami, ale to już subtelne podobieństwa. W grze jesteśmy nastolatkiem, który za dnia normalnie funkcjonuje - chodzi do szkoły, spotyka znajomych - by w nocy walczyć z tajemniczymi bestiami. Brzmi sztampowo i pewnie by tak było, gdyby nie mistrzowskie połączenie wszystkiego za pomocą fabuły.

Ta zaś przedstawia się następująco. Dzień nie ma 24 godzin. Ma 25. Tyle tylko, że o tej dodatkowej godzinie między 23:59 i 0:00 (nazywanej Dark Hour) niewiele osób wie. Uogólniając, tylko te osoby, które mogą przyzywać Persony lub zostają wybrane przez Shadowy na kolację. Oczywiście drugi wariant jest mniej przyjemny, ponieważ taka osoba zwykle musi zaakceptować swoją rolę i do "normalnego świata" wraca jako niezbyt ogarnięty zombie (choć dość niegroźny, bo mózgów nie jada). Ich nowe zachowanie oficjalnie jest uznawane za skutek działania nowej choroby - Apathy Syndrome. Nie wspominam nawet o tym, że przez ten czas w środku miasta wyrasta godziwych rozmiarów wieża zwana Tartarusem. W środek tego wszystkiego trafiamy my - sierota, siedemnastoletnie licealista, którego dopiero co przetransferowano do Gekkoukan High School. Już pierwszej nocy zaczynają dziać się dziwne rzeczy. W internacie jakiś chłopiec każe nam podpisać dziwny kontrakt, a jedna ze współlokatorek celuje do nas z pistoletu. Potem jest jeszcze dziwniej. Okazuje się, że drzemie w nas tajemnicza siła - Persona (już wspomniałem o tej nazwie, prawda? :P), czyli potwór odzwierciedlający naszą psychikę. Z jej pomocą możemy walczyć z Shadowami, a siła Person zależy od naszych relacji z innymi osobami. Nie tylko my mamy taką moc - część z naszych kolegów także. Namawiają cię żeby przyłączyć się do walczącej z Shadowami organizacji SEES. Od tego momentu zaczyna się właściwa przygoda... Moment, wspomniałem już o Velvet Room i Igorze? Dobra, olać, jeszcze się pojawią. :P

Fabuła brzmi bardzo banalnie. Musicie mi wierzyć na słowo, że nie jest. Jest bardzo mroczna, trup ściele się gęsto, a głębi tam więcej niż w niejednej dobrej książce (że o przereklamowanym MGS2 nie wspomnę). Mimo to nie brakuje także scen humorystycznych. Generalnie historia i klimat przywodzoną mi na myśl Neon Genesis Evangelion i to na każdej możliwej płaszczyźnie. Odwrócone zostały jedynie proporcje między okultyzmem i technologią. Jeśli komuś siadło NGE, powinien polubić Personę 3. W drugą stronę to także działa. Spotykane postacie ZAWSZE mają coś sensownego do powiedzenia. Nieważne czy jest to członek drużyny, osoba, z którą możemy nawiązać Social Linka czy zwykły przechodzień na ulicy. Tutaj naprawdę KAŻDA postać ma swój wątek, więc nawet do zwykłego żula na ulicy warto regularnie zagadywać. Oczywiście, większy nacisk połączono na osoby, z którymi mamy nawiązane Social Linki. Te postacie są reprezentowane przez arkana tarota i im jesteśmy z daną postacią bardziej zażyli, tym silniejsze są Persony reprezentowane przez to arkana. Jednak to nie jest główny powód, dla którego warto nawiązywać znajomości. Bardziej istotne jest to, że historie tych postaci są zwykle ciekawe. Spotykamy m.in. biznesmena, który uczy nas o technikach marketingowych, jest dziewczyna poznana przez MMO, czy chłopak umierający na wrodzoną chorobę. Może to brzmieć trochę naiwnie, ale każdy z wątków ma jakieś głębsze przesłanie. Warto także pamiętać, że to postacie mogą się na nas obrazić. Z tego powodu lepiej nie olewać znajomych i nie zdradzać dziewczyn. :P

Graficznie... No jaki jest koń, to chyba każdy widzi. Cudów nie ma. W większości sytuacji gra to takie bardziej mangowe Simsy. Lepiej wypada to tylko podczas walk, gdzie oświetlenie (coś w stylu bardzo delikatnego cel shadingu) daje rewelacyjny efekt, a animacje są na wysokim poziomie. No i są animowane wstawki, choć nie ma ich dużo. Te robią piorunujący efekt, choć kreska jest nietypowa. W oczy rzuca się brak detali oraz zupełnie inny wygląd postaci niż na ich portretach. Na pewno nie dałbym rady obejrzeć całego anime zrobionego w ten sposób, ale tu działa. Generalnie, wszędzie jest prosto, ale estetycznie. No i to w zupełności wystarcza. Lepsza grafika dopiero w Personie 4.

Muzyka to inksza bajka. Shoji Meguro to geniusz. W soundtracku nic do siebie nie pasuje - jest jPOP, jROCK, jRAP, nastrojowe utwory instrumentalne... Nie wspominam już, że rotacja w granych utworach następuje 3 razy na 90h gry, więc jest monotonnie. To powinno chyba drażnić, prawda? No i właśnie tutaj pojawia się geniusz kompozytora. Gość sprawił cud, ponieważ tego wszystkiego nie dość, że da się słuchać, to jeszcze jest to całkiem przyjemne. No ale nie powiem, żeby chciał słuchać tego OSTa osobno. W takim wypadku raczej zostanę przy tradycyjnych kompozycjach Uematsu czy Shimomury. No ale Burn My Bread i tak ryje beret. Na pochwałę zasługuje natomiast angielskie VA, ale to warto usłyszeć samemu.

No i system. Czyli mozolny dungeon crawling i grinding. A wciąga. :P Walczymy przede wszystkim w Tartarusie. Wieża ma ponad 200 pięter podzielonych na kilka segmentów. Czasem nawet zmienia się ich wystrój. Nie ma random encounterów, bo grupki potworów widzimy na mapie i sami atakujemy by zacząć walkę. Patent podobny do tego z FF13. A w samej walce znaczenie mają słabości przeciwników, ponieważ za wykorzystanie ich dostajemy darmowy ruch. Oni mogą zrobić to samo. Często tę samą walkę możemy tak wygrać, jak i przegrać w jednej turze. Gra nie toleruje błędów. Co kilka pięter jest boss, zwykle ciężki. Łatwiejsi są ci, z którymi walczymy podczas pełni księżyca. Kontrolujemy tylko głównego bohatera, pozostałym członkom drużyny wydajemy tylko ogólne polecenia jak "Oszczędzaj SP" czy "Lecz rannych". Nie jest to duży problem, ponieważ AI głupie nie jest. Może z wyjątkiem Mitsuru (Marin Karin...). Jest jeszcze Velvet Room. A tam długi nos Igora, łączenie Person, kompendium, Elizabeth i jej prośby. Mógłbym napisać o tym więcej, ale to akurat się dość szybko wyjaśnia. ;)

Co mi się nie podobało? Oprócz grafiki, która jednak wymięka przy tej z czwórki (acz nie jest zła), to na pewno powierzchowność Social Linków - postaci są wyjątkowo bierne, nie ma interakcji między nimi, a tylko z nami, no i jest jakieś chore przekonanie, że jak spotykamy jakąś dziewczynę, to musimy z nią od razu chodzić. Na całe szczęście to ostatnie zostało poprawione w czwartej części. No i jako osoba osoba wierząca (więc pewnie niewielu oprócz mnie uzna to za problem) miałem problem z zaakceptowaniem podejścia do okultyzmu i wątków religijnych w grze. Lekcje o okultyźmie, gdzie jest on niemal gloryfikowany, "You welcomed Satan to your heart.", wygląd Takayi itp. Normalnie takie rzeczy mnie niezbyt ruszają, bo tego typu wątki są zwykle dość powierzchowne i jasne. Tu jest inaczej, są one zakorzenione dość głęboko i sprytnie wplecione w grę, więc mogą jednak komuś namieszać w głowie. Acz to i tak jeden z łagodniejszych tytułów w uniwersum SMT. Wiem, że pewnie dla większości to żadna wada, ale jednak u mnie powodowało to spory dyskomfort podczas gry.

Persona 3 to gra praktycznie idealna. Na pewno nie dla każdego ze względu na poziom trudności i dojrzałą fabułę. Jednak muszę jej nieco obniżyć ocenę. Minus jest za te wszystkie rzeczy, które poprawiono w czwórce. Jeden punkt za elementy okultyzmu. Jeżeli Grze Idealnej musiałem za to obniżyć ocenę o jeden stopień, to wiedzcie na ile mi to przeszkadzało. Teraz przyszedł czas na Personę 4, a potem The Answer. Mam nadzieję, że dodatkowy rozdział nie popsuje mojego zdania o podstawce.

Ocena: 9-/10


http://www.youtube.com/watch?v=HX6bvM62Jt0
Prezent. Niby spoiler, ale malutki. Można bezpiecznie oglądać. NGE, anyone? :P
Avatar użytkownika
ArecaS
Miał 0 punktów w quizie
 
Posty: 2862
Dołączył(a): Cz sie 21, 08 17:26
Lokalizacja: Katowice

Postprzez SALADYN » Śr lip 20, 11 22:23

Niesławny:Infamous 2

Gra ukończona po złej stronie karmy i mogę szczerze przyznać że studio Sucker Punch odkupiło swoje błędy pierwszej części gdzie moralne wybory tak różne od siebie prowadziły do jednego końca, złe zakończenie jest przeciwne do tego dobrego przez co jest przewidywalne ale i tak siedziałem jak na szpilkach oglądając spotkanie Zeke'a i Cole'a na dachu katedry.
No i w przypadku złej karmy można mieć nadzieje na kontynuacje, choć pamiętając motyw mieszania w czasie z pierwszej części to wcale bym się nie zdziwił gdyby znowu było nam dane startować z neutralnej pozycji.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Lazuli Lapis » N lip 24, 11 00:00

Pokémon Black/White

Tak, pokemony.

Niejedna osoba czytając to zastanawia się zapewne, jak w ogóle można w to grać, i mało tego - jeszcze się do tego przyznawać... Well, jeśli ktoś zapoznał się z grami i nie lubi - okej, w pełni rozumiem. Jeśli zaś ktoś ocenia tylko na podstawie anime i boomu na stwory obecnego u nas jakąś dekadę temu - no cóż...

A więc po raz kolejny zaczynamy w ten sam sposób - jesteśmy nastolatkiem, mieszkamy we wsi zabitej dechami, rozpoczynamy własną podróż aby odnaleźć życia sens (czyli w skrócie: pokonać wszystkich liderów, Elitarną Czwórkę, na koniec stłuc Championa i uzyskać oficjalnie tytuł mistrza), bla bla bla... Jednak jak zwykle napotykamy na swojej drodze bandę drani, którzy chcą nam to zadanie udaremnić - tym razem jest to Team Plasma, którego działania są jednak dużo bardziej skomplikowane niż te, które prezentowali ci źli goście w poprzednich odsłonach serii. Nie chcą oni bowiem kraść ani ranić stworków - wręcz przeciwnie, urządzają uliczne przemowy, w których, starając się manipulować psychiką słuchaczy, namawiają ich do wypuszczenia swoich pokemonów. Uważają bowiem, że ludzie wykorzystują swoich podopiecznych do niecnych celów, przez co te nie mogą osiągnąć szczęścia - powinni zatem raz na zawsze odizolować się od nich. Często na swojej drodze spotykamy także tajemniczego młodzieńca, również wyznawcę tejże ideologii, o imieniu składającym się z jednej litery - N - który zdaje się posiadać umiejętność porozumiewania z pokemonami. Tym większe jest jego zdziwienie, gdy odkrywa, że nasze stworki wcale nie chcą nas opuścić, co więcej - twierdzą, że bardzo nas lubią i ani myślą się z nami rozstawać...

Wiele się naczytałam o rzekomej świetności fabuły w Pokemonach V generacji - że wreszcie poważna, że nieprzewidywalna, że to i tamto... no cóż, na pewno jest poważniejsza niż w poprzednich częściach - a już z pewnością samo zakończenie, dość dramatyczne zresztą jak na tą serię - ale aż tak wielkich fajerwerków nie ma i oprócz postaci N'a właściwie nikt i nic nie przykuło mojej większej uwagi. No, może oprócz pewnego momentu pod koniec, ale to też było z ww. postacią powiązane, więc...

Druga rzecz - właściwie to najważniejsza - pokemony. No i tu można niestety śmiało powiedzieć, że 3/4 nowych stworów to po prostu tragedia. Co to jest? Rozumiem, że powoli kończą się pomysły, ale gdzie się podział świetny design I i II generacji? Musieli tu wrzucić pokemona-torbę na śmieci albo loda w rożku? No ja pierdzielę... Jest kilka całkiem niezłych, ale jakieś 30 na 160 to trochę mało... Startery też są jakieś dziwne, a ich ostatnie ewolucje koszmarnie przepakowane, ale powiedzmy ze można je jeszcze jakoś znieść w porównaniu do niektórych kwiatków, na jakie nacinamy się podczas gry. Inna bajka to główne dwie legendy - i tu uważam, że w tej generacji są jedne z najlepszych jak dotąd. Nijak mi się widziały legendy generacji III i IV, które wyglądały jak pół-cyborgi. Te z Black i White wyglądają idealnie tak, jak mają wyglądać, i do tego widać między nimi wyraźny kontrast, co wychodzi na dodatkowy plus.

Jeśli o samą rozgrywkę chodzi, to dodano kilka przyzwoitych zmian. Pokemony po raz pierwszy otrzymały w całości animowane wizerunki, kamera w końcu obraca się o 360 stopni i nareszcie możemy sobie zaznaczyć więcej niż jeden "skrót" do najczęściej używanych rzeczy bez potrzeby grzebania w plecaku. Szkoda tylko, że zmarnowano potencjał dolnego ekranu - umieszczono tam mało przydatny gadżet, który w dodatku wykorzystuje wireless/wifi, więc bonusowo zżera baterię. Używa się go tylko do wymian/walk i interakcji z innymi graczami, którzy jednak muszą znajdować się dość blisko, więc przez większość gry C-Gear pozostaje wyłączony.

Kolejny punkt - muzyka. Muszę przyznać, że tu wszelkie pochwały są całkowicie zasłużone. Z dotychczasowych części B/W z całą pewnością posiada najlepszy OST, niesamowity zresztą momentami - kto by zgadł, że [to] jest motyw z tej gry? Od tej strony nie ma się do czego przyczepić, zresztą widać to już przy odpaleniu kartridża - kawałek przygrywający w menu startowym (+ naśladująca go praca kamery w tymże) jest po prostu epicki.

Wielkim minusem są natomiast ekskluzywne dla wersji lokacje - odpowiednio Black City/White Forest. Miały dawać możliwość kupowania wielu przedmiotów niedostępnych w innych sklepach w grze, miały posiadać wielu bonusowych trenerów do skopania, miały być fajerwerki i cuda niewidy - no właśnie, miały... Gdyby tylko pewien kretyn nie wpadł na genialny pomysł zasady, na jakiej działać mają owe miejsca. Otóż, gdy zaczynamy grę, zaczyna się odliczanie. I to nie odliczanie czasu gry, tylko prawdziwego czasu. W miarę upływu dni, jakie zajmują nam przejście gry, z lokacji tych znikają ludzie. Aby utrzymać ich na swoim miejscu, trzeba z nimi regularnie walczyć/rozmawiać - co oznacza, że jeśli nie dotrzemy do takiego miejsca w odpowiednim czasie, zastaniemy je puste. Całkowicie. Nie będzie w nim ani jednej żywej duszy. I tu po raz kolejny gratuluję tej wspaniałej osobie, która ustalała zasady - gdyż żeby ściągnąć ludzi z powrotem do lokacji w swojej grze, trzeba przejść do świata innego gracza (wspomniany wyżej C-Gear) i zaprosić NPC stamtąd. Nie muszę rzecz jasna wspominać o oczywistym fakcie, że nie działa to na wi-fi, a wireless, co w praktyce oznacza, że musi koło nas siedzieć osoba z drugim DSem i swoim kartridżem z grą. Bo nie można było zrobić tego na kształt Global Link Center, gdzie można się wymieniać i walczyć z ludźmi z całego świata. NIE. Skoro w Japonii wszyscy mają DSa i wszyscy grają w pokemony, to po co się martwić resztą graczy? Co tam, to już ich problem...

Jednak podsumowując - nawet pomimo paru niewypałów jak ww. nieszczęsne lokacje, badziewny dizajn wielu nowych pokemonów czy słabe wykorzystanie touchscreena, z całą pewnością - o ile nie kogoś pokemony nie odpychają na samą myśl - jest to pozycja warta zagrania. Polecam też tym, którzy lubią RPG a mają już dość gier na DSa, które przechodzi się w 5-10 godzin - ukończenie Black/White bez zbędnego pośpiechu zajmuje ok 50-60h, a jak wiadomo, w tym przypadku "koniec" to dopiero początek... zwłaszcza, że w tej części mnóstwo lokacji odblokowuje się dopiero po napisach końcowych, warto więc zwiedzić cały region jeszcze raz.

...no doobra, kogo ja próbuję oszukać, wiadomo że TEGO nic nie przebije...

i tym oto pięknym sposobem całe forum ma mnie za nawiedzoną :iconbiggrin:
Obrazek
Avatar użytkownika
Lazuli Lapis
The Inspector
 
Posty: 381
Dołączył(a): Wt gru 07, 10 20:12
Lokalizacja: Stare Babice
Gram: BioShock, Mirror's Edge
Czytam: Fahrenheit 451

Postprzez SALADYN » N lip 24, 11 00:26

No cóż mnie ten boom prawie chwycił ale w porę sie opamiętałem i dzięki bogu bo gier nie trawie po prostu.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez uci » N lip 24, 11 07:31

nie są te gry aż takie złe, ja tam ogrywałem to dość ambitnie swego czasu Red->yellow->gold(na emulatorze można było bawić się sejvami z silver) i Emeraldem skończyłem.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Gillian » N lip 24, 11 09:23

Przeciez Poksy to zawsze dovre gry byly...
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez Tidus93x » N lip 24, 11 14:27

Ja na przykład też w Black teraz popylam. Do gier o Pokemonach mam sentyment... Podzielę się również swoimi doświadczeniami jak skończę :P
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1827
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Postprzez ArecaS » N lip 24, 11 14:29

Ale jednak z DSowych to remaki drugiej generacji jakoś sensowniej tylko wyglądają (IMO przynajmniej). Z resztą w ogóle druga generacja ROX. Nawet na telefonie czasem popykam w nieco zmodyfikowanego Crystala (możliwość złapania wszystkich Poków + podkręcony poziom trudności - nic wielkiego, ale jest MOTZ). Ogólnie seria dobra jest i basta.
Avatar użytkownika
ArecaS
Miał 0 punktów w quizie
 
Posty: 2862
Dołączył(a): Cz sie 21, 08 17:26
Lokalizacja: Katowice

Postprzez Lazuli Lapis » N lip 24, 11 15:41

No właśnie ja się ciągle zbieram do zagrania w HeartGoldy, tylko ciągle coś mi się przed nie wpycha (to samo z Okamidenem)... swoją drogą mam nadzieję, że jeszcze na DSa wyjdą remake'i III generacji, bo w Emeraldy też się bardzo miło grało. Tidus, a jakiego wziąłeś startera, tak z ciekawości?

ArecaS, jakbyś miał kiedyś okazję to zagraj w B/W, bo naprawdę warto :P swoją drogą, współczuję ludziom, którzy zagrają w Gray/monochrome/cholera wie co - będą mieli koszmarną główną legendę...
Obrazek
Avatar użytkownika
Lazuli Lapis
The Inspector
 
Posty: 381
Dołączył(a): Wt gru 07, 10 20:12
Lokalizacja: Stare Babice
Gram: BioShock, Mirror's Edge
Czytam: Fahrenheit 451

Postprzez Tidus93x » N lip 24, 11 16:04

Mam zasadę, że zawszę biorę ognistego :P. Był więc Charmander, Cyndaquil, Torchic, Chimchar więc jest i Tepig, aczkolwiek jego design, szczególnie ostatnia forma, pozostawia wiele do życzenia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1827
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Postprzez SALADYN » N lip 24, 11 16:42

Hotel Dusk pękł po raz drugi i w sumie żałuje że tak od razu zacząłem grać ponownie w ten tytuł bo bardzo wiele traci ta gra na swoim uroku, fabuła obcykana, zagadki pikuś i do tego dialogi teraz niemiłosiernie przynudzały.
Te dwie dodatkowe sceny nie były tego warte dlatego jeżeli kiedyś będziecie grać w Hotel Dusk to często róbcie save żeby uniknąć napisu game over przez co traci się jedną z wspomnianych scen a tą drugą sobie darujcie.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Lazuli Lapis » N lip 24, 11 16:57

Ten Hotel Dusk to już chyba pół naszego forum obleciał, może kiedyś wyląduje i u mnie :iconbiggrin: chociaż o czym ja gadam, wczoraj Ghost Trick kupiłam a cart nawet raz w konsoli jeszcze nie siedział...
Obrazek
Avatar użytkownika
Lazuli Lapis
The Inspector
 
Posty: 381
Dołączył(a): Wt gru 07, 10 20:12
Lokalizacja: Stare Babice
Gram: BioShock, Mirror's Edge
Czytam: Fahrenheit 451

Postprzez ArecaS » N lip 24, 11 18:00

Lazuli Lapis napisał(a):ArecaS, jakbyś miał kiedyś okazję to zagraj w B/W, bo naprawdę warto :P

Jak mi pożyczysz DSa i grę, to bardzo chętnie. :P Ale jednak zostanę przy moich ośmiu bitach z GBC. Nawet do FR i LG nie mogę się przekonać.
Avatar użytkownika
ArecaS
Miał 0 punktów w quizie
 
Posty: 2862
Dołączył(a): Cz sie 21, 08 17:26
Lokalizacja: Katowice

Postprzez Operator » N lip 24, 11 18:13

Niby GBA od dawna się kurzy, a ja dalej nie napisałem recenzji Golden Sun... No to jadym:
Golden Sun 1+2

Dwa RPGi na GBA, które nie były ani konwersjami, ani remake'ami. Spłodzone przez Camelot Software Planning, składające się z ludzi z Segi, odpowiedzialne za Mario Tennis/Golf i kilka gier z serii Shining Force.

Niby zwyczajny RPG, bo są w nim randomowe bitwy, mapa świata + zaczyna się tak jak schematyczne RPG - protagonista budzi się we własnym łóżku i wyrusza ku przygodzie. Noo, nie koniecznie od razu, ale o tym później.
Fabuła opowiada o Izaaku i grupce przyjaciół - uczniach (Adeptach) tamtejszej magii o dziwnej nazwie - Psynergy. Razem ze swoim nauczycielem/mentorem pewnego dnia wkradają się do świątyni. Oczywiście grupa antagonistów korzysta z tego faktu, wykradając relikwie - Elemental Stars. Są one w stanie zniszczyc/odbudowac Świat. Aby aktywowac ich moc, nalezy wrzucic każdą z nich do odpowiedniej wierzy, która leży gdzieś na kontynencie.

I w taki sposób, zaczyna się ich przygoda i dalsza częśc recenzji. O fabule jeszcze wspomnę później.

Na początek warto wspomnie jeszcze o Psynergy - zaklęc można używac "w polu" np. do przesuwania kamieni, zamrażania kałuż wody, w celu stworzenia filarów, etc. Zagadki często opierają się na jakimś użyciu tych mocy, co stwarza wiele różnych wyzwań. Chociaż zdarzają się inne moce bardziej "użytkowe" np. czytanie w myślach, albo wykrywanie niewidocznych rzeczy. Ciekawie zastosowano to ostatnie - aby przejśc dalej, trzeba przedrzec się przez pustynię. Jak wiadomo temperatura nieco doskwiera i co chwilę trzeba się "ochłodzic" w oazach. Których oczywiście nie widac.

Bitwy zdarzają się często, ale są na tyle szybkie, że nie nużą. Nie ma tu na szczęście wymogu grindowania, doświadczenia starcza na kładzenie wszystkiego co się nasunie. Jak jeszcze systematycznie wymienia się ekwipunek, to jeszcze lepiej. W bitwach oczywiście mamy odpowiednik Finalowych summonów - są to tzw. Djinn - pokemono-podobne stworki, których zbieranie i mieszanie kombinacji umożliwia przyzywanie mocniejszych cudów. Te stworki są jeszcze o tyle ważniejsze, że zbierając po kilka z różnych rodzajów (są tylko 4, od żywiołów) zmienia bohaterom umiejętności i statystyki; można powiedziec, że coś na wzór klas.

Grafika jest dobra, sprite'y wyglądają bardziej jak pre-rendery, otoczenie w miarę szczegółowe oraz mapa wykorzystuje Mode7 ze SNESa. I tak najwięcej "efekciarstwa" widac w bitwach - czary są w miarę widowiskowe, oraz wystepuje efekt pseudo trójwymiaru - obracanie się pola bitwy. Coś innego niż w reszcie RPGów z GBA.

Muzyka jest w miarę niezła, udawana orkiestra daję radę, ale doprowadza do szału "mowa" postaci - plumkanie przypominające jazgot z Okami.

Z racji na to, że jest to "łączona" recenzja dwóch gier teraz przejdę do drugiej części.
The Lost Age jest direct sequelem, na początku pokazane jest streszczenie fabuły poprzedniej części. Jest nawet opcja pobrania danych z save'a z "jedynki" (kablem, albo [zbyt] długim kodem). Tylko że tym razem sterujemy nieco inną ekipą, co zadaje pytanie, czy to co robiła ekipa pierwszej części miało na pewno osiągnąc zamierzony cel?
Oprócz przeniesienia sporej części ekwipunku z pierwszej, Lost Age rozszerza go o masę innych przedmiotów + występuje opcja tworzenia broni z "produktów" u kowala (jedyny na południowym kontynencie). Powiększona mapa (tym razem wszystkie kontynenty, nie tak jak w pierwszej gdzie były tylko dwa) znacznie urozmaica podróże, które i tak głównie opierają się na żeglowaniu.
Lost Age (60hrs) jest o wiele dłuższy od poprzedniej części (20hrs). Czas ten wypełniony jest zróżnicowanymi dungeonami, z shitloadem zagadek, backtrackingiem, nie głupią fabułą i innymi cudami.

Jak dla mnie, jest to jedna z tych takich zapomnianych, ale dobrych gier na GBA.
Golden Sun A
Lost Age A- (minus, bo czasami żeglowanie potrafiło nużyc + mogli czasami zmieniac częściej muzykę "w polu")

Słaba ta recenzja, cholernie chaotyczna. Ale się poprawię w następnej.
Avatar użytkownika
Operator
Laughing Octopus
 
Posty: 916
Dołączył(a): Śr sie 20, 08 15:08
Lokalizacja: Vault 13
Gram: USOSweb

Postprzez SALADYN » N lip 24, 11 20:51

Lazuli Lapis napisał(a):Ten Hotel Dusk ..., może kiedyś wyląduje i u mnie :iconbiggrin:


Muszę cie zmartwić że jeżeli jakaś gra do mnie trafia i mi sie podoba to zazwyczaj mnie już nie opuszcza.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Lazuli Lapis » N lip 24, 11 21:20

Mam to samo ;] ale na razie i tak nie figuruje na początku mojej listy do zagrania na DSie, więc... zresztą teraz po wakacjach to już i tak będzie dupa nie granie :\ no ale dobra, koniec offa
Obrazek
Avatar użytkownika
Lazuli Lapis
The Inspector
 
Posty: 381
Dołączył(a): Wt gru 07, 10 20:12
Lokalizacja: Stare Babice
Gram: BioShock, Mirror's Edge
Czytam: Fahrenheit 451

Postprzez uci » Pt lip 29, 11 22:49

Hunted: Demon's Forge

Taki trochę przemilczany tytuł, który dość szybko zaszufladkowano jako Gearsy w średniowieczu, a który pokazuje że są jeszcze twórcy którzy starają się robiąc gry.
Tak pokrótce:
Człowiek Kaddoc i elfka E'lara są dość sympatyczną para najemników którzy za złoto nie boją się ruszyć w dowolną misję. Podczas wykonywania jednej z nich, znajdują Deathstone, pozwalający rozmawiać z duszami Zmarłych kamień i wplątują się w dość grubą aferę pełna smoków, demonów, minotaurów i tym podobnych przyjemności.
Jest to typowy slasherem akcji, z elementem RPG osadzonym w typowym dark fantasy, choć graficznie nie jest to szczyt możliwości Unreal Engine, to widoki i miejscówki potrafią przykuć oko na dłużej. No i mimo grania na podzielonym ekranie w szale bitwy pełnym wybuchów gra też nie zgrzyta jakoś specjalnie.

Bohaterowie prócz spacjalizowaniu sobie w docinkach, są specami od walki, Kaddoc to typowy mięśniak wymiatający mieczem, a E'Lara to łuczniczka prująca z łuku jak Legolas, łącząc to z czarami daje to wybuchowa mieszankę.
Prócz walki mamy też eksploracje podziemnych i naziemnych, pełnych znajdziek, sekretów i całych lokacji/puzzli odciągających nas od głównej misji.

Na sam koniec najważniejsza cecha tego tytułu - co-op.
Ta gra jest stworzona pod ten tryb i najlepiej w nim smakuje, jest to niemalże idealny tytuł na kilka posiedzeń na split screnie.
Gorąco polecam ten tytuł, jest lepszy i głębszy niż się z początku wydaje, a w dwie osoby tym bardziej.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Tidus93x » So sie 13, 11 21:51

METAL GEAR SOLID 4: GUNS OF THE PATRIOTS

Skończyłem przedwczoraj. Wciąż jestem pod wrażeniem tej gry. Dziś jest trochę za późno, ale jak będę miał trochę czasu w najbliższym okresie napiszę szczegółową recenzję na podstawie tychże wrażeń.

Powiem jedno: walka REX vs RAY - DOCZEKAŁEM SIĘ! :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1827
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Postprzez kALWa888 » N sie 14, 11 00:00

Heh, wygląda na to że mamy kolejnego fana MGS4 na frm.

Prince of Persia Sands of Time.

Pękło sobie wczoraj. Raczej nie zasługuje na ocenę 9/10 którą otrzymał od gamespot. I mówię tu o wersji na PS2. Pierwsze co gryzie i to po uszach to niska jakość dźwięku. Troche mnie to denerwowało. Jeśli chodzi o przyjemność z grania to z początku przyjemne walki z czasem coraz trudniejsze i bardziej irytujące po to by na sam koniec zapodac lajtem z casualandu rodem. Walka z ostatnim bossem to kiepski żart nawet jeśli chodzi o pomysł na walkę. Jeśli chodzi o fabułę, scenerię itp to pod koniec zrobiło się naprawdę bardzo dobrze. Było coraz lepiej. Ale już niecierpliwiłem sie kiedy wreszcie nastąpi koniec tej "ekscytującej" piaskowej przygody. Na dużego plusa zasługuje muzyka. Szkoda tylko że pojawia się dość rzadko. Podczas walki z piaskowymi potworami i w kilku innych bardziej znaczących momentach. Gdyby Aladyn był fanem rocka słuchałby OST z Sands of Time. Gra na raz, nie dla relaksu ale warta poznania ze względu choćby na dość przyjemny gameplay i możliwość zagrania w pierwszego POP. Ale raczej nie polecam.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2700
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28

Postprzez SALADYN » N sie 14, 11 22:39

kALWa888 napisał(a):Prince of Persia Sands of Time.


Heh to znając życie to teraz sie już nie opędzisz od chęci zaliczenia całej trylogii piasków czasu.

ENSLAVED: ODYSSEY TO THE WEST

Swego czasu zaliczyłem i gra jest mocno przeciętna jeśli patrzeć na jej całokształt.
Osobno to szczegółowa i bardzo kolorowa grafika zachwyca choć miejscami irytowały tekstury które ostrości nabierały po krótkim doczytaniu, sporo żalu mam do animacji ruchów Monkeya która wydaje się być opóźniona względem reakcji na nasze poczynania przy padzie, za to złego słowa nie dam powiedzieć o grze o mimice twarzy którą dopiero LA Noire zakasowało i grze aktorskiej zwłaszcza Andy'ego Serkisa, facet po roli Golluma i króla Bohana z Heavenly Sword stał się jednym z moich ulubionych aktorów a teraz jego pozycja w moim prywatnym rankingu tylko się ugruntowała.
Kolejnym wartym uwagi elementem gry jest udźwiękowienie, utworki są nastrojowe i świetnie budują klimat a co najważniejsze nie są nachalne i nie irytują z czasem.
O fabule raczej nie mam konkretnego zdania, z jednej strony mamy oklepany motyw apokaliptycznej przyszłości gdzie cywilizacja została zniszczona przez bunt maszyn a z drugiej ciekawe zagranie z zniewoleniem ludzi nie po to żeby z nich wysysać energię czy wykorzystać w inny sposób tylko z całkiem odmiennym celem.
Minusem jest na pewno prostota jaką charakteryzują walki i wspinaczka bo nie ma tu nic ciekawego do opisania, od po prostu jest, no i z zakończeniem całej historii mogli sie bardziej postarać a już przynajmniej nie zostawiać nas na lodzie od tak sobie tylko pokazać coś więcej.

Polecić grę można jak najbardziej, nie jest to przesadnie długa ani krótka historia ale na tyle ciekawa że warto w nią zainwestować te niewielkie pieniądze za które teraz mozna ją wyrwać, choć pożyczenie od kogoś wydaje się znacznie lepszym rozwiązaniem.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Faja » Pt sie 19, 11 07:50

Wczoraj pograłem ostro i w sumie można powiedzieć, że dziś skończę bo jestem już na księżycu. Chodzi mianowicie o jedną z lepszych gier jakie powstały w ogóle, oraz w moim prywatnym rankingu najlepszy OST ever, a więc tutututututututu tadaaaam:
BEYOND GOOD AND EVIL
Wersja z podbitą rozdziałką wg mnie nie razi graficznie. Gra się tak samo przyjemnie jak te kilka lat temu. Dla fotografów amatorów ten tytuł to absolutny must have. Ci którzy nie grali powinni się zapoznać koniecznie. Szkoda tylko, że gra którą dostajemy po zdobyciu wszystkich pereł ma skopane sterowanie prawą gałką. Pozycja bardzo nie doceniona przez graczy, za to wychwalana swego czasu przez recenzentów. Polecam bo warto jak cholera.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez deadspace6 » Pt sie 19, 11 15:42

Faja napisał(a): w moim prywatnym rankingu najlepszy OST ever


Grałem lata temu, a do dziś pamiętam nutę z tego klubu (baru?). Zgadzam się całkowicie.
Avatar użytkownika
deadspace6
Fortune
 
Posty: 295
Dołączył(a): So gru 12, 09 15:07

Postprzez kALWa888 » Pt sie 19, 11 21:38

Beyond Good & Evil posiadam w wersji na PC. Bardzo dobra gra. Jeszcze jej nie skończyłem, ale to tylko dlatego, że nie mam tak duzo dostępu do kompa by podzielic sobie na neta i gry. (Pora w lapka zainwestować jakiegoś). Również polecam, szkoda że gra tak bardzo niedoceniona. I miło byłoby ujrzeć dwójkę. Gra jest chyba zbyt artystyczna jak na dzisiejsze czasy ;)
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2700
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28

Postprzez Gillian » Pt sie 19, 11 23:06

kALWa888 napisał(a):Gra jest chyba zbyt artystyczna jak na dzisiejsze czasy
Hę? Nie rozumiem...
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Gry i Konsole

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron