Damn... Jak dawno tu nie zaglądałem... Trza uzupełnić, choćby i w dużym skrócie. Ostatnią skończoną grą, którą tu opisałem było bodaj Kingdom Hearts, więc jedziemy od tego:
Kingdom Hearts II
Pamiętam, że tylko ze względu na ten tytuł nie dałem pierwszej części oceny 10. Mój błąd, ponieważ jedynka mimo wszystko jest lepsza (głównie przez klimat i elementy platformowe), ale dwójka niewiele jej ustępuje. Po pierwsze, widać wyraźną poprawę grafiki, zwłaszcza animacje wymiatają. Historia jest ciekawa, ale jak pisałem, klimatu trochę brakuje w porównaniu z jedynką. Zrobiło się nieco lżej i mniej spójnie (vide The World That Never Was i tamtejsza siedziba Organizacji jakoś tak nie pasują do reszty i ustępują znacznie Hollow Bastion z jedynki choćby). Natomiast system walki wymiata. Animacje ciosów są teraz genialne, Drive'y też sporo frajdy dają. Przeszkadza mi natomiast poziom trudności. Z racji tego, że dwójkę zacząłem zaraz po jedynce, od razu odpaliłem Proud. To to samo co Normal w starszym tytule... Aha, jest jeszcze jeden spory plus - świetny dobór światów Disneya.

Naprawdę są lepsze od tych z jedynki.
Ocena: 9/10
Final Fantasy XII
Gra momentami potrafiła być przyjemna, ale chwilami naprawdę zmuszałem się żeby skończyć. Grafika nie jest zła, ale nie poraża. Lokacjom brakuje tego uroku z poprzednich części. System walki mógłby być, gdyby nie ucierpiał na nim dynamizm. System rozwoju może być (jeden z lepszych elementów gry). No i na plus sporo subquestów (choćby nie wiem jak monotonne były). Design postaci mnie akurat nie ruszał, ale drażniła mnie fabuła i "rozlazłość" gry. Na początku i pod sam koniec gra scena w scenę zrzyna z oryginalnej trylogii Gwiezdnych Wojen i to w sposób dość nieudolny, ale w sumie wtedy gra nabiera najwięcej klimatu. Tak mniej więcej od 1/3 zaczyna się inwencja własna twórców. Porażka. Kompletnie liniową fabułę napędzają rzadko (zbyt rzadko...) występujące dialogi czy cutscenki (choć niektóre robią wrażenie - vide sceny z Pharos). Do tego postacie główne nie mają niemal w ogóle charakteru czy jakiejś historii (Co wiemy o Penelo? Nic. Co o Fran? Niewiele więcej.). Natomiast do samej gry wprowadzono duuuże otwarte przestrzenie. W czym problem? Są wybitnie monotonne. Tak samo lochy, po których nieraz musimy naprawdę długo błądzić szukając głupiego Save Crystala. Ogólnie rzecz biorąc, najsłabsza część sagi w jaką grałem. Może pod innym tytułem nie odebrałbym jej tak źle, ale marka zobowiązuje.
Ocena: 6/10
Resident Evil 4
Pamiętam Resident Evil 2 i te godziny kombinowania po zejściu z konsoli w jaki sposób przejść po posterunku by zombale (lub jeszcze gorzej - lickery) mnie nie zabiły. Pamiętam to oszczędzania każdego pocisku lub rolki tuszu i naprawdę sympatyczny klimat oraz fabułę, która urzekała mimo swej banalności. Potem dorwałem RE4. Co zostało? Na upartego oszczędzanie amunicji i fabuła, ale to mocno naciągane. Co dostaliśmy w zamian? Niezły odstresowywacz ze znanymi postaciami. Ogólnie gra jest b. dobra mimo braku tego co było tak fajne w poprzednich częściach. Nie będę się rozwodził, bo w sumie nie ma o czym... Po prostu warto zagrać. No i dotrwać przynajmniej do Wyspy - tam już potrafi się zrobić śmiesznie.
Ocena: 8+/10
God of War
Jestem fanem DMC3 i nie mam zamiaru tego ukrywać. To właśnie ten tytuł stawiam sobie za wzór dla wszystkich slasherów. Tak, wiem - należę do jednoosobowej mniejszości na tym forum. Za to nie rozumiem fenomenu GoWa, ale wierząc gorącym opiniom o tej grze, postanowiłem ją zaliczyć. Naprawdę podoba mi się tutejsza grafika, i tu zgodzę się, że jest to jedna z najładniejszych gier na PS2. Ciężko mi natomiast przyznać rację tym, którzy tak wychwalają fabułę oraz system walki. Co do fabuły - kwestia gustu. Mnie nie porwała, ale wątek Kratosa nakreślono ładnie. Co do walk, to niby mamy od groma ciosów, ale brakuje tej dowolności z DMC. Polecam obejrzeć dowolny combo video z DMC3 by zrozumieć o czym mówię - poszczególne ciosy można bardzo łatwo łączyć w dowolne nieskończenie długie kombinacje. W GoWie tej cechy nie stwierdzono, choć wynika to z innej koncepcji po prostu. Które lepsze? IMO to z DMC, ale to znowu kwestia gustu. Grę należy za to pochwalić za liczne łamigłówki i elementy platformowe oraz walki z bossami. Szkoda tylko, że tych ostatnich tak mało było.
Ocena: 8/10
Final Fantasy VII
Kolejna gra, której fenomenu nie rozumiem. Liczyłem, że po jej skończeniu może się to zmieni. Akurat... Na grze wyjątkowo widać piętno czasu. Szczególnie zwracają tu na siebie klockowate postacie. Muzyka sama w sobie jest bardzo dobra, ale boli wykonanie - na kilometr słychać kiepski syntezator. Co z systemem gry i minigierkami? Tu nie mam nic do zarzucenia - Materie się sprawdzają, a minigierki są naprawdę dobrze przemyślane. No ale one same nie wywalczyłyby grze takiego sukcesu. Dlaczego więc ludzie tak tę grę gloryfikują? Przez fabułę. I rzeczywiście mamy najmocniejszy punkt tytułu, choć nie jest wcale tak różowo. Z jednej strony kocham niejasny związek postaci Sephirotha i Jenovy, bo daje spore możliwości interpretacji, ale już historia Clouda budzi mieszane uczucia. Z jednej strony wszystko fajnie, mamy zwrot o 180 stopni i w ogóle, ale z drugiej odnoszę wrażenie, że sami autorzy się nieco pogubili. No a śmierć Aeris to już mnie całkiem zawiodła. Niby miała być taka wzruszająca i ważna dla fabuły, a wywołała u mnie raptem chęć dorwania Sephirotha. Fabularnie też niewiele wniosła (ile dokładnie - to już zależy od interpretacji). Choć nie jest to wątek zły. Tak samo cała fabuła jest dobra, mimo moich narzekań. Dostajemy ciekawe postacie (Turks, Yuffie itd.), mamy niemal pełną dowolność interpretacji niektórych wątków - to wszystko się chwali, ale wg. mnie nadal brakuje tu tego czegoś co widzą chyba wszyscy naokoło... No ale wiadomo, że sama gra powstawała w warunkach niezbyt wysokiego budżetu, wchodzenia na nową platformę oraz zmian w fabule wprowadzanych podczas tworzenia gry. To wszystko widać.
Ocena: 8/10