Zaliczone tytuły

Moderator: GM

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez SALADYN » Pt mar 06, 15 14:34

Ja sobie na mapie wszystko wyłączyłem i na własną rękę eksplorowałem.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Zancudo » Pt mar 06, 15 15:54

∅
Ostatnio edytowano Pt cze 26, 20 19:05 przez Zancudo, łącznie edytowano 1 raz
Zancudo
Jack the Ripper
 
Posty: 1209
Dołączył(a): Cz sty 03, 13 21:33

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Solidny » Pt mar 06, 15 17:59

Miałem ochotę zaliczyć coś malutkiego i dziwnego więc zabrałem się za Home. Zgodnie z zaleceniami twórców, ukończyłem ją w ciągu jednego, nocnego posiedzenia. Wyszło niemal równo 60 minut. Dobra długość jak na takie maleństwo rodem z newgrounds.com - w zasadzie to na tym serwisie widywałem lepsze gry za darmo (ta mnie kosztowała koło euro, nie pamiętam już).

Więc co mnie chwyciło? Home było polecane jako gra, gdzie ma się ogromny wpływ na fabułę. Z tym, że nie taki jak w popularnych ostatnio przygodówkach. Tutaj sprowadza się to do interpretacji wydarzeń. Na przykład decydujemy o tym, kto dokonał morderstwa - po fakcie. Nie pasuje mi to jednak do historii o zabarwieniu krymialnym, gdzie powinniśmy do rozwiązania dojść, a nie o nim decydować. To decydowanie o przeszłych wydarzeniach i ich znaczeniu w jakiś sposób przypomniało mi teraz o Silent Hill 2 [spoiler alert] - że to wszystko dzieje się w głowie bohatera, którego ogarnia szaleństwo.

Na koniec gry dostajemy nawet link do strony, gdzie możemy się podzielić ze światem interpretacją fabuły. Ciekawy eksperyment, ale polecam tylko fanom takich indyczków, jako ciekawostkę "za pięć złotych". Może spróbuję zagrać drugi raz i sprawdzić pominięte wskazówki (jest nawet opcjonalna kaseta wideo, tak jak w Silent Hill).
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2727
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez uci » Pn mar 09, 15 11:58

Bayo 2 pekła - a przynajmniej Normal + arsenał + fabuła (o tak jest) i gameplay :)

Ale żeby cos powiedzieć o bayo 2 trzeba wspomnieć o Bayo 1 bo jest w komplecie - dostajemy Bayo 1 w wersji superior (czyli tej z klocka, minimalne loadingi itp) + 4 kostiumy inspirowane nintendo (każdy ma wmontowane akcesorium) dzięki czemu można łatwiej rozpocząć właściwą grę.
Dwójka to dosłownie presequel (mamy podróże w czasie i inne japońskie mindfucki) więc jest to logiczne, rozwiązuje dziury z fabuły z jedynki i ma naprawdę sens.
Co do gameplayu nie ma ogromnych zmian w stosunku do jedynki, błyskawicznie łapiemy system walki i lecimy, ale jak zauważyłem loadingi w dwójce są dłuższe. Co do samych zmian w gameplayu to porównując to do takiego God Of War mamy tutaj taki przeskok z 2jki na 3jkę niż z 1 na 2, czyli bardziej dopieszczona jedynka niż spory skok jakościowy.

A teraz te dobre cechy - cały arsenał jest nowy, wracają tylko mocno zmienione miecz i bicz, a wyleciały całe tony niepotrzebnego złomu jak strzelby, lasery, rakiety i inne podobnie działające bronie które różniły się między sobą kosmetyką, w zamian dostajemy całe tony nowych strojów, akcesoriów i ciosów. Pojawiaja się nowe poziomy podwodne, a do walk z bossami nie wchodzimy już w tryb "demona" tylko rozwijamy skrzydła i epicko walczymy w powietrzu. Tryb rozpięcia włosów jest teraz dostepny w formie Devil Triggera z DMC - czyli ratuje nas w sytuacjach krytycznych. Pasek "many" też ma teraz więcej funkcji i mam uczucie że dano nam więcej opcji do budowy postaci - troche jak w MGR. Nie brakuje oczywiście nawiązań do MGR czy W101 - ba jednym z bossów jest Boss z DMC1 ;)

Ogólnie całościowo bym grę podsumował jako jazde na tytanach z GoW3 tylko że tutaj się to toczy przez połowę fabuły/gry a druga połowa to właśnie doszlifowana bayo1.

jak ktoś ma mozliwość ograć lub pożyczyć WiiU i polubił bayo1 to dwójka tym bardziej pomiażdży.

A przed mną zagubione rozdziały, grywalna jeeane i 3 poziomy trudności
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Solidny » N mar 15, 15 01:42

Poszła kolejna gra z serii "sterowanie trzema przyciskami". VVVVVV to minimalistyczna platformówka, gdzie poza chodzeniem w prawo i w lewo mamy jedną mechanikę - zmianę grawitacji o 180 stopni. Twórca, trzeba przyznać, wymaksował ten koncept do granic możliwości i do samego końca pojawiały się nowe pomysły na jej wykorzystanie. Gra jest cholernie trudna i przez te 2h z minutami, które mam na liczniku, przebijałem się od początku wakacji. Niektóre pomieszczenia objawiały mi się początkowo jako nierealne do przejścia. Totalny oldskul w najlepszym wydaniu. W końcowych statystykach dowiedziałem się o największej liczbie zgonów w pojedynczym pomieszczeniu - 98 :D. Dla ludzi, którzy lubią testować swój refleks - mi się podobało, a ja nie lubię :). Ta otoczka podróży statkiem kosmicznym do równoległego wymiaru na pewno pomogła.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2727
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Wt mar 17, 15 21:52

Faja napisał(a):L.A. Noire
Zacząłem grać w L.A. Noire dosłownie dwa dni temu, tak od niechcenia, kolejna gra z listy. Nie zaczęło się zbyt dobrze, przed uruchomieniem, obowiązkowe logowanie do RSC, chyba obowiązkowe bo na razie nie znalazłem możliwość pominięcia tegoż, a możliwe że istnieje. Uruchomiłem grę i pierwsze co się rzuca w oczy to podobieństwo do Mafia 2, pod względem stylistyki, ale nie ma się co dziwić, w końcu podobne czasy i setting akcji. Kolejna rzecz to fenomenalne wprowadzenie, które z miejsca sprawiło, że poczułem się jak w latach 40tych ubiegłego wieku. No i na koniec wisienka na torcie - lipsync. Panowie z Team Bondi odwalili kawał świetnej roboty przy tym aspekcie. Każda gra powinna mieć tak dobrze odwzorowany lipsync. Tutorial na początku sprawnie wyjaśnia mechanikę tej przygodówki, bo ta gra jest przygodówką w otwartym świecie, który nie jest sandboxem. I dobrze, bo nie chciałbym kolejnego GTA. Dostałem za to fajną grę o karierze policyjnego śledczego, gdzie główną osią rozgrywki jest prowadzenie śledztw, które nie są do końca takie proste jakby się mogło wydawać. Świetna gra jak do tej pory, ciekawe czy po skończeniu będę mieć o niej takie samo zdanie.


Zancudo napisał(a):
Faja napisał(a):L.A. Noire
Świetna gra jak do tej pory, ciekawe czy po skończeniu będę mieć o niej takie samo zdanie.


Istnieje 87,4% prawdopodobieństwo, że nie.


Skończyłem przed chwilą i podpisuje się pod tym co pisałem wyżej. Definitywnie jedna z lepszych gier pod względem prowadzenia historii i fabuły ostatnich lat. Przygodówka pełną gębą z elementami sandboxa. Jestem zachwycony. Jak przystało na opowieść w stylu noir mamy tu wszystko co być powinno: pościgi, strzelaniny, intrygę, mroczną przeszłość bohatera, wzlot i upadek kariery, a w to wszystko wplątana jest jeszcze kobieta. Polecam
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gillian » Wt mar 17, 15 22:44

Nie czules pewnego niedostytu? Jakby gra nieco za bardzo prowadzila za raczke i odbierala czesc uczucia bycia detektywem?

Ja sobie wrocilem niedawno na chwile do LAN, ale wlasnie zaczelo mi przeszkadzac ta prostolinijnosc tej gry. Zagadki same sie rozwiazuja, idzie sie jak po nitce do klebka. Stwierdzilem, ze nie psuje sobie wspomnien z pierwszego przejscia i zostawiam...
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Śr mar 18, 15 08:44

Nie miałem takiego wrażenie, ponieważ było tego tek dużo, że jakbym musiał więcej sam kombinować to gra by mi się znudziła po około 15 godzinach. Jako, że miałem wersję ze wszystkimi DLC to przejście mi zajęło ponad 25 godzin i końcówkę już dawkowałem po 2 misję na posiedzenie, żeby nie było przesytu.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Tidus93x » N mar 22, 15 00:18

Wczoraj skończyłem Metal Gear Rising. Ogólnie po zaciućkaniu senatora i obejrzeniu scenek końcowych miałem mieszane uczucia. Ogólnie mam mieszane uczucia, choć bardziej skłaniające się w stronę in plus. Ale do rzeczy.
Na pewno z plusów na pierwszy ogień idzie muzyka. Wpada w ucho, dobre kawałki, aż miło się przy nich ciacha. Sama grafika może i nie powala, ale mi się ten styl podobał, mimika twarzy również. Nie starał się na siłę upodabniać do rzeczywistości. Jeżeli zaś chodzi o minusy to fabuła nie jest najwyższych lotów (ale to slasher i spin-off, można wybaczyć) no i dialogi wołające o pomstę do nieba (vide wymiana zdań między senatorem a Raidenem przed ostatnią walką).
Czas na kupę chaotycznych skojarzeń i myśli. SAL miał rację, walka z Monsoonem, nauczyła mnie blokować niczym rasowy master. Jak rzucał tego granata dymnego to po kliku partyjkach już nie mógł mnie tknąć. To była jedna z lepszych walk w grze, jeśli nie najlepsza. Potem już było tylko gorzej. Walka z Sundownerem była żenująco łatwa. Myślałem, że to tylko wstęp, że zjadę mu hp do zera i się zacznie, a on padł. Zawód. Walka z Samem też nie powalała, po prostu biegałem wokół niego i naparzałem kwadrat. Poza tym rywalizacja Sam vs Raiden jest dla mnie taka mglista, jakoś słabo nakreślona, więc mnie w sumie gówno obchodziła. Sama walka z MG i senatorem była spoko, ale te dialogi ssały. Podobała mi się postać Bladewolfa, dodawała koloru tej grze, choć wyczuwam tu niewykorzystany potencjał gamplayowy (jest jakieś dlc z nim, nie?).
Ogólnie gra mi się wydawała trochę za krótka. Do ataku na siedzibę Marshala było spoko, a potem rach ciach minęło, w sumie nie wiem gdzie. Można było pokusić się o więcej chapów. Niemniej warte obczajenia, gamepleyowo naprawdę dobra gra. Jak się przymknie oko na fabułę, to jest naprawdę świetna. W moim świecie Raiden zajął się rodziną i zostawił Jacka the Rippera daleko za sobą. W tym platynowym, równoległym, jest maszyną do zabijania. I w tym nie mogę doczekać się sequela.
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1827
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez uci » N mar 22, 15 11:25

DLCki z Samem i Wolfem są już za free jak dobrze pamiętam.
Tidus weź też poprawkę że to slasher - rozrywka zaczyna się na ostatnich poziomach trudności

Ja skończyłem (w końcu) DLC do FF13 znane jako FF13-2
I wszystko było by super gdyby nie to że cała gra toczy się w uniwersum 13tki, odgrzewane postacie, lokacje, potwory...nawet głupiego wątku romantycznego między bohaterami mi brakowało. Cała reszta już spoko, lepszy gameplay, podróże w czasie itp. błedy poprzedniczki wyleciały i dzięki temu w tą część grało mi się zdecydowanie przyjemniej - głównie dzięki zabawie z łapaniem i mieszaniem potworów.
co tu się będę rozpisywał - bardziej zapamiętam tą część niż zwykłą 13tkę, głównie Caiusa za to że podkłada mu głos jeden z moich ulubionych VA
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez SALADYN » Cz kwi 02, 15 00:16

Batman: Arkham City
Naturalna kolej rzeczy po ograniu Arkham Asylum. Popełniłem jednak błąd że tak szybko zabrałem się za drugą część, przez to nie było efektu WOW jaki towarzyszył mi aż do końca AA. Niby wszystko jest lepsze, bardziej dopracowane i zwyczajnie większe ale jednak brakło tego czegoś. Nie mniej było warto aczkowliek w kolejne odsłony zagram gdy ochłonę.

Enemy Front
Kolejny przykład gry której pomyliły się generacje. Medal of Honor jaki znamy z szóstej generacji z grafiką i rozwiązaniami gameplayu sprzed dwóch epok. Cholernie dużym plusem są polskie klimaty ale jednak na tym nie da się osiągnąć sukcesu. Tytuł trawiony przez masę błędów i niedopracowanych elementów (na wuja mi przenoszenie zwłok gdy ciała znikają najczęściej po tym jak się odwrócisz od truchła), na szczęście żaden nie przeszkadza jakoś szczególnie w graniu a nawet niektóre pomagają. Kupione za osiem złotych w rzutce, gdyby ta gra docelowo była tylko w cyfrowej wersji i kosztowała swego czasu znacznie mniej to nie byłoby powodu nad pastwieniem się. Polecam desperatom którzy nie mają w co grać (jest tu taki ?) albo chcą pokazać komuś jak kiedyś wyglądały FPS z druga wojną światową w tle.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez kALWa888 » Cz kwi 02, 15 08:56

Enemy Front to porażka nie dlatego, że jest do tyłu, a dlatego że jest to po prostu tragiczna gra. Same błędy to jeszcze nic, bo te trawią nawet pełnoprawne gry AAA (Unity). Gra jest bardzo nierówna i słaba pod niemal każdym względem. Świadczy o tym już sam początek, kiedy to po jednej akcji w zrujnowanej Warszawie, zostajemy przeniesieni do słonecznej i zielonej Francji. Wszystko dlatego, że głównym bohaterem jest (oczywiście) amerykański korespondent, który podróżuje po świecie i stara się pokazać nazistów od jak najgorszej strony. No i ostatecznie, porażony ich okrucieństwem w stosunku do ludności cywilnej, decyduje się wziąć udział w Powstaniu Warszawskim - o tym wszystkim nam opowiada. stąd takie podróże. Niemniej strasznie burzy to klimat i dodatkowo wygląda jak zapełnianie dziur w scenariuszu, który bez tego byłby zbyt krótki. No i sam fakt, że w głównej roli zamiast Polaka walczącego o swój kraj, osadzili jakiegoś amerykańskiego dziennikarza - wiadomo po co, nikt za granicą nie chce grać Polakiem.

Miałem nieszczęście recenzować ten tytuł w wersji na PlayStation 3 i niestety, gra działała tragicznie. Paskudna grafika, wieczne spadki animacji i długi czas wczytywania. Gra zbudowana na silniku Crytek (albo CryEngine?), ale wygląda to tak jakby nie wykorzystali jego potencjału w najmniejszym stopniu. Widać jak poszczególne elementy otoczenia doczytują się gdy przybliżamy lornetką i gdy oddalamy, również wszystko fajnie widać. Warto dodać, że na przestrzeni całej gry, we wszystkich lokacjach rozmieszczone są skrzynie z amunicją. Nieźle - Warszawiacy podczas Powstania nie mieli najmniejszych problemów z amunicją. Pamiętam jakiś komentarz odnośnie tego elementu - bo Niemcy podczas starć często krzyczeli, że potrzebują amunicji czy coś takiego i komentarz brzmiał "często wyglądało to tak, jakby to nie Polacy, a Niemcy mieli Powstanie". Ktokolwiek zdecydował się na takich ruch, powinien wrócić do kopania rowów. Ogólnie zapowiadano że gra będzie miała otwartą strukturę, ale nic takiego tutaj nie ma. Pod tym względem faktycznie gra przypomina starsze odsłony Medal of Honor. Podobnie jak to, że w pojedynkę likwidujemy kilkadziesiąt przeciwników na misję. Ale reszta? Zestawianie tego ścierwa z tak wielką serią jak Medal of Honor to ignorancja - pokazywanie tej gry i mówienie "tak kiedyś wyglądały największe w branży FPSy" to głupota i wprowadzanie w błąd - o ile istnieje ktoś, kto mógłby się na to nabrać. Enemy Front to bieda z nędzą, niewypał w najczystszej postaci. Jest zaledwie kilka fajnych scen dla których warto grę poznać, ale nie za obecną cenę. Ostatnio były jakieś promocje - gra w cyfrowej wersji kosztowała wtedy chyba 16,50zł. Taka cena jest jak najbardziej odpowiednia, ale łowców trofeów warto ostrzec, że zdobywanie tych sieciowych to istna katorga. Swego czasu oceniłem tę grę 5/10, co z perspektywy czasu uważam za ocenę zawyżoną, bo to nie średniak a crap. Jedynym co mi się podobało, to chyba muzyka i model strzelania. No i te ww kilka scen/misji.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2700
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez kALWa888 » Pn kwi 06, 15 18:16

A u mnie pękły ostatnio trzy tytuły. W pierwszej kolejności Legacy of Kain: Soul Reaver, którego przeszedłem po raz pierwszy. Było to moje pierwsze pełnoprawne spotkanie z serią. Wcześniej grałem trochę w Soul Reaver 2 i Blood Omen 2 na PC, ale żadnej nie ukończyłem. Chyba nie do końca jestem zadowolony że poszedłem za radą kolegi i najpierw ukończyłem przygody Raziela, bo byłem nieco zdezorientowany odnośnie Kaina i całego Nosgoth. Z drugiej strony może właśnie o to kumplowi chodziło. Nieważne.

Gra spodobała mi się bardzo. Ma wiele elementów o istnieniu których zapomniałem grając na PS3. Stęskniłem się za wymagającymi grami. Momentami trzeba ruszyć głową, wykazać się zręcznością no i przede wszystkim skupić się na tej grze. Podoba mi się otwarta struktura świata, fakt że nie ma widocznych loadingów. Kolejne lokacje otwierają się przed nami wraz ze zdobywaniem nowych umiejętności. Może to być przenikanie przez kraty, czy nawet pływanie. Nie ma jakichś niewidzialnych barier. Są po prostu miejsca niedostępne. Największym atutem tej gry jest klimat zniszczonego Nosgoth oraz postać Raziela. Design gry to mistrzostwo świata. Architektura poszczególnych lokacji, symbole na ścianach, kolorystyka - aż chciało się podziwiać. Wrażenie robiło przechodzenie z wymiaru spektralnego do materialnego, kiedy to ściany i inne elementy otoczenia zmieniały kształt - jednocześnie trzeba było wymiary zmieniać, aby móc poruszyć się do przodu. Nie mogę sobie przypomnieć, bym gdzie indziej spotkał się z czymś podobnym. Może DmC, ale w porównaniu do SR wypada słabo. Najbardziej w kość dały mi elementy platformowe. Taka katedra z rurami, gdzie bardzo łatwo było spaść, tym bardziej że protagonista wiecznie się na czymś blokował. Albo ta lokacja z wodą gdzie później przeskakujemy z belki na belkę. Jeśli spadniemy mamy przed sobą dobre 15 minut nadrabiania. Ale ten fragment akurat udało mi się zaliczyć za drugim podejściem, gorzej z katedrą, z którą męczyłem się dość długo.

Podoba mi się to, że walka z bossami nigdy nie polega na zwykłym zadawaniu obrażeń. Wygraną gwarantuje uważne rozglądanie się i badanie poszczególnych opcji. Może to być albo wystawienie oponenta na światło poprzez rozbijanie witraży, albo przełączenie dźwigni, która zrzuci na niego śmiertelne sklepienie. Sam system walki nie należy do najlepszych, już wolałbym coś podobnego do Medievil gdzie sami musieliśmy celować w przeciwników, bez przyjmowania jakiejś bojowej postawy. Jednak z przyzwyczajeniem się do tego wszystkiego wielkich problemów nie miałem, ot pograłem godzinkę i byłem obcykany. Wszystko stało sie jeszcze łatwiejsze wraz z nowymi mocami, które zdobyłem poprzez zwiedzanie dodatkowych lokacji. To też jest fajne - że poza fabułą możemy sobie gdzieś odbić i zwiedzić jakieś ciekawe miejsce. Uwielbiam to jak bohaterowie się wypowiadają. Te wszystkie kwestie dialogowe to niemal poezja. Dobrze że taki Dead Sun został skasowany (choć udostępnienie tych materiałów może być sprawdzaniem reakcji), bo byłaby podobna sytuacja jak z kaszaniastym DmC, który sprowadził serię do rynsztoku. Legacy of Kain niech pozostanie na swoim miejscu.

W następnej kolejności przeszedłem poprzednika. Blood Omen: Legacy of Kain sprawił mi wiele trudności. Aż się zacząłem zastanawiać czy to norma w tamtych czasach z takim poziomem trudności, czy może to jakiś wyjątkowo trudny tytuł. Na uznanie zasługuje przede wszystkim klimat i znów wypowiadane kwestie. Kain jako narrator brzmi naprawdę świetnie i dobrze się słucha jego cynicznych komentarzy oraz opisów poszczególnych lokacji. Trudno ocenić mi grafikę, bo w gier z 96 roku grałem mało. Wydaje mi się przeciętna. A skąd się brała trudność? Sam początek był łatwy, problem się pojawił w lochach przepełnionych pułapkami. Ze ścian wylatywały jakieś strzały, na podłożu były kolce i do tego jeszcze strzelający na odległość przeciwnicy. Na dodatek Kain chodzi. Nie biega, a chodzi. Można się do tego przyzwyczaić, ale chciałoby się bardziej żwawą postać. Trochę się to zmienia gdy przybierzemy postać wilkołaka, ale tu znów miałem problem z tym że wbiegałem na kolce, bo trudno mi było wyczuć "obszar" postaci. Kolejna trudność to fakt, że ciągle ubywa nam krwi i trzeba ją uzupełniać. Ogólnie nie jest to duży problem, ale jest jedna lokacja w której jej nie ma, a nawet istoty z której można by ją wypić. Sporo się wnerwiałem, ale ostatecznie był tylko jeden taki moment. Najwięcej problemów sprawiała mi więc eksploracja jakichś trudnych lochów. Na szczęście później zdobyłem moce typu magiczna ochrona, czy jakieś pociski. Zagadek w zasadzie nie było, chodziło raczej o odpowiednie wykorzystanie mocy (jak np. kontrola przeciwników w celu wciśnięcia przycisku). Na uznanie zasługuje jeszcze muzyka, która stoi na wysokim poziomie i świetnie buduje ponury klimat. Szkoda tylko, że gra ogólnie działa wolno. Grałem w cyfrową wersję z PS One, a mimo to wejście i wyjście z menu (w celu zmiany broni, co też robiło się często) zajmowało kilkanaście sekund. Ogólnie cieszę się że nadrobiłem te dwie gry i z niecierpliwością czekam na SR2 i Defiance, aby móc poznać dalsze wydarzenia. Jestem pełen podziwu dla Amy Henning, że tak fajnie wykorzystała treść Blood Omena, który miał być przecież jedną grą i stworzyła tak wielkie dzieło. Podsumowując, Soul Reaver oceniam 9/10, a takiego BO o pół oczka niżej.

Ostatnim tytułem jest Atelier Totori: The Adventurer of Arland na PS3. Miałem ochotę na jakiegoś jRPG, a Atelier Rorona wspominam miło, mimo tego ograniczenia czasowego. W kontynuacji miało być niby łagodniejsze, ale doszło do tego, że ukończyłem grę dwukrotnie, najpierw zdobywając złe zakończenie, a potem normalne. Całość zajęła mi 40 przyjemnych godzin. Sama fabuła gry to jakaś obyczajowa komedia po japońsku z elementami przygody. Ot, nieśmiała i głupiutka Totori nie radzi sobie w niczym poza alchemią i otwiera swoją pracownię. Jej celem jest odnalezienie matki, słynącej z awanturniczego stylu życia. Zostaje więc poszukiwaczką przygód i robi wszystko, by móc ją odnaleźć. Całość śledzi się całkiem przyjemnie, o ile kogoś nie drażni japońskość, moe (choć tego tutaj mało) i tym podobne. Temat przewodni tej gry to alchemia, wokół niej wszystko się kręci. Szukamy składników, receptur i tworzymy kolejne przedmioty, często potrzebne aby popchnąć fabułę do przodu. Każda czynność kosztuje ileś jednostek czasu i jeśli za dużo tych jednostek przeminie zanim zrobi coś co jest wymagane, zobaczymy ekran ze złym zakończeniem. Może brzmi strasznie i sam bardzo nie lubię podobnych ograniczeń, ale ostatecznie nie jest tak źle jeśli się wie co i jak. Biegamy więc po mapie, zbieramy składniki, walczymy z potworami i budujemy relacje ze znajomymi. Każdy z towarzyszy ma swoje zakończenie i żeby móc je zobaczyć, trzeba zbudować odpowiednie relacje oraz spełnić warunki, wywołać pewne wydarzenia. Relacje budujemy poprzez wspólne podróżowanie i wykonywanie ich zadań (wyprodukowanie potrzebnego im przedmiotu). Chciałem od razu wbić platynę za pierwszym przejściem i zrobić tak by obejrzeć od razu wszystkie możliwe zakończenia, ale nie dałem rady, zabrakło mi czasu na to, aby wbić odpowiedni poziom do walki z bossem. Po przejściu gry (nawet na złym zakończeniu) dostajemy zdobytą poprzednio kasę i ekwipunek, ale niestety wszystkie poziomy i relacje się resetują i trzeba od nowa wywoływać sytuacje i budować przyjaźnie. Czeka mnie więc kilkanaście osobnych przejść. Zrobię sobie to kiedyś, jak znów zatęsknię. Teraz mam bardziej ochotę na kolejną część niż tą. Szkoda że gra ma tak słabą grafikę i to ograniczenie czasowe, ale wciąga jak bagno. Przez kilka dni ledwo mogłem się oderwać. Chętnie poznam całą serię, która zaczęła sie już chyba nawet na PS One.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2700
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Wombat » Pn kwi 06, 15 23:09

Assassin's Creed II
Przed sekundą skończyłem oglądać napisy końcowe. Bardzo się cieszę, że dałem szansę i skończyłem przygody Ezio. Było warto- drugi Assassin's Creed wciągnął mnie jak bagno, przez cały czas(no może prawie cały- końcówka była trochę nużąca i przydługa) bawiłem się znakomicie.

Przede wszystkim odwzorowanie włoskich średniowiecznych miast- Wenecja czy Florencja wyglądają przepięknie. Bazyliki, kościoły czy masę innych obiektów do zwiedzania cieszą oko. Cieszy także dbałość o szczegóły- twórcy uwzględnili nawet to, że dużo obiektów w XV wieku nie była skończona, i dzięki temu możemy podziwiać dużo zabytków w budowie lub w innych formach znanych dzisiaj(chociażby most w Wenecji). Mniejsze lokacje też były niczego sobie, ale jednak co duże miasto to duże miasto. Klimat świetnie uzupełniały obrazy które mogliśmy kupić za odpowiednią cenę. Ogromnego plusa dostają ode mnie panowie(i panie) z Ubisoftu- pióra, obrazy, przeróżne sekrety, ta gra ma masę rzeczy dzięki którym przeczeszemy każdą miejscówkę wzdłuż i wszerz :)

Wcześniej ograłem już Revelations więc wtapianie się w tłum, ciche zabójstwa czy huśtanie się nad głowami strażników nie było dla mnie niczym nowym(co nie oznacza, że nie dawało frajdy). W grze mamy trochę broni- od sztyletów, buzdyganów, młotów, na mieczach(szkoda, że dwuręczne mogliśmy jedynie zabierać strażnikom), sztyletach do rzucania czy pistolecie kończąc. Jest w czym wybierać, ale najlepiej spisują się wysuwane ostrza, którymi możemy także otruć nieprzyjaciela. W walce jak to w walce- mamy kontry, uniki, odskoki które urozmaicają zwykłe naparzanie kwadratem w przeciwników. Animacje zabójstw też są ok, ale mogą się szybko znudzić gdyż nie są jakoś super urozmaicone.

Fabuła była ok, ale nic więcej. Motyw zemsty fajnie popychał całą akcję do przodu, ale nie wciągnął mnie na tyle, żeby jakoś mocno śledzić i rozmyślać nad przygodą Ezia(w Revelations też jakoś mocno nie śledziłem fabuły). Bardzo podobało mi się spotykanie na drodze znanych person pod postacią Leonarda da Vinci czy Machiavelliego.

Grafika się trochę zestarzała, tekstury nie robią takiego wrażenia, ale gra cały czas zachwyca. Wciąż można wspiąć się na najwyższy obiekt w grze i przystanąć na chwilę by podziwiać otaczające nas miasto, a wraz z nim katedry, kościoły, zabytki. o mocno wkurzało to doczytywanie się obiektów, gra mocno cierpi przez takie "niespodzianki".

Co do minusów- Ezio nie zawsze chciał robić to o co go prosiłem. Wiele razy musiałem powtarzać różne sekwencje od nowa bo bohater robił to co chciał- a to źle skoczył, zabił jedną osobę zamiast dwóch naraz itp. Zabrakło też zjawisk atmosferycznych, taka Wenecja w deszczu to byłoby coś. Przeciwnicy inteligencją nie grzeszą i zdarzają się często różne głupie akcje(zabicie przeciwnika zza rogu nie wywołuje alarmu, choć smyrany ostrzem po wątrobie nieszczęśnik drze się w ile sił w płucach). Przy walce z większą ilością wrogów też widać braki- każdy przeciwnik atakuje z osobna, bez żadnego planu, ot wystawiają się do zwyczajnie do ubicia.

Poza tym Assassin's Creed II to świetna gra której ukończenie zajęło mi 33h(wciąż nie mam wszystkich piór, skrzynek itp.). Cieszę się, że kilka tygodni temu coś mnie podkusiło żeby sięgnąć po ten tytuł. Było warto.
"Życie mnie nie ominęło. Usiadło mi na głowie"- Al Bundy
Avatar użytkownika
Wombat
The Sorrow
 
Posty: 649
Dołączył(a): So sty 19, 13 10:26
Lokalizacja: Końskie

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Osvelot » Wt kwi 07, 15 00:39

Hotline Miami

Właśnie wymaksowałem wszystko i wbiłem ostatni achievement. O ja jebe, co to była za przejażdżka. Polecam... no nie każdemu, bo to gra, którą się od razu pokocha albo znienawidzi. Ale polecam przynajmniej spróbować. Pamiętam, jak jeszcze tydzień ubolewałem nad tym, jak mi idzie tak ledwo-ledwo i zastanawiałem się, czy kiedykolwiek uda mi się skilla podszlifować na tyle, żeby zdobyć najwyższe oceny na każdym poziomie. Nauka była bardzo satysfakcjonująca.

To najprawdopodobniej w głównej mierze zasługa soundtracku, ale nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak tak prosta wizualnie gra mogła świetnie uchwycić klimat Miami końcówki lat '80. Ten klimat plus superszybka przemoc = piniondz nad piniondze. Obecnie ostrzę zęby na HM2, ponoć godny sequel.

PS. Do you like hurting other people?
Obrazek
"From now on... call me Big Bonus."
Avatar użytkownika
Osvelot
Solidus Snake
 
Posty: 2143
Dołączył(a): Śr lip 14, 10 14:37
Gram: w pici-polo na małe bramki

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez kALWa888 » Wt kwi 07, 15 01:21

Ja się przymierzam do wersji na PS3, ale obawiam się że nie sprawdzi się ta gra na stacjonarce zbyt dobrze. Zwykle polecają wersję na Vitę, a tej niestety nie posiadam. I tak gra w sumie czeka na swoją kolej, zainstalowana. Czasem sobie słucham tego utworku, który leci po najechaniu na ikonkę Hotline Miami w menu PS3 :D. Zacny.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2700
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gillian » Wt kwi 07, 15 11:38

A mnie zupełnie nie jara myśl o grze w ten tytuł. Lata 80 + Miami to dla mnie idealne połączenie, ale jakoś odrzucają mnie te głosy o przesadzonej brutalności.
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gac666 » Wt kwi 07, 15 12:15

Wcale nie musisz korzystać z brutalności by cieszyć się grą. Ta gra jest tak brutalna jak ty chcesz by była, ot co :).
Obrazek
Avatar użytkownika
Gac666
Big Boss
 
Posty: 3443
Dołączył(a): N sie 23, 09 12:22
Lokalizacja: Ultramar/Warszawa

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Zancudo » Wt kwi 07, 15 12:52

∅
Ostatnio edytowano Pt cze 26, 20 18:18 przez Zancudo, łącznie edytowano 1 raz
Zancudo
Jack the Ripper
 
Posty: 1209
Dołączył(a): Cz sty 03, 13 21:33

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gillian » Wt kwi 07, 15 13:29

Zancudo napisał(a):Mów, że HM jest zbyt brutalne, a bądź miłośnikiem serii GTA. FUCK LOGIC DUDE.

trolololo, nawet mi się nie chce komentować... facepalm do potęgi
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Zancudo » Wt kwi 07, 15 13:41

∅
Ostatnio edytowano Pt cze 26, 20 18:18 przez Zancudo, łącznie edytowano 1 raz
Zancudo
Jack the Ripper
 
Posty: 1209
Dołączył(a): Cz sty 03, 13 21:33

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Osvelot » Wt kwi 07, 15 13:49

Obrazek

Serio, gra jest niewiele bardziej brutalna, niż scena w windzie w filmie "Drive". Albo przynajmniej jest to taki poziom brutalności, który jest na miejscu (tj. uzasadniony).

Ale może uważam tak dlatego, że mam odniesienie w postaci nowszych Mortal Kombat, gdzie brutalność jest... nieco bardziej absurdalna i bezcelowa.

Zancudo - nie mówimy o przemocy, ale o brutalności - a więc esencjonalnie nie o tym, CO się robi, ale JAK.

Po angielsku ta konwersacja byłaby łatwiejsza :boxing:
Gore, violence, self-serving brutality (to o MK) - wiecie, te sprawy.
Obrazek
"From now on... call me Big Bonus."
Avatar użytkownika
Osvelot
Solidus Snake
 
Posty: 2143
Dołączył(a): Śr lip 14, 10 14:37
Gram: w pici-polo na małe bramki

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Zancudo » Wt kwi 07, 15 14:04

∅
Ostatnio edytowano Pt cze 26, 20 18:18 przez Zancudo, łącznie edytowano 1 raz
Zancudo
Jack the Ripper
 
Posty: 1209
Dołączył(a): Cz sty 03, 13 21:33

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez SALADYN » Pn kwi 13, 15 17:56

Hotline Miami
Po tej waszej dyskusji wyżej wróciłem dokończyć. Kiedyś mnie nie porwało, miałem cały shitload do ogrania a więc i inne priorytety. Skończyłem dość szybko ale wiadomo że to gra do śrubowania wyników a nie pakowania postaci. Gra niszczy klimatem lat 80-tych głównie za sprawą ścieżki dźwiękowej, szkoda tylko że nie wymyślili jakiegoś bardziej poważnego uzasadnienia dla tej całej rzezi na haju bo to co jest sprawia wrażenie jakby się urwało z ery VHS. To w sumie również działa na plus klimatu, kiedyś przerysowaną przemoc uzasadniano głupimi historyjkami i jakoś nikt nie narzekał. Poziom trudności jest nieuczciwy, przeciwnicy mają sokoli wzrok i czas reakcji robota a że działają chaotycznie to nigdy nie wiadomo czy jakiś nie postanowił sobie w tle wejść do pomieszczenia w którym się przyczaiłeś. Sterowanie padem też nie pomaga, nie rozumiem na przykład sztywnego celowania drugą gałką, więcej mi to sprawiało kłopotów niż przeciwnicy. Gameplay jest jednak uzależniający, mimo irytacji z ciągłego umierania, walki z systemem, sterowaniem i własnymi słabościami nie potrafię się oderwać. Występuje u mnie nawet syndrom jeszcze jednego razu który kończy się kolejnymi powtórkami, dawno czegoś takiego nie doświadczyłem.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Cz kwi 16, 15 07:29

Pillars of Eternity
Wczoraj skończyłem i miałem takiego nerwa, że wolałem nic nie pisać bo by same jawnogrzesznice leciały. Zacznijmy więc od początku.

Człowiek (ja), który nigdy nie grał w Baldury, Icewindy, Tormenta, Neverwintery postanowił sprawdzić Filary z Azbestu. Sam nawet nie wiem po co, gdyż ostatnia próba powrotu do Baldurów skończyła się tragicznie dla nich. No ale nic. Początek gry mnie nie zraził, szybkie wytłumaczenie podstaw mechaniki i systemu w formie takiego niby samouczka fabularnego zapowiadało dość miłą atmosferę rozgrywki. Jako, że była to piewsza gra tego typu, w którą chciało mi się grać to zacząłem na poziomie trudności tym pierwszym, najłatwiejszym. Bo czasu nie ma na kombinowanie, bo tyle gier w kolejce czeka. No i przelatywałem przez grę jak nóż przez masło przez absolutnie całą grę. Pierwsze problemy się pojawiły pod koniec wątku związanego z twierdzą (kto gra to wie którą). No ale na szczęście gra daje tyle możliwości rozwiązanie questów, że wątek skończyłem pokojowo. Jako, że już męczyło mnie czytanie książek i didaskaliów to ostatnie godziny to był speedrun. No i postanowiłem wczoraj jedno: w dupie, idę na endgame. No i poszedłem, przygotowany, bo każdy w drużynie na maksymalnym levelu, bronie podrasowane, itemki wspomagające przygotowane. Idę przez ostatnią lokację i czuję, że coś jest nie tak. Mam wyraźne problemy z mobami, no ale jakoś się udało. Ostatni boss staje przede mną, walka się zaczyna i co? I gówno, wszyscy leżą po około 5 sekundach walki. Powtórka, trochę kombinowania z mojej strony, ustawienia taktyki, kolejki ataków i jakoś idzie, udało mi się przebrnąć przez 1 etap walki z bossem, ale na drugim poległem zaś po 5 sekundach. Po około 10 kolejnych próbach stwierdziłem - chromole. Jak można zrobić takiego babola i to na sam koniec? Przecież niepisana zasada dobrego projektowania gier jest taka, że ostatni boss nie powinien być trudnym bo gracz wystarczająco się męczył wcześniej, żeby do niego dojść. Widocznie Obsidian o tym nie wiedział. No i dupa. Nie skończyłbym, gdyby nie fakt, że gra ma wbudowaną konsolę. Hehehehe. Także szybkie wpisanie odpowiednich komend i nara cieciu. Nie mam czasu na męczenie się z synkiem. Zakończenie mocno rozczarowuje, za to cała gra od początku do ostatniego bossa to majstersztyk. Jedyne do czego mogę się przyczepić to gówno zamiast lootu. Wypada zewsząd, ale cóż z tego skoro broń, którą dostajemy na początku jest wystarczająco dobra, że można z nią lecieć pół gry. Trochę tego nie przemyśleli. Jak o tym piszę to mi nerw wraca, także kończę. Spartolili patałachy koniec. Nie wyobrażam sobie tej walki na Normalu, a co dopiero na Hardzie.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gac666 » Cz kwi 16, 15 09:22

Mięczak :D.

Akurat w takich RPGach znalezienie broni, która starcza Ci pół gry to norma. Na bossa zaś na pewno były jakieś chwyty tylko coś przeoczyłeś. Nie grałem ale znając gry Obsidiana jest to gwarantowane na 100% :).
Obrazek
Avatar użytkownika
Gac666
Big Boss
 
Posty: 3443
Dołączył(a): N sie 23, 09 12:22
Lokalizacja: Ultramar/Warszawa

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez ArecaS » Cz kwi 16, 15 12:13

Mając w pamięci Alpha Protocol mogę ci ręczyć, Gacu, że oni potrafią zrobić poosutego bossa.
Avatar użytkownika
ArecaS
Miał 0 punktów w quizie
 
Posty: 2862
Dołączył(a): Cz sie 21, 08 17:26
Lokalizacja: Katowice

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gac666 » Cz kwi 16, 15 14:07

Przeszedłem AP, nie pamiętam popsutego bossa szczerze mówiąc.

Spoiler:
Obrazek
Avatar użytkownika
Gac666
Big Boss
 
Posty: 3443
Dołączył(a): N sie 23, 09 12:22
Lokalizacja: Ultramar/Warszawa

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Cz kwi 16, 15 15:41

a myślisz, że nie próbowałem? być może miałem trochę źle ułożoną drużynę bo miałem, aż 3 magów, a magia w tej grze jest tak słaba, że hej, jakbym miał 3 enigmatyków to może coś bym zdziałał więcej
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gac666 » Cz kwi 16, 15 15:55

Pewnie tak, ale chyba na dobór drużyny było za późno. Trzech magów, nie pozabijali się o fiolki z maną :D?
Obrazek
Avatar użytkownika
Gac666
Big Boss
 
Posty: 3443
Dołączył(a): N sie 23, 09 12:22
Lokalizacja: Ultramar/Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Gry i Konsole

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron