Solidny napisał(a):Arkham Origins pękł po 10h.
Wydaje mi się, że historyjka była najprzyjemniejsza w skali serii. Nic specjalnego, zdecydowanie nic odkrywczego, ale jednak dałem się wciągnąć i za każdym razem przestawałem grać o mniej przywoitych godzinach niż planowałem (oczywiście odpalałem grę tylko po zmroku

). Jeśli kogoś poza mną to interesuje, to w przeciwieństwie do poprzedników Batman tutaj zachowuje się bardziej jak człowiek. Joker też ma ciekawe momenty.
Rozgrywka wydaje się rzemieślniczo na niższym poziomie niż to do czego przyzwyczaiło Rocksteady. O ile walka działa sprawnie (choć ludzie marudzą, że kilka elementów psuje jej płynność, ale musiałbym więcej pobawić się w challenge żeby stwierdzić), tak sekcje skradankowe pozostawiają niedosyt. Miałem wrażenie, że w żadnym pomieszczeniu nie zastosowałem nawet połowy manewrów, bez których bym nie przetrwał w poprzednich grach. Może i mają podobny poziom rozbudowania, ale rozstawienie strażników pozwalało na załatwienie wszyskich po najmniejszej linii oporu (lądowanie za przeciwnikiem; atak od tyłu; powrót na gargulca ; powtórka).
Tafiłem na kilka bugów, ale nie było tego koszmarnie dużo. AI wyraźnie gorzej funkcjonuje, czasami przeciwnik ignoruje nas, innym razem nie może wejść po drabinie. Nie było tego dużo, ale na pewno znalazłoby się więcej gdybym siedział tyle co przy Arkham City.
Gra ma jednak fajne, zasakujące momenty, szkoda tylko, że krótkie i nieliczne. Częściej jednak zauważałem te, o których zastanawiałem się, dlaczego nie są interaktywne, że można było wprowadzić jakąś kontrę zamiast obserwować biernie wykończenie bossa. No właśnie, walki z bossami, chociaż lepsze niż te w AA (choć o gorsze trudno), to brakuje im wyjątkowości tych z AC (Mr. Freeze!). Pod względem mechaniki są zupełnie proste i nie różnią się zbytnio od zwykłych walk.
Ogólnie zostało mi trochę misji pobocznych, ale latanie po mieście i zestrzeliwanie anten brzmi jak rodzaj zajęcia, które się daje 5-latkowi żeby nam nie przeszkadzał przez godzinę. Rozejrzę się jeszcze, może coś ciekawego zostało, ale główne mięso mam już zdecydowanie za sobą. Póki co zagadki Enigmy mocno nieciekawe.
Kurczę, strasznie namarudziłem, a po ukończeniu miałem wrażenie, że to jednak dobra gra. Mimo wszystko zabawa w Batmana dalej cieszy i satysfakcjonuje. 50 hit combo czy wyczyszczenie pomieszczenia nie będąc widzianym ani razu wciąż wywołuje uśmiech. No i fabuła - prosta, ale wciągnęła mnie. W dodatku kupiłem grę za grosze, więc ni cholery nie narzekam na relację cena/jakość.