Wrażenia z MGS 4 (SPOILERY) tych którzy grali

Wszystko o najnowszej części serii

Moderatorzy: Infernal Warrior, Snake., GM

Postprzez Gac666xx » So sie 02, 08 01:25

Wiesz... już od MGS 1 wychodziły i tylko TTS ominął dodatek
Integral, Substance, Subsistence (tu to juz w ogóle dowalili ostro bo aż 3 dodatkowe płyty?)

Więc myślę, że coś dorzucą.
What the frag ya lookin' at huh?
Gac666xx
Big Boss
 
Posty: 3036
Dołączył(a): So cze 09, 07 13:34

Postprzez La-Li-Lu-Le-Lo » So sie 02, 08 01:26

:crybaby:

ekhm...

Pewnie wyjdzie, w końcu każdy MGS z miał jakieś rozszerzenie.
Avatar użytkownika
La-Li-Lu-Le-Lo
Fortune
 
Posty: 307
Dołączył(a): N cze 22, 08 15:29
Lokalizacja: GW

Postprzez uci » So sie 02, 08 09:22

choć tutaj mam nadzieje że zrobia jak w MPO+ że poprostu rozszerzenie będą sprzedawac jako osobną płyte, a nie jako cały komplet.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Crusher » So sie 02, 08 16:21

nom kurde tylko żeby ten dodatek zrobili, a nie że zostawią tego MGSa4 tylko z kilkoma extrasami których osobiście nawet ja nie moge sciagnac :/ a co byście chcieli zobaczyc w dodatku? Ja bym chcial misje Raidena w Area 51, misje w VR(bardzo mi brakuje to tyle godzin spędzałem przy MGS1 w tych misjach, a teraz ich po prostu nie ma w nowych MGSach :/)no ale to tylko marzenia... ehhh... Kojima help me!!!
Avatar użytkownika
Crusher
Vamp
 
Posty: 359
Dołączył(a): Pt maja 16, 08 14:24
Lokalizacja: Gdynia

Postprzez uci » So sie 02, 08 18:03

no też bardzo chetnie zagrałbym w VR missions - Virtual Range to w sumie sam nie wiem po co jest. Ewentualnie coś pod deseń Infinite Mission.

Oczywiscie do tego Boss Survival i opcję Cinematic, no i mogli by załadować wydane extrasy.

A co mi się by osobiście marzyło - Raiden w A51.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Drax » N sie 03, 08 02:41

Jak dla mnie Virtual Range nie jest złe. Mój brat dzisiaj grał na VR i sprawdzał wszystkie bronie. Sniperka (Akiby) Johnego zabija 3 osoby w rzędzie strzelając w brzuch a 4-5 gdy w głowę. Sprawdzaliśmy sobie moc każdej broni. Bawiłem się w sterowanie rakietą z Javelina.
Mi się podoba. ;)
Ale faktycznie VR missions też by się przydały. No ale cóż poradzić...
I'm no hero. Never was. Never will be.

http://ja.gram.pl/draxo0s
Avatar użytkownika
Drax
Vamp
 
Posty: 366
Dołączył(a): Pn sty 28, 08 00:34
Lokalizacja: Shadow Moses...

Postprzez uci » N sie 03, 08 09:36

no ale wiesz, takie rzeczy, to można sobie i w samej grze sprawdzić.
Nawet ciekawiej jest
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Crusher » N sie 03, 08 10:39

ooo Javelinem kiedyś to ja prawie swoj skrot do pseudonimu CRusheR napisałem (chodzi o CR-R),no ale prawie bo rakieta nie wspolpracowala na koncu moze kiedys przesle screena z juz napisanym na niebie skrotem :P
Avatar użytkownika
Crusher
Vamp
 
Posty: 359
Dołączył(a): Pt maja 16, 08 14:24
Lokalizacja: Gdynia

Postprzez Sephirothek » Pn sie 04, 08 18:02

Witam wszystkich fanów MGS'a, mam nadzieję, że nie przeszkadzają Wam nowi użytkownicy ;)
Dziś rano, dokładnie o 5:30, skończyłem ostatnią część tej cudownej sagi. Jestem bardzo zadowolony z takiego zakończenia. Szkoda, że Mistrz niczym mnie tak naprawdę nie zaskoczył, ale mój uśmiech podczas napisów końcowych, próbujący powiedzieć: "Dziękuję... Za wszystko" to zrekompensował.
Czwartą część MGS'a uważam za fenomen. Oczywistym było, że fabuła będzie najwyższych lotów, ale nie spodziewałem się tak genialnego gameplay'u. Każdy akt jest równie ciekawy, każdy wprowadza coś nowego. Nie zgodzę się ze zdaniem, że walki z B&B są "tylko dobre". Tylko pojedynek z Crying Wolf był troszeczkę słabszy, ale reszta wpompowywała w żyły ogromną ilość adrenaliny. No i te smaczki nawiązujące do jedynki... Sam miodek
MGS4 z miejsca stał się moją ulubioną częścią tej, teraz już kompletnej, sagi.
Jestem dumny, że mogłem tą historię przeżyć
Sephirothek
Machinegun Kid
 
Posty: 14
Dołączył(a): Pn sie 04, 08 13:08

Postprzez kul2 » Pn sie 04, 08 18:16

Uwazaj bo zaraz jedni nazwa Cie oblakanym, a drudzy beda Ci chcieli wmowic ze to co czules byles falszywe i jestes w calkowitym bledzie bo MGS4 to kompletna porazka.

Nie przejmuj sie nimi :)

Witam wsrod 'oblakanych'.

Ogromnie sie ciesze ze sa ludzie ktorzy potrafia otwarcie napisac ze przezyli ta gre i uznaja ja za fenomen.
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez Grigori » Pn sie 04, 08 18:28

No ale wiecie, to nie jest śmiertelne i można się leczyć...


;-*
Grigori
" Snake: Where's the truth then?
Eva: It's hidden in the lies... "
Avatar użytkownika
Grigori
Ultra Box
 
Posty: 86
Dołączył(a): N lip 27, 08 18:11

Postprzez kul2 » Pn sie 04, 08 18:38

Skoro MGS4 nie uznajesz to dlaczego tu zagladasz? ;)
'Tak kompleksowe podejście do budowania społecznej odpowiedzialności obywateli za swój osobisty i grupowy wpływ na konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych w tym CO2, jest przesłanką wysokiej efektywności uzyskanych efektów.'
Avatar użytkownika
kul2
Niewidzialna Armia
 
Posty: 2927
Dołączył(a): Śr lip 13, 05 17:55

Postprzez Grigori » Pn sie 04, 08 18:43

Profilaktycznie. Dobrze jest znać wroga. (nie Was mam na myśli)

No już nic nie mówię. ;)
Grigori
" Snake: Where's the truth then?
Eva: It's hidden in the lies... "
Avatar użytkownika
Grigori
Ultra Box
 
Posty: 86
Dołączył(a): N lip 27, 08 18:11

Postprzez Drax » Pn sie 04, 08 19:09

Gra nie dość, że ma świetną oprawę graficzną i dźwiękową to
zawiera w sobie wszystkie części MGS'a w jednym.
Przynajmniej takie jest moje zdanie.
Popieram opinię Sephirothka. :)
I'm no hero. Never was. Never will be.

http://ja.gram.pl/draxo0s
Avatar użytkownika
Drax
Vamp
 
Posty: 366
Dołączył(a): Pn sty 28, 08 00:34
Lokalizacja: Shadow Moses...

Postprzez Flok » Pn sie 04, 08 22:22

Walka z Crying Wolf jest najlepszą z najgorszych walk z serii. No ale jak się kampi pod ciężarówką to tak jest ;/
/IMO
Avatar użytkownika
Flok
Fire Trooper
 
Posty: 46
Dołączył(a): Śr kwi 16, 08 22:47
Lokalizacja: Dobre Miasto

Postprzez Gac666xx » Pn sie 04, 08 23:08

Popatrz zaś na walke Sniper Wolf numer 2. Jak używasz Nikity to też wygląda jak najgorsza walka w serii ;P.
What the frag ya lookin' at huh?
Gac666xx
Big Boss
 
Posty: 3036
Dołączył(a): So cze 09, 07 13:34

Postprzez La-Li-Lu-Le-Lo » Wt sie 05, 08 01:22

Sephirothek napisał(a):Czwartą część MGS'a uważam za fenomen.

To tak samo jak ja. :happy7: I popieram w pełni twoją wypowiedź. Dodam jeszcze, że cut scenki z gry (jak i serii) wg mnie są najlepiej wyreżyserowanymi scenami jakie kiedykolwiek powstały w grach czy filmach hehe. :happy7: - w końcu to Kojima.
Avatar użytkownika
La-Li-Lu-Le-Lo
Fortune
 
Posty: 307
Dołączył(a): N cze 22, 08 15:29
Lokalizacja: GW

Postprzez Mr. Blue » N sie 31, 08 19:15

Hmm... że, jestem nowy to może zamieszczę też swoje przemyślenia. Oto mój post z forum psxextreme:

Moja przygoda z MGS zaczęła się dość dawno. Kilka lat temu, będąc u kumpla, zobaczyłem jak gra na konsoli w jakąś grę, a była ona o tyle ciekawa, ponieważ kumpel nikogo nie zabijał. Usiadłem koło niego i trochę się napatrzyłem. Szatynowy mężczyzna latał po pokładzie jakiegoś statku. Jak się pewnie domyślacie, był to Metal Gear Solid 2. Zaintrygowany grą chciałem poznać bliżej oryginał i kontynuację.
I tu występuje bardzo ważny szczegół, powód dla którego pewnie nie gloryfikuje jedynki, o czym później powiem; zdawałem sobie sprawę, że Metal Gear Solid to opowieść składająca się z serii gier, że to co najmniej trylogia, którą trzeba traktować jako jedno (było już słychać wtedy pogłoski o 3 części), że to wspólna ciągła historia. Wiedziałem, że jak tylko zakończę jedynkę, będzie na mnie czekać dwójka.

No, ale dalej. Tak się złożyło, że nie zagrałem w oryginał przez dość długi okres czasu, i dopiero kilka miesięcy temu, kiedy w moje łapska trafiła długo wyczekiwana PS3, od razu wypożyczyłem MGS1, zamknąłem się na noc w pokoju i grałem.
Nie, grałem to za małe słowo.
Ja to przeżywałem. Dokładnie tak jak większość z was. I nie prawda, że grafika odrzuca. (Może przez dwie pierwsze plansze.) Człowiek szybko przestaje zwracać na nią uwagę. Gra dawała naprawdę niezłego kopa, miała klimat. Pojedynki z Gray Foxem, Psycho Mantisem dawały po ryju, a scena śmierci Sniper Wolf poważnie mnie wzruszyła. (Bo sama walka niestety nie była już tak rewelacyjna; Nikita, ukrycie za skarpą i wychodzisz z walki bez zadraśnięcia). Strasznie wymagający pojedynek z Ravenem, i mój osobisty koszmar: Metal Gear Rex z swoją dwu – etapową walką. A o sławetnych torturach nie ma nawet co wspominać. Ale co może was zaskoczyć, moim ulubionym pojedynkiem jest duel z Liquidem. Nie wspominam o scenariuszu, bo każdy wie jaki jest. Ogólnie, gra na 10-.

Niestety, MGS nie zasłużył sobie na miano najlepszej gry w którą grałem (nie pobił „Najdłuższej podróży”, ale był blisko). Przede wszystkim, był strasznie krótki (12 godzin na normal) a i jeszcze wtedy denerwowały mnie te różne nawiązania do kontrolerów, które psuły troszkę klimacik.

W drugiej części pokładałem duże nadzieję i muszę powiedzieć, że… nie zawiodłem się aż tak bardzo. Raiden odrzucał od siebie, fakt, ale wiedziałem że Kojima ma jakiegoś Asa w rękawie. No i miał. Końcówka w Arsenal Gear jest naprawdę porywająca i nie daje wysiedzieć na miejscu, miecz sprawuje się bardzo dobrze, walka z Rayami to to, na co liczyłem najbardziej. Było świetnie. A finalna walka? Cóż… jeśli chodzi o gameplay, to była iście świetna. Gorzej trochę z emocjami, nie wciągnęła mnie aż tak szalenie, jak Snake vs. Liquid. Długie filmiki, niespodziewane zwroty akcji są u mnie jak najbardziej na plus. Gra, ze swoją świetną muzyką i dłuższym czasem przejścia, zarobiła u mnie na 10 z dwoma -. (Zapomniałem dodać, że Vamp mi się strasznie podobał.)

Część trzecia, jak do wczoraj uważana przeze mnie za najlepszą, z początku nie wydawała się strasznie super. Owszem, kamuflaż, opatrywanie ran i CQC były świetne, ale… to nie był klimat MGS. Dopiero po walce z Ocelotem, zrozumiałem że ten MGS a swój własny, niepowtarzalny klimacik. Nie będę się rozwodził nad Cobra Unit, powiem tylko, że The End nadal jest w ścisłej czołówce moich ulubionych Bossów. Walka z Shagehodem to jeden wielki miód i potęga grywalności. A ostateczny pojedynek, a raczej to co się dzieje z człowiekiem na końcu, gdy musi nacisnąć spust, jest nie do opisania. Wersja Subsistance zarobiła u mnie pełne 10.

No i tak, dochodzimy do części czwartej, najważniejszej. Oj, byłem do niej nastawiony sceptycznie, szczególnie, że Grigori mnie nastraszył o niespójności i „nie trzymaniu formy”. Miesiąc temu, po 25 (!) godzinach, zakończyła się najwspanialsza historia w której mogłem brać udział, zakończył się najwspanialszy film który mogłem oglądać, zakończyła się najlepsza gra w jaką mogłem grać. Tak, teraz wiesz już, jakie jest moje stanowisko wobec MGS4; więc jeśli cie biorą wymioty, nie czytaj dalej.
Ja tymczasem, postaram się uargumentować moje stanowisko.

Zacznijmy od tego, czym jest MGS4? Grą? Nie, na pewno nie. A przynajmniej nie jest grą w obecnym słowa tego znaczeniu. Jego konwencja jest o wiele bardziej skomplikowana. I nie chodzi tu tylko o półtoragodzinne filmy.

Metal Gear Solid 4 to gra wideo, film i historia.

GRA

MGS4 jest grą z oczywistych względów, to my jesteśmy odpowiedzialni za poczynania naszego bohatera na ekranie, ale… tylko przez około 60-65% procent gry. Podczas pozostałego czasu, jesteśmy tylko widzami opowiadanej historii. Ale o niej za chwilę.

A więc? Jak się sprawuje MGS, jako gra? Na początku, możemy czuć się troszeczkę zagubieni, całkiem nowe środowisko działania (Wojna!), inne sterowanie i brak systemy Solidare, sprawiają że gra z początku wydaje się bardzo trudna. (Szczególnie, że zacząłem od razu na poziomie Big Boss Hard)
Ale wystarczy tylko chwila czasu, by się przyzwyczaić. Po za tym, trzeba zauważyć, że gra stała się o wiele szybsza; więcej strzelania, więcej biegania, więcej paniki. Ja w większości wypadków, nie starałem się rzucać ale "Rambo”, ale w razie potrzeby, chętnie ciągnąłem za spust. Strzelanina jest w nowym MGS przednia, świetnie spisuje się kamera za ramienia, a na większe odległości widok FPP też daje popalić wrogom. Do tego, emocje podbija bardzo mała ilość życia Snake i dość duży realizm. (Otoczony przez trzech lub czterech żołnierzy, na bliskiej odległości, nie ma praktycznie szans na przeżycie)
Co cieszy, to fakt, że gra na Jana nie jest wcale łatwa. Jeśli chodzi o kustomizacje broni, to na początku nie widziałem w tym większego potencjału. No, do momenty, kiedy ulepszyłem M4 i ze zwyczajnej pukawki, stał się pogromcą Gekko. MGS to jednak mimo wszystko skradanka i to ten element jest tu najważniejszy. Jak to z nim jest?

W grze "po cichu", pomaga nam system Octocomo, który jest… rewelacyjny! Właściwie, przez całą grę nie wchodziłem do menu kamuflażu (no chyba, że chciałem zdjąć maskę) tylko przylegałem do jakiejś powierzchni i zmieniałem kolor kombinezonu. Nie dość, że wiele razy ratuje nam to skórę, (Idą ku nam F.R.O.G.S, a my się chowamy w trawie, i załączmy kamuflaż. Te uczucie, gdy niczego nie świadome nas mijają o metr, coś pięknego...) to i jeszcze świetnie wygląda. I nie nudzi się do końca przygody.
MK II to kolejny wynalazek, który będzie nam pomocny wielokrotnie podczas przygody. Mały, zwinny robocik, pomoże nam rozeznać się w sytuacji, a w razie potrzeby znokautuje przeciwnika i zabierze mu jego broń. Jego kamuflaż stealth pomaga, a zachowanie to już w ogóle ma odlotowe; komicznie przewraca się podczas zbyt dużych obrotów, przyjmuje pozę „karate”, przed atakiem, skaczę po schodach jak teletubiś... wszystko wywołuje uśmiech na twarzy.
Gekko, na początku nie robiły na mnie większego wrażenia. Wystarczył jeden celny strzał z pocisku ziemia – ziemia by położyć „krówsko”. Jednak później, kiedy szybciej nas zauważały, walki z nimi zrobiły się o wiele bardziej wymagające, szczególnie że nieskuteczne są pociski z bazuk. Dobrze jednak, że gekko nie są przesadnie inteligentne i Octocamo jest wobec nich bardzo skuteczne.

Wielką perełką są etapy pościgowe, choć przoduje oczywiście ucieczka w Pradze. Przewyższa on nawet ten z MGS3, co jest nie lada wyczynem. Filmowe kadry, okrzyki Evy na której godzinie są przeciwnicy, slow – motion w najbardziej niesamowitych sytuacjach… Miód, miód i jeszcze raz miód.
Ale większość z was, pewnie uważa tak jak ja, że MGS, to przede wszystkim walki z Bossami. Co z nimi?

Już pierwszy pojedynek z Octupusem, jest rewelacyjny. Walka jest bardzo wymagająca i oryginalna. Bo o ile bestia kamufluje się jako "duże MK II" czy Naomi, to wiadomo w co strzelać, ale kiedy stosuje już tricki z drugim manekinem, dodatkowym sprzętem laboratoryjnym, czy jest tuż przed obrazem damy, to dość trudno się skapnąć co, gdzie i kiedy. Do tego często zwija się w śmiertelną kulkę, przed którą do tej pory czuję straszny lęk. A kiedy kostium opada…
Nie mogłem jej skrzywdzić, nie umiałem. Choć napisze o tym więcej w punkcie trzecim, to każdą bestię uśpiłem. Nie mogłem patrzyć im w oczy, w oczy tych biednych, skrzywdzonych, wywołujących litość istot, tak dotkliwie oszpeconych przez zło wojny.

Dalej jest Raven. Kolejny, bardzo długi i trudny pojedynek. Emocje są przeogromne, szczególnie kiedy zbliża się nalot rakietowy a ty w ostatniej chwili wskakujesz do środka wieży. Trzeba naprawdę wczuć się w sytuację, by wyczuć w których momentach wparować na balkon i zacząć ostrzał.

Crying Wolf to jedyna walka, którą przeszedłem za pierwszym razem. Ale, w zamian za to, była ona dość długa. Trudno było głównie dlatego, że Wilczycy towarzyszyły F.R.O.G.S., które skutecznie utrudniały skupienie się i precyzyjną walkę.

Vamp to rodzyn. Z jednej strony bardzo się cieszę, że mogę mu skopać dupę, Snake’m a i walka z nim jest ciężka i efektowna, ale gdy dowiemy się o co chodzi, staję się bardzo krótka i łatwa. Najsłabszy pojedynek z czwórki, który i tak zdmuch.uje wszystkie z MGS2.

No i doszliśmy do czegoś, co było marzeniem niejednego fana. Było i moim marzeniem. W końcu, pokierowaliśmy Metal Gearem Rexem! I do tego, kopiemy dupę temu pingwinowi, Reyowi. Ta walka to nie tylko ogromny przejaw grywalności, jaką przejawia MGS4, ale też prawdziwy pokaz możliwości PS3. Ziemia drży pod „naszymi stopami”, budynki się walą, rakiety świecą i piszczą w powietrzu, a dwa olbrzymie roboty walczą za pomocą mas swojego ciała, rakiet i promieni laserowych. Po prostu, spełnienie chłopcieńczych marzeń!

Mantis to walka, w której najdłużej nie wiedziałem co robić, i którą chyba najwięcej razy powtarzałem. Jest mniej schizowa od pojedynku z oryginalnym Mantisem z MGS, to fakt. Ale ma swój niepowtarzalny klimat i mechanikę. I jest bardzo, ale to bardzo trudna.

Finalny duel to coś tak niesamowitego, że aż trudno to opisać. Najazdy kamery za uderzeniem, sekwencje ciosów, wykorzystanie oryginalnego sterowania podczas animacji specjalnych ciosów (Podczas gdy Liquid chce na nas się położyć, obracamy się tak samo jak w normalnej grze, z pleców na brzuch)… Coś niesamowitego. Do tego trzy sekwencje walki, każda trudniejsza od drugiej i te ostatnie sceny…

Obecnie, nie ma dla mnie gry na PS3, w którą bardziej wolałbym grać pod względem gameplayu.

A teraz o wadach. Co sądzić o braku pasku staminy? Konstrukcja gry, czyli podzielenie jej na ok. pięciogodzinne misje, czyni bezsensownym takie rozwiązanie. No bo jak? Najlepszy żołnierz wszech czasów miałby zgłodnieć przez 5 godzin? O ile w Snake Eaterze to się sprawdziło (bo tam chodziło o „przetrwanie”) to tutaj nie ma racji bytu. Z kolei nad brakiem „Cure” można się już zastanowić. Jedyne wytłumaczeniem, jakie znajduję dla twórców to to, że gra jest za szybka na ciągłe leczenie uszkodzeń ciała. Trzeba też pamiętać, że Snake nosi kombinezon, który nie tylko kamufluje, ale też ogranicza obrażenia. Jest za to jedna mała wada, która nie ulega wątpliwości. Szybkość celownika podczas przymierzania, zdecydowanie za wolno. I tyle.

FILM

MGS4 jest filmem. Filmem z najwyżej półki. Filmem, którego się nie zapomina. Prawie połowa czasu gry, to w większości liczone na siniku i chyba dwa renderowane filmy. (Ja i tak nie widziałem zbytniej różnicy pomiędzy nimi.) Filmy są rewelacyjne i najlepsze ze wszystkich MGS - ów. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości; ujęcia „kamer”, stylistyka, przebieg akcji, muzyka… Takiego czegoś nie było jeszcze w żadnej grze komputerowej. Potęga filmów jest niesamowita.

Scena na zakończenie aktu III(Praga), bitwa Missouri z GW, śmierć Naomi, Vampa, walki Raidena, Briefing przed aktem III… Wszystko zasługuje na wielkie brawa i niesamowite uznanie. Od filmowych scen w MGS bije patosem i potęgą. Dokładnie tak, jak ma być. Wykonanie postaci jest niesamowite, ich mimika lepsza niż w "Heavenle Sword", emocje, które wyrażają, wzruszają; ich zachowania czasami śmieszą, czasami wzbudzają przyjacielski uśmiech. W pewnym momencie człowiek zaczyna wierzyć, że ci ludzie tam są, że można ich dotknąć, czy uszczypnąć w tyłek.

Voice Acting to kolejny genialny aspekt tej gry, David Heyter naprawdę się przyłożył i urealnił do granic możliwości starego Snake. Słychać, że aktorzy naprawdę wczuli się w swoje postacie, że dali im osobowość. Ogromne brawa dla wszystkich.

Muzyka? „Love Theme” to klasa sama dla siebie, ale dobrze, że znalazło się miejsce dla „Metal Gear Solid Saga”. Z kolei „Here’s to you” to najlepsza pieśń jaka towarzyszyła nam w napisach końcowych ever. Jeśli chodzi o muzykę w aktach, to ogromne wrażenie robi ta w Shadows Moses. Motywy regionalne połączone z nowoczesnym brzmieniem, wbijają nas w ziemię. Nie wiele mniejsze wrażenie robią nuty podczas alarmów w innych lokacjach.

Historia

MGS4 to historia. Przede wszystkim. Historia która porywa cię, doprowadza do łez, śmiechu, przemyśleń. Naprawdę, nie spotkałem się jeszcze z czymś takim.
Jeszcze w żadnej grze, filmie nie przejmowałem się tak losem bohaterów. Jeszcze żadna, nie dała mi takiego kopa, by nie móc zasnąć w nocy.

Śmierć Naomi i jej więź z Otaconem, doprowadziła mnie do łez, również dlatego, że przypomniała jego losy z Sniper Wolf.

Słowa Vampa: „I can Die?” wyryły mi się w pamięci i utrwaliły tą niedocenioną przez wszystkich postać.

Raiden i jego syn; Rose: to wątek kończący się Happy Endem, porządnym Happy Endem, po którym człowiekowi robi się lżej na sercu.

Rytuał związany z pokonaniem każdej bestii, to coś naprawdę magicznego. Każda z nich chce się przytulić, znaleźć pocieszenie w ramionach Snake. A kiedy uda się im powalić nas na ziemię, całują nas i znajdują uciszenie. Nie mogłem żadnej skrzywdzić, każdą życzliwie usypiałem. I każdej dałem się choć raz przytulić.

Drebin, z początku postać niby mało oryginalna, wyluzowany murzyn ot, jakich wiele. Dopiero po czasie dostrzegamy w nim prawdziwego faceta, godnego miana, bycia przyjacielem Snake.

Meryl – z której wyrosła świetna babka; a i jej ślub jest idealną przeciwwagą do smutnych zakończeń poprzednich MGS - ów.

I wiele, wiele innych wątków.

Genialny jest scenariusz głównej osi fabularnej. Pięknie, że jak zwykle, Hideo wodzi nas za nos, gubimy się w toku własnych przypuszczeń, i gdy już wydaję się nam, że wszystko wiemy, daje nam strzał w twarz.
Jak zwykle, wisienką na torcie jest ostatnie kilka godzin gry, które biją na głowę wszystko i wszystkich.

Bowiem, nie zapomina się marszu Snake’a przez tunel mikrofal, nie zapomina się jego pełzania, nie zapomina się tego bólu w ręce. Waliłem w trójkąt jak szalony, waliłem jak opętany, i Snake za pierwszym razem wszedł do GW. A nad nim toczyła się bitwa, bitwa której nie można zapomnieć.
A Sunny smażyła jajka.

Nie zapomina się arcytrudnej, 3-etapowej walki z Liquidem i tych ostatnich chwil, gdy razem ze Snakem, zmęczeni, walimy R1 i dobijamy przeciwnika. Tego się nie zapomina. Tego się nie da zapomnieć. I nie zapomina się słów, już Ocelota:

„You are pretty good”

Historia Patriotów, walki o ideały i ich upadku, porusza człowieka. Do głębi serca. Ale też uczy o wielkości jednostki. Bo jak z jednego człowieka wyrośli patrioci, tak i przez jednego zostali usunięci z gry. Śmierć Zero i ostatnie chwile Big Bossa u progu The Boss. Nie do opisania. Nie do zapomnienia.





Więc czym jest Metal Gear Solid 4? Nie jest grą, nie jest też filmem.

Jest przeżyciem. Przeżyciem, którego trzeba doświadczyć. Nie każdemu się podoba. Nie każdy lubi, oglądać kilku godzin filmów, zamiast przyjemnie eksterminować przeciwników. Proszę bardzo, niech gra w Uncharted.
A MGS jest jaki jest. Bo taki być musi, bo inny być nie może.

MGS4 ma jeszcze oprócz tego wszystkiego jedną, wielką, kolosalną wadą. Po nim każda inna gra wydaje się być głupkowata. Nawet w Obliviona nie chce mi się już grać.



Kiedy wyłączyłem konsolę, leżałem przez kilka godzin i patrzyłem w sufit. Doznałem uczucia, którego brakowało mi od zakończenia Trylogii Tolkiena i Sagi Wiedźmina Sapkowskiego. Coś we mnie pękło. Coś się zmieniło. Oto, na moich oczach, zakończona została największa saga w dziejach gier komputerowych.
Bo nie będzie już więcej Metal Gearów ze Snakem.

Nie będzie.
Avatar użytkownika
Mr. Blue
Coward Duck
 
Posty: 39
Dołączył(a): So sie 30, 08 19:08
Lokalizacja: Z Mazowsza

Postprzez Słonio » Wt wrz 09, 08 16:20

Najnowszy MGS nie zachwycił mnie jako całość tak bardzo jak poprzednie części, przez to że nie był tak spójny i miał troszkę za dużo wątków, przynajmniej o jeden (chyba nie muszę mówić który :P ) jednak zachowanie spójności przy jednoczesnym wyjaśnieniu wszystkiego było niewykonalne więc to trzeba wybaczyć.
Największym rozczarowaniem było dla mnie gdy w kółko słuchałem że nanomaszyny są przyczyną tego, tego, tego i tamtego.
Największe wrażenie zrobiło na mnie wejście do Heliportu na Shadow Moses, ta muzyka i wspomnienia, naprawdę miałem wrażenie że te głosy które słyszał Snake nie wydobywały się z głośników tylko pojawiały się w mojej głowie, przeżyłem ten powrót do korzeni równie mocno jak Solid.
Moje wymyślone roślinki zwiędły bo nie udawałem że je podlewam.
Avatar użytkownika
Słonio
Psycho Mantis
 
Posty: 208
Dołączył(a): Pt sie 29, 08 18:13
Lokalizacja: Chełm

Postprzez siddhartha » Pn paź 20, 08 09:14

Chyba słyszeliscie to już setki razy ale dla mnie seria MGS to najpiękniejsza rzecz jaka mogła zdażyć się playstation, w końcu dostałem Metala w którym walczyłem REXEM pokonałem liquida/ocelota jak kolwiek to rozumieć,fabularny/scenariuszowy majstersztyk co ja będe gadał to mój idealny MGS ,a drobny szczegół w postaci małpki który troche przeszkadza i mnie drażni jest za mały żeby o tym mówić kropka i koniec.
Avatar użytkownika
siddhartha
Black Color
 
Posty: 51
Dołączył(a): Śr lis 21, 07 20:23
Lokalizacja: skąd ja jestem?

Postprzez naked 69 » N lis 09, 08 22:17

pzeszedłem mgs4(podobnie jak wszystkie części;))i prawde mówiąc gra jest wybitna ( +dla KOJIMY za flashback-i sentymentalna podróż do kożeni seri na pewno .najlepsza częsć?sami ocencie .kolejna czesć najlepszej seri gier na swiecie .towarzysz snejkowi od 5 lat. i z całą pewnością najlepszych 5 lat w moijm zyciu.nie bede udawal kocham ta serie. jestem jej wiernym fanem i nic tego nie zmeni.
Avatar użytkownika
naked 69
Machinegun Kid
 
Posty: 18
Dołączył(a): So lis 08, 08 11:23
Lokalizacja: ZANZIBAR

Postprzez knodr » Cz gru 11, 08 01:38

Witam jestem nowy , własnie ukonczyłem gre ... Poprostu płakałem kiedy Otacon mowil Sunny ze Sneaka juz nie ma .... Ryczałem jak opętany , do tego jeszcze ta muzyka . Rycze cały czas i mam łzy w oczach ze to ostania czesc sagi.

P.S czy sa jakies szanse na MgS V może pozostał ktoś zły jeszcze?
knodr
Machinegun Kid
 
Posty: 13
Dołączył(a): Cz gru 11, 08 01:13

Postprzez Gac666xx » Cz gru 11, 08 01:41

Snake'a, nie Sneaka czy sneakersa... ludzie.
What the frag ya lookin' at huh?
Gac666xx
Big Boss
 
Posty: 3036
Dołączył(a): So cze 09, 07 13:34

Postprzez knodr » Cz gru 11, 08 08:31

Snake sorka błąd

[ Dodano: Czw Gru 11, 08 08:43 ]
Czy moze ktos napisać jak to wszystko sie zaczęło i wogóle od czego?
knodr
Machinegun Kid
 
Posty: 13
Dołączył(a): Cz gru 11, 08 01:13

Postprzez oranjefan » Cz gru 11, 08 14:03

Zaczelo sie to bardzo dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze Ziemi...

Poczytaj sobie opisy fabuły z Zanzibaru. Streszczenie wszystkiego zajeło by bardzo duzo czasu. a najlepiej ściągnij sobie Database.
Avatar użytkownika
oranjefan
Arnold
 
Posty: 24
Dołączył(a): N lis 16, 08 21:23

Postprzez Korneliusz » So gru 20, 08 11:53

(Wykasowałem)
Ostatnio edytowano N sie 15, 10 18:20 przez Korneliusz, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Korneliusz
Inkarnacja VR
 
Posty: 4
Dołączył(a): Cz lip 20, 06 09:57

Postprzez Gac666xx » So gru 20, 08 12:26

Release the gimp!


*Nerd rage*
What the frag ya lookin' at huh?
Gac666xx
Big Boss
 
Posty: 3036
Dołączył(a): So cze 09, 07 13:34

Postprzez Korneliusz » Pn gru 22, 08 12:07

(...)
Ostatnio edytowano N sie 15, 10 18:21 przez Korneliusz, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Korneliusz
Inkarnacja VR
 
Posty: 4
Dołączył(a): Cz lip 20, 06 09:57

Postprzez Gac666xx » Pn gru 22, 08 17:56

Why should I?
What the frag ya lookin' at huh?
Gac666xx
Big Boss
 
Posty: 3036
Dołączył(a): So cze 09, 07 13:34

Postprzez Bizon » Pn gru 22, 08 18:12

No wytłumacz Gacu temu panu o co ci chodzi jak cię prosi :p
https://www.youtube.com/user/BizonBlady
My mama said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Bizon
Rozwalił beton w drobny mak
 
Posty: 2045
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 09:51

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Metal Gear Solid 4

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości