Moderator: GM
.
Gillian napisał(a):Pewnie tak, ale szkoda mi było poświęcić tej grze nawet minuty więcej.
.Solidny napisał(a):Gillian napisał(a):Pewnie tak, ale szkoda mi było poświęcić tej grze nawet minuty więcej.
A faktycznie, to Tidusa udało nam się przekonać.
.
. Pod koniec wakacji skończyłem trylogię Mass Effect, ale o tym napiszę w dedykowanym temacie, bo trochę tego jest. Od tamtego czasu grałem sporadycznie, bo rok akademicki daje w kość, jeszcze praca do tego. Mimo to udało mi się ukończyć Assassin's Creed IV: Black Flag. Powiem szczerze: ta gra naprawdę nie jest zła! W porównaniu do trójeczki jest bardzo dobra. Ale po kolei.
Tidus93x napisał(a):Solidny napisał(a):Gillian napisał(a):Pewnie tak, ale szkoda mi było poświęcić tej grze nawet minuty więcej.
A faktycznie, to Tidusa udało nam się przekonać.
Co mnie? Bo trochę średnio w temacie jestem.
.Solidny napisał(a):To przeczytaj stronę wcześniej.


Faja napisał(a):Thief
Było w promocji za 23 ziko to, aż żal było nie brać, tym bardziej, że nie tak całkiem dawno skończyłem trylogię. Tyle tytułem wstępu.
Wielkim fanem trylogii Thief nigdy nie byłem, powiem nawet więcej, ze wszystkich trzech najbardziej podobała mi się część trzecia. Także z wielką nadzieją podchodziłem do tego rebootu. Po recenzjach widziałam, że to średniak, ale nie raz już miałem okazję przekonać się, że moje osobiste odczucia, a recenzje to jak siodło na świńskim grzbiecie. Także odpaliłem, skończyłem prolog i kilka misji fabularnych i już wiedziałem, że jest dobrze. Złodziej jaki jest każdy widzi. Kompletnie nie przeszkadzają mi te niuanse jak brak możliwości zaznaczenia na mapie celu jaki nam się podoba, zupełne pominięcie sprzedaży łupów, czy parkourowy przycisk odpowiadający za wspinaczkę i szybkie pokonywanie terenu. Gra mnie zachwyciła projektem miasta i lokacji. Ostatnio takie uczucie towarzyszyło mi przy okazji Dishonored, którego nota bene muszę sobie przypomnieć, mamy dużo poukrywanych ścieżek, skrótów, sekretnych pomieszczeń itp itd. Wracając jeszcze do mapy i malkontentów, którzy narzekają, że jest mało czytelna. Nadal jest bardziej czytelna niż w częściach 1 i 2, więc nie wiem o co to bicie piany. Fabularnie to taka se historyjka o stracie, amnezji i szukanii straconego czasu. Najlepsze co jest w tej grze to oczywiście złodziejki kunszt. Zresztą to kolejna rzecz ukazywana jako minus, że Garret zajmuje się jumaniem absolutnie wszystkiego co się da, od nożyczek, noży do papieru, piór, na piersiówkach i portfelach kończąc. No i co z tego się pytam? Misję są porozrzucane po całej mapie, nie są one jednak na niej zaznaczone, więc jeśli chce się do którejś wrócić po jakimś czasie to trza trochę poszukać. Akurat to mi też nie przeszkadza. W sumie nic mi nie przeszkadza w tej grze. Nawet zadania poboczne są przyzwoite. Właściwie to teraz zajmuje się tylko i wyłącznie nimi. Za mną coś około 12 godzin grania, z tego co wiem do końca pozostały mi dwie misje, a potem pewnie będę wracać i szukać reszty łupów i znajdziek. Bardzo dobry tytuł, godny następca trylogii.
PS. Misja w zakładzie dla obłąkanych brrrrrr, nadal mam ciary na plecach.



. Zacząłem kilka lat temu i przez brak możliwości kopiowania zapisu nie mogłem kontynuować wyjeżdżając z kraju. Powrót do takiej gry nie był też najprostszy po roku przerwy, musiałem trochę pofarmić i poprzypominać sobie.
. Ludzie nadal są głodni pierwszych dusz demonów 
. Szkoda tylko, że końcowe walki to w sumie nic ciekawego. Najlepsze zecydowanie było już za mną. No to teraz nic mnie nie powstrzymuje przed zabraniem się za Dark Souls...



. I zapłaciłem za to cenę. Cóż... głęboko liczę na jakąś egranizację np Porco Rosso - jakiż to przewspaniały temat na grę! Widzę tu coś w stylu Zeldy The Wind Waker, ale z tymi wodolotami zamiast łódki. Albo coś w stronę BG&E... Pomysłowe action-adventure w cudownym klimacie jak z animacji Miyazakiego... ach
.
. No i historia to nic nowego, chyba że Mr Freeza ktoś zna tylko z "tego filmu"
. Odinstalowałem i zamknąłem rozdział z Arkham Origins.
. Dzisiaj to nie do pomyślenia, ale wtedy robili sequele w rok - i to porządnie.
No ale od początku. Jako, że w gry RPG raczej więcej nie grałem niż grałem w swojej historii, to na samym początku miałem spory problem z poradzeniem sobie no poziomie normalnym, dlatego też po zmianie kompa postanowiłem zacząć jeszcze raz na łatwym. Jakże dobra to była decyzja. Kompletnie olałem zawiłości systemu walki, taktyki i inne duperele i zacząłem wsiąkać w świat. Oczywiście jak to bywa przy grach Bioware ktoś popełnił gdzieś błąd i czasami poziom trudności rósł zastraszająco szybko przy niektórych walkach, by zaraz później spaść do poziomu jednostrzałowego. Ostatnie sekwencje przed ostatnią walką napsuły mi trochę krwi, bo właśnie ktoś gdzieś popełnił błąd przy projekcie, ale mniejsza z tym. Ilość pozytywnych odczuć jednak przeważa te negatywne. W zasadzie najbardziej w tej grze nie podobało mi się to, że jest mało lokacji. Nie wiem dlaczego tak mi się to ubzdurało, ale poważnie jakoś mało ich jest. Przecież już starusieńkie Fallaouty pokazały, że może być wielki świat, z mnóstwem miejsc do odwiedzenia. Tutaj zaledwie 3 miasta i jakieś popierdółki na 3, 4 domy. Kolejna sprawa to system śledzenia questów. Skoro już są znaczniki, to niech działają na wszystkich questach, a nie na jednych tak, a na drugich już nie. Szczerze mówiąc to najlepiej bawię się teraz grając w dodatek Awakening, postać zaimportowana z podstawki, poziom wygórowany, żyć nie umierać. Trochę dziwi mnie decyzja twórców, o tym żeby mikstury wytrzymałości wprowadzić dopiero w DLC, ale to przecież Bioware, oni potrafią spierdzielić dobry koncept wręcz po mistrzowsku. Przed zakończeniem głównego wątku sprawdziłem sobie te 3 małe lokacje z DLC i cholera nie mogę zrozumieć jak za takie coś można żądać pieniędzy. Ja już chyba nigdy nie zrozumiem tego procederu, ale mniejsza z tym. Ogólnie gra mi się podobała, narobiłem sobie tylko smaka na drugą część, która kiedyś tam w plusie była, ale raczej zagram znowu na PC, bo import sejwa itp, itd. 
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości