Gac666 napisał(a):Bizon napisał(a):Prequel był ok, ale czy nie za bardzo schematyczny? Odniosłem wrażenie jakby twórcy chcieli za wszelką cenę pokazać nam niemal tą samą historię co w oryginale. Ale ja tak kocham oryginalne The Thing, że prequel lubię choćby za te wszystkie nawiązania
Widzisz, bo historia lubi się powtarzać. Mi niesamowicie się podoba fakt, że opowiedzieli historię tych biednych norwegów, których zgliszcza widzieliśmy w oryginale. Przez wiele lat zadawałem sobie pytania co tu się stało, dlaczego gość ma poderżnięte nadgarstki i gardło itp itd. Odpowiedzi dostałem. To tak jak z Hobbitem, film podzielony na kilka części tylko tutaj czekanie na więcej trwało prawie 30 lat.
Osobiście chciałbym zobaczyć kiedyś sequel gdzie nowa ekipa rozpatruje co stało się z amerykańską bazą. No ale to możemy zobaczyć w jako tako udanych komiksach.
Albo w grze.


. Mi niesamowicie się podoba fakt, że opowiedzieli historię tych biednych norwegów, których zgliszcza widzieliśmy w oryginale. Przez wiele lat zadawałem sobie pytania co tu się stało, dlaczego gość ma poderżnięte nadgarstki i gardło itp itd. Odpowiedzi dostałem. To tak jak z Hobbitem, film podzielony na kilka części tylko tutaj czekanie na więcej trwało prawie 30 lat.




) i muszę powiedzieć jedno: wow. Generalnie kawał dobrego kina akcji, a do tego całkiem niegłupiego. Mało jest teraz takich filmów. Co mi się na pewno podobało, to towarzyszące cały czas filmowi poczucie nadchodzącej zagłady. Serio, mocna rzecz. Do tego najlepiej przedstawiona wizja ataku nuklearnego jaką widziałem. No i to "grittines" lat 80/90. Generalnie jestem zbyt na świeżo by coś konstruktywnego napisać, więc powtórzę tylko to, od czego zacząłem: wow. Jednak możemy się teraz śmiać z kina akcji tamtych lat, ale jedno trzeba przyznać: miało dużo więcej mocy niż to co się serwuje obecnie.

nie kojarzę słabej opinii o tej filmie