Zaliczone tytuły

Moderator: GM

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Cz kwi 16, 15 16:44

nie ma many, są ograniczone użycia czarów :D
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gillian » Cz kwi 16, 15 17:13

To Obsidian - spece od psucia swoich gier :)
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez kALWa888 » Wt kwi 21, 15 18:54

Ukończyłem ostatnio trzy tytuły. Zacznę od Assassin's Creed II, bo to zacząłem najpierw. Szczerze mówiąc, po tym jak mi wszyscy mówili że "jedynka" to beznadziejny crap, a "dwójka" jest o niebo lepsza, spodziewałem się naprawdę bardzo dobrej produkcji. I mówiąc w dużym skrócie, dostałem prawie to samo co w pierwowzorze, ale nieco bardziej dopieszczone, bogatsze w zawartość i z nieco mniej odpowiadającym mi klimatem. Skupiłem się oczywiście na wątku głównym, ale były momenty w których zrobiłem coś pobocznego. Bo te gry są tak skonstruowane. Otwarta mapa i po drodze do celu wiele rzeczy do roboty, które nie mają żadnego znaczenia. Ot, jakieś bzdury nie mające żadnej treści. Trochę szkoda, bo małe ale dobre scenariusze mogłyby skutecznie zachęcić do przechodzenia takich pobocznych zadań. Jest jakieś zbieranie piórek, bójki, wyścigi po dachach i takie tam. Nic ciekawego, zwykłe bieganie za ikonkami. Co gorsza, wiele rzeczy wygląda tak samo na przestrzeni całego wątku fabularnego. Powiedziałbym nawet, że jako gracz nie byłem należycie wynagradzany za zrobienie czegoś. Mam na myśli to, że scenki które oglądamy po zabiciu kolejnego celu, są po prostu biedne, zarówno jeśli idzie o to jak są wyreżyserowane, jak i to co ze sobą niosą. Takie wielkie nic. Mamy tu więc sytuację, w której mało co motywuje do dalszego brnięcia. Nie byłem ciekawy co dalej (bo fabuła wydaje mi się jeszcze gorsza niż w pierwszej części), a rozgrywka mimo iż potrafiła wciągnąć (na chwilę), nie była na tyle dobra, by to dla niej cieszyć się produkcją. Zgodzę się tutaj z SalemAI, że gra nie ma jakby tego swojego czegoś. Chce być wszystkim dla wszystkich. A wszyscy wiemy że w ten sposób nic nie działa.

Jeśli chodzi o klimat, to jednak zabrakło mi czegoś w rodzaju brudnego Acre z jedynki i całej tej otoczki wojny asasynów z templariuszami. W "dwójce" tak tego nie czuć. Tutaj jest bardziej emocjonalnie, osobiście, a nawet romantycznie. Ezio to nie był ten sam zimny asasyn wykonujący swoje zadania i dowiadujący się prawdy. Ezio to gość kierujący się głosem serca, a nie poczuciem misji. Może dlatego jakoś bardziej podszedł mi właśnie ten Altair, ale o obu nie umiem powiedzieć nic konkretnego. Mają swoje cele i tyle. A co bym pochwalił? Zdecydowanie miasta, ogólnie świat gry. Wszystko robi ogromne wrażenie, szczególnie gdy stopniowo wspinamy się po jakiejś wysokiej wieży. Mimo iż sama obecność takich szczegółów jest dziwna, spodobała mi się różna kolorystyka poszczególnych miejsc, miast. Nieraz jest szaro, gdzie indziej słonecznie, a jeszcze w innym miejscu niebo jest ciemnozielone. Fajnie, że zmieniają się pory dnia, ale o pogodzie też mogliby pomyśleć. No i cóż, nie do końca spodobała mi się masa tych dodatkowych rzeczy, łącznie z psuciem się ekwipunku, rozbudową twierdzy, zmienianiem barw. Uważam to za niepotrzebne. Niby dobrze, że chcieli jakoś urozmaicić, ale wszystko to jakieś takie byle jakie, bez znaczenia. Kasy nigdy nie brakuje, ekwipunek potrafi przetrwać długo, a rozbudowa miasta prowadzi do tego, że kasy mamy w bród i w końcu nie wiadomo co z nią robić. Chciałbym, żeby któraś z części była połączenie jedynki i dwójki. Może byłaby to dla mnie możliwie (jak na możliwości tej serii i Ubi) najlepsza odsłona. Podsumowując, szału nie ma, oceniłem tylko o pół oczka wyżej niż jedynkę: 7/10.

W przerwie od ACII ukończyłem Syberia II w wersji na PS3. Ktokolwiek zastanawia się nad kupnem, zdecydowanie odradzam. Wersja na PC jest w tym przypadku jedyną słuszną. Nawet dlatego, że obecnie nie można zdobyć wszystkich trofeów i nie wiadomo czy to naprawią. A czemu tak źle? Podejrzewam, że na PS3 trafiła wersja z PS2. Nigdy w tamtą nie grałem, ale jeśli spojrzeć na to co trawi wydanie PS3, to pewnie podobnie było z tą na poprzednią generację. No cóż, można powiedzieć "ważne, że działa", ale jednocześnie jest to prawie niegrywalne. Animacja, dźwięk i główna bohaterka zacinają się niemal cały czas. Niestety, zamiast wydawać polecenia kursorem tak jak na PC, krokami bohaterki sterujemy z użyciem analogów. Gra nie jest do tego przystosowana (bo wcześniej Kate kroczyła napisanymi ścieżkami) i w otoczeniu jest wiele (czasem niewidocznych) elementów, na których prawniczka się blokuje. Denerwujące. Animacja momentami chrupie, szczególnie gdy zaczynamy z kimś dialog. Dźwięk (czy to szum wody, czy rozbrzmiewająca muzyka) tnie się niemal cały czas. A, dodam jeszcze, że z każdym ujęciem kamery z ekranu znikają wszystkie trójwymiarowe postacie. Dzieje się to zarówno podczas dialogów i eksploracji. Czyli jak Kate sobie gada z mieszkańcem, to po zmianie ujęcia przez ułamek sekundy nie ma ani jej, ani mieszkańca. A trofeum którego nie da się zdobyć, otrzymywane jest za przejście gry na najtrudniejszym poziomie w mniej niż 6h. Przeszedłem w 4, trofika nie dostałem. Podobnie jak reszta co się tego podjęli. Aha, co to za pomysł, by w przygodówce były poziomy trudności, które oferują pomoc w rozwiązywaniu zagadek? Najłatwiejszy podsunie listę rzeczy do zrobienia i sposób na poradzenie sobie z nimi, nieco trudniejszy tylko listę, a najtrudniejszy (domyślny) żadnych podpowiedzi. I ktoś mi jeszcze chce powiedzieć, że dzisiaj graczy nie traktuje się jak idiotów? Albo że casual potrzebuje łatwego sterowania? Zabawniejsze to wszystko jest tym bardziej, że Syberia II na PS3 to nisza po którą sięgnie niewielu, i jak już to raczej entuzjaści martwego dzisiaj gatunku. Jakby ktoś był ciekaw, napisałem reckę.
http://www.pssite.com/recenzje-1605-rec ... _ps3_.html

No i najważniejsze. Właśnie ukończyłem Spec Ops: The Line. Nasłuchałem się trochę, że gra łamie jakieś tabu, jest kontrowersyjna i bezpardonowa. Po pierwszych chwilach miałem mieszane odczucia. Wyglądało to jak zwykły TPS z najwyżej dobrą grafiką, bohaterem który wydaje się lekko bez charakteru i gameplayem, który nie ma w sobie nic nadzwyczajnego poza tym zasypywaniem przeciwników piaskiem - to ostatnie to coś dla mnie nowego. I tak sobie grałem, przechodziłem kolejne króciutkie rozdziały i po prostu czerpałem przyjemność z fajnych strzelanin zza osłony. Podoba mi się to niestabilne celowanie, które sprawia że zdaje się nieco bardziej realistyczne, ale znów nie podobała mi się za bardzo fizyka. To wszystko pewnie przez Max Payne 3, w którym każdy pocisk ma moc, zdaje się niemal rzeczywistym obiektem, który faktycznie rozrywa wszystko co stanie na jego drodze. Tutaj wygląda to trochę tak jak na PS2. Strzelimy czymś mocniejszym w głowę, to po prostu zamieni się w chmurę krwi i odłamków czaszki. Tak samo z granatami. Jak dobrze rzucimy to przeciwnik nim rażony zmienia się w jednej chwili z żołnierza w kawałki ciała w chmurze krwi. Komiczność tego potęgowało krótkotrwałe spowolnienie tempa, kiedy kogoś w ten sposób rozwalaliśmy. Z drugiej jednak strony, im dalej byłem, tym bardziej podobał mi się cudny design gry, to nasycenie barw i to jak bohater jest coraz brudniejszy od krwi, piachu i potu który to wszystko razem zlepia. Walker miał fajną mimikę twarzy - było widać ból i wściekłość na jego twarzy gdy za mocno oberwał. Stopniowo, im dalej w fabule, tym większe te emocje i brud były. Naprawdę super to wygląda. Tu znów przypomina mi się Max Payne 3, gdzie bohater zaciskał zęby podczas rzucania się na boki i strzelania (można było to sobie obejrzeć po zatrzymaniu akcji). Takie szczegóły bardzo cieszą i po prostu czuć że to nie model, a faktycznie jakiś człowiek.

Spec Ops: The Line to jedna z tych gier, o których nie można za dużo powiedzieć by nie zepsuć zabawy tym co nie grali, ale jednocześnie trudno zachęcić bez mówienia o tym co się tam dzieje. Ale jest naprawdę mocno i kontrowersyjnie - osobiście byłem zszokowany niektórymi scenami i nie uważam by mówienie w ten sposób było przesadą. Ponoć testerzy musieli sobie robić przerwy. Ja przerw nie potrzebowałem, ale nie mogłem się za cholerę oderwać. Fabuła, kreacja głównego bohatera i mocna tematyka składają się na idealną, mocną całość. Zastanawiam się, czy jest gra która mnie podobnie kiedyś zszokowała i nie potrafię sobie przypomnieć. Można powiedzieć, że Kojima porusza podobne tematy, ale robi to o wiele łagodniej i bardziej w tle - no, ale nie to jest motywem przewodnim serii MGS. Twórcy The Line postawili na kontrowersyjność i szczerość i cóż... z komercyjnego punktu widzenia nie wyszło to najlepiej, ale dzięki temu dostaliśmy coś naprawdę godnego uwagi, dojrzałego i ważnego. Gdyby była to gra śliczna i dopracowana technicznie jak Max Payne 3, byłby tytuł chyba doskonały. Tymczasem mamy bardzo ambitny tytuł z kilkoma większymi brakami, ale jak najbardziej godny uwagi. Polecam każdemu.

Wypowiem się jeszcze o muzyce. Nie uświadczymy tutaj tej "wojennej symfonii" kojarzoną z Medal of Honor powiedzmy, czy Kompanią Braci. Zamiast tego mamy muzykę gitarową. Początkowo nie byłem do niej przekonany, uważając że niezbyt to pasuje. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że zabijamy kogo zabijamy, pasuje to idealnie. Są więc momenty w których podczas strzelanin posłuchamy Hendrixa, Deep Purple, Alice in Chains czy nawet Bjork. Aż przypomniał mi się Vietcong od Illusion Softworks (to chyba dzisiejsze 2K, pierwsza Mafia itp). Są też momenty, kiedy przygrywają utwory instrumentalne od Mogwai i cóż, nie mogłem się ich nasłuchać.

Poniżej The Black Angels z najlepszym numerem z gry
https://www.youtube.com/watch?v=3jV6TnBC2nk

i drugim, równie świetnym
https://www.youtube.com/watch?v=9WZ2I28Chk0

oraz Mogwai.
https://www.youtube.com/watch?v=WrXwXuhRo9Q

Cuda.

Na koniec dodam, że jest sporo nawiązań do wielbionego przeze mnie filmu Czas Apokalipsy (coś w rodzaju ekranizacji Serca ciemności)

No i cóż, niżej treść dla tych co nie boją się spoilerów.
Spoiler:


No i cóż, chętnie przejdę The Line jeszcze raz, aby poznać inne zakończenia i spojrzeć na tę opowieść z innej perspektywy. Został mi jeszcze najtrudniejszy poziom trudności, który ponoć potrafi dokopać. Aha, co do trudności. Nieco się zawiodłem, bo zacząłem na najtrudniejszym jaki był dostępny (Suicide Mission), ale zdecydowanie było zbyt łatwo. Gra dokopała mi trochę pod koniec, przy 2-3 ostatnich rozdziałach. Mimo wszystko szczerze polecam, u mnie mocne 9/10.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2700
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Infernal Warrior » Wt kwi 21, 15 20:58

kALWa888 napisał(a):
No i cóż, chętnie przejdę The Line jeszcze raz, aby poznać inne zakończenia i spojrzeć na tę opowieść z innej perspektywy.


Przy ponownym przechodzeniu, w momencie gdy będziesz dochodził do miejsca akcji z fosforem polecam zwrócić uwagę na wielkie drzewo, obejrzyj je, przejdź koło niego, a potem się odwróć i obejrzyj jeszcze raz. Symbolika tej sceny jest mistrzowska ;)

Dla tych którym nie chce się ponownie przechodzić, wspomniany fragment na YT, z rosyjskim dubbingiem niestety - https://www.youtube.com/watch?v=PJlJQUtoxjk
Avatar użytkownika
Infernal Warrior
Raging Raven
 
Posty: 1039
Dołączył(a): Cz paź 26, 06 13:09
Lokalizacja: Tarnobrzeg/Kraków

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Śr kwi 22, 15 08:34

Prototype 2
Powiem krótko, jak komuś się podobała jedynka, to tutaj mamy to samo. Piękna rozwałka z dużą dawką chaosu i uczuciem, że dysponujemy ogromną mocą. Fabuła trochę przekombinowana, zakończenie wołające o pomstę do piekła, ale i tak fajnie w to się gra. Polecam fanom części pierwszej, a reszta może sobie darować.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Wombat » Śr maja 06, 15 19:39

God of War: Wstąpienie
Wiadomo, że formuła nic a nic się nie zmieniła(jedynie trochę walka, ale o tym za chwilę) ale grało mi się przyjemnie. Rozpisywać się nie będę więc
Na plus;
+ Grafika. Piękne widoki oraz monumentalizm z którego znana jest seria. Kolorystycznie też jest ciekawie, nie tak szaro i buro jak w trójce. Postać Kratosa wygląda obłędnie- wszelkie bruzdy, syfy zostały pięknie uwidocznione na ciele wojownika. Absolutny top generacji PS3/X360.
+ Bronie. Nie są różnorodne jak w dwójce, ale pomysł z żywiołami przypadł mi do gustu. Podnoszenie broni po przeciwnikach(miecze, włócznie itp.) też fajnie urozmaicało walkę. Lekka kosmetyka stylu walki też na plus. Teraz żeby siekać kombosy znane z poprzednich części, musimy uzupełniać wskaźnik złości Kratosa. Pomysł dobry, na trudnym poziomie daje dużo satysfakcji ponieważ nawet najmniejszy przeciwnik potrafi dać się we znaki i napsuć nerwów.
+ Ścieżka dźwiękowa. Klasa sama w sobie, dużo patosu czyli to co w GoWach lubię.
+Animacje. Kratos pięknie przechodzi z jednej kombinacji ciosów w drugą.

Na minus:
- Problem "niewidzialnych ścian". Odwieczny problem przygód spartiaty.
- Bossowie. To nie to samo co w trójce(skala) czy dwójce(ilość).
- Fabuła. Dokładanie nowych epizodów z życia spartiaty uważam za słabe. Robi się z tego telenowela.

Przejdę jeszcze raz, później może sprawdzę multi i to by było na tyle. Gra jest dobra, warto ją sprawdzić, szczególnie jak ktoś lubi slashery.
"Życie mnie nie ominęło. Usiadło mi na głowie"- Al Bundy
Avatar użytkownika
Wombat
The Sorrow
 
Posty: 649
Dołączył(a): So sty 19, 13 10:26
Lokalizacja: Końskie

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Solidny » Śr maja 06, 15 22:26

Catherine
Szukałem dziwactw i dostałem w najlepszym wydaniu. Czułem się tu jakbym grał w dwie zupełnie inne gry, obie niesamowicie wciągające. Jako gra logiczna funkcjonuje wspaniale. Mechanika przesuwania klocków stała się moją drugą naturą. Jej druga strona, czyli taka obyczajowa przygodówka z wątkiem mistycznym to rodzaj fabuł, jakich bardzo mi w grach brakuje. Trochę się jednak ta historia ślamazarzy i nie dąży do nikąd w rozwinięciu - jest początek .........w zasadzie nic....... koniec. No ale kurczę, bardzo niewiele gier zmusiło mnie do przemyślenia pewnych relacji międzyludzkich. A czasem wystarczy coś tak banalnego jak zadać pytanie.

DmC Devil May Cry
Czas się odmóżdżyć, hłe hłe. System walki, chociaż w demie mnie specjalnie nie kupił, to w trakcie normalnego przechodzenia było zdecydowanie lepiej. Nowe umiejętności, stopniowo wprowadzane, dawały mi odpowiednią ilość czasu na oswajanie. Z tym, że nawet niespecjalnie ich potrzebowałem, bo ten DMC był niemal obraźliwie łatwy. Niemal ;).
Najlepszy aspekt tej części to bardzo fajnie zaprojektowane lokacje. Wyglądają dobrze, fajnie się je zwiedza, można pobawić się w szukanie sekretów, a i czasem urozmaicają walkę.
Coś o historyjce. Oprócz tego że jest słabawa, płytka, blablabla, to miałem wrażenie, że dokładnie tak wyglądałaby hollywoodzka adaptacja filmowa serii - takie postacie, taka estetyka, taka fabuła, taki ciąg wydarzeń. A z plusów... lubię nowego Dantego TAK, POWIEDZIAŁEM TO. Jego przemiana jest tu dużo bardziej wiarygodna niż w DMC3.
Jak najdzie mnie kiedyś ochota na trudnego slashera, to może sobie wrócę pomasterować. Póki co tyra mnie Dark Souls.

MGR Rising DLC
Ukończyłem sobie DLC z Samem i Wolfem. Całkiem fajne, walka się różniła, ale nie bolało mnie to za bardzo, wręcz cieszyłem się z tego wybicie ze strefy komfortu. A tak poza tym do dalej nie jestem szczególnym fanmem postaci Sama. Jego motywacja jest jakby zmyślona na potrzeby twista.

Broken Age
Chciałem coś napisać po tym jak ukończyłem pierwszy epizod, chyba niecały rok temu, ale... no czuć było, że to tylko kawałek gry, spontanicznie wydany jako "pierwszy akt". Teraz, kiedy gra jest cała, możemy rozmawiać :)
Broken Age to dwie, początkowo niezależne, ale stopniowo zazębiające się historie. Obie na podobny temat, tylko z innej perspektywy. Świat, w połączeniu ze stylem graficznym, jest przepiękny i magiczny. Widać tu zadatki na nieśmiertelność, coś co będzie wyglądać przyjemnie nawet za 20 lat.
Humor to, mówiąc krótko, stary dobry Tim Schafer. Nic dodać, nic ująć. Szczególnie podoba mi się drwal-hipis :)
Rozgrywkowo mamy tu klasyczną przygodówkę, razem z bezlitosnymi zagadkami. Podobno drugi akt jest trudniejszy, bo ludzie marudzili, że za łatwo. Chyba jestem bardziej cieprliwy, ale tylko przy pierwszym korzystałem z solucji. Tak, to chyba cierpliwość, bo niektórezagadki zmusiły mnie to obejścia wszystkich lokacji kilka razy i ponownego sprawdzenia wszystkich interakcji. Ale cholera jasna jaka satysfakcja po rozszyfrowaniu (a czasami facepalm) :). Najbardziej dziwiły mnie jednak te, na które bohaterowie nie mogli znać odpowiedzi. Pod koniec dominowały takie, że bez telepatii nie da się tego wyjaśnić. Szkoda, że nie było to wykorzystane w jakiś sposób w samej fabule, tylko zależało od tego, że sobie ciągle skakałem między postaciami z braku pomysłów na rozwiązanie - co jest oczywiście świetnym wykorzystaniem mechaniki, bo pierwszy akt można chyba przejść najpierw jedną postacią do końca, a potem drugą.
Polecam fanom zabawnie napisanych gier i staroszkolnych przygodówek. Niech o poziomie trudności zagadek świadczy fakt, że mam 12-13h na liczniku, a grę można przejść w mniej niż godzinę (jest acziwment).
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2727
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Cz maja 07, 15 07:30

Monsterbag czyli przygłupawa historyjka o plecaku potworze, niby dla dzieci, ale tak frustrująca, że chyba żadne dziecko nie byłoby w stanie tego skończyć. Niby przygodówka.

Killzone: Najemnik czyli wreszcie porządny FPS dla PSV. Na początku grało mi się źle, potem zacząłem się przyzwyczajać do mechaniki o poszło jak z płatka. Ogółem gra bardzo fajna. Fabularnie gdzieś na boku wydarzeń z dużej trylogii, ale całkiem dobrze się komponuje w uniwersum.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez ArecaS » Pt maja 08, 15 01:55

LEGO Marvel Super Heroes
Wreszcie pękło. Może byłoby szybciej gdybym po drodze nie zaliczył reżyserskiej wersji DX:HR, ale kij z tym. Powiem króko: nie kupuję tej gry. Ot, niby przyjemna platformówka dla dzieci, ale wydaje się być... kurczę, nie umiem znaleźć słowa. Generalnie problemem z tą grą jest to, że nie czuję w niej jakiegoś motoru napędowego. Historyjka jest, ok, ale jest wybitnie sztampowa i choć żarciki w pewnym momencie zaczęły mnie bawić, to jest to bardzo specyficzne poczucie humoru i nie sprzedaje gry samo w sobie (a co potrafi humor np. w Borderlands 2). Gameplay jest jakiś bez wyrazu. Ot, klikamy sobie kolejne klawisze kombinując co dalej zrobić, ale nie ma w tym ani żadnego wyzwania, ani poczucia jakiegoś zaangażowania w grę. Kwestia z wyzwaniem może brać się z tego, że w grze nie można umrzeć. OK, ja też nie chcę żeby gra była zbyt trudna, ale nie wiem czy nie jest to lekkie przegięcie. Co do tego braku zaangażowania, to bierze się to stąd, że wszystkie spotykane po drodze przeszkody wydają się wymuszone; bliżej im do irytujących przeszkadzajek niż urozmaiceń. Sterowanie toporne niczym w Kingdom Hearts 1 wcale nie pomaga. No to czy ta gra ma jakieś zalety? Ano ma. Aspekt zbieractwa (ponad 100 postaci) potrafi być całkiem przyjemny, choć współczuję każdemu, kto chce mieć 100%. Największym atutem jest natomiast fakt, że gra dała radę uchwycić naprawdę pokaźny kawał uniwersum Marvela w swoim krzywym zwierciadle. Tylko właśnie. Jest to zarówno atut jak i wada, bo generalnie do gry bez wcześniejszej znajomości uniwersum (i to zarówno filmów, komiksów, seriali) nie ma co podchodzić. Chyba 80% dobrych żartów to jakieś inner joke'i, które tylko fani wyłapią. Trzeba natomiast im oddać, że jak już trafią do człowieka, to potrafią być całkiem zabawne. Do tego jest fun jak każdy może pograć swoimi ulubionymi postaciami z uniwersum Marvela, często dość niszowymi (Howard the Duck anyone?). No i jest Deadpool. Generalnie można pograć, ale nie polecam.
Avatar użytkownika
ArecaS
Miał 0 punktów w quizie
 
Posty: 2862
Dołączył(a): Cz sie 21, 08 17:26
Lokalizacja: Katowice

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Wt maja 12, 15 11:50

Faja napisał(a):Dark Souls 2: Scholar of the First Sin
Piąte podejśćie do DkS2, tym razem wersja goty heheh. Nowe rozmieszczenie wrogów cieszy, nowe poblokowane ścieżki już mniej. Natomiast pojawiający się z dupy Pursuer to już istna tragedia :D Akcja jest taka: wchodzę sobie spokojnie do pomieszczenie, rozglądam się na około, czysto. Na końcu widzę skrzynię, podbiegam i zaczynam ją otwierać i w tym właśnie momencie za moimi plecami materializuje się Pursuer, po cichutku, żeby czasami nikt go nie usłyszał. Jak mi nie przyłoży przez plery to ajć, aż szkoda gadać. Poza tym gra jest o wiele łatwiejsza. Przynajmniej to co się dzieje w podstawce. Więcej NPCów do pomocy skutkuje tym, że można iść do bossa nawet z 3 pomagierami, a jak do tego jeszcze dojdą inni gracze to czasami może to być 6 chłopa, także łatwo w cholerę. Co innego lokacje z DLC. Wczoraj polazłem do pierwszego DLC czyli zatopionego miasta i musiałem się salwować ucieczką, gdyż łoili mnie strasznie. Zapewne jest to kwestia odpowiedniej taktyki, ale wrócę tam dopiero pod koniec gry.


Wczoraj skończyłem i czuje się jakbym dostał w mordę. Niby fajnie bo DLC, bo nowy boss, bo nowe zakończenie, ale więcej NPCów do przywołania, mniej wrogów w niektórych miejscach i znerfiony Ancient Dragon. Skandal.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Cz maja 14, 15 07:24

Vanishing of Ethan Carter
Jak Chmielarz zrobi grę to nie ma wuja we chsi :D Wreszcie po miesiącach zwłoki postanowiłem zagłębić się w Red Creek Valley by rozwiązać zagadkę zaginięcia Ethana Cartera. Pierwsze co mnie wręcz uderzyło to niesamowity projekt okolicy. Matko jak to pięknie wygląda, nawet na moim bądź co bądź już podstarzałym lekko sprzęcie wszystko chodziło na Ultra detalach bez żadnego zająknięcia. Udźwiękowienie to też mistrzostwo. Wracając jednak do samej rozgrywki. Nie jest to gra w dosłownym znaczeniu ponieważ, mechaniki tutaj jak na lekarstwo. W zasadzie sterowanie się ogranicza tylko do chodzenia / biegania / kucania i wyczuwania, czyli taki przycisk akcji bez akcji. Za to historia jaka jest opowiadana wciąga jak cholera. Zaczyna się dość banalnie - jako mistyczny detektyw Paul Prospero udajemy się na poszukiwania Ethana Cartera do Red Creek Valley, gdyż ten wysłał nam list, w którym napisał coś, co nasz protagonista określa jako "wiedział o wiele więcej niż wiedzieć powinien". Każdy kto widział choć jeden filmik z prezentacji wie na czym gra polega. Odkrywamy sceny, próbujemy je poukładać w sensowną całość, by po wszystkim dostać podpowiedź co do dalszych wydarzeń. W zasadzie tutaj powinienem się zamknąć, żeby nie zdradzić nic więcej, dlatego napiszę jeszcze, że jest to absolutny mus dla fanów H.P. Lovecrafta i Twin Peeks oraz to, że nic nie jest tym czym się wydaje. Polecam!
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez ArecaS » Cz maja 14, 15 22:59

Hatoful Boyfriend
Gry chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ot, gra-żart należąca do gatunku visual novel i wydana w Prima Aprilis. Większość ludzi kojarzy ją jako otome z gołębiami, jednak pozory mylą (w zasadzie te dwa słowa chyba najlepiej opisują całą grę). Od pewnego momentu gra zaczyna bardzo zręcznie wprowadzać twisty do poszczególnych wątków, tak że gracz przestaje wiedzieć czego się spodziewać. W w dodatkowym scenariuszu zmienia się nawet w
Spoiler:
. Generalnie fabularnie gra nie jest niczym niezwykłym - historia jest przewidywalna, postacie sztampowe. Można by to uznać za wadę, gdyby nie to, że ten zabieg wydaje się być celowy. Dzięki tak mocnemu zakorzenieniu w dotychczasowych schematach twórcy starają się bawić oczekiwaniami graczy i naprawdę dobrze im to wychodzi. Mechaniki tu brak, grafika w sumie też, muzyka się jakoś nie wyróżnia. Generalnie cała gra opiera się na jednym wielkim mindf*cku i robi to rewelacyjnie. Polecam każdemu, bo tanie to jak barszcz (w promocji), krótkie, a naprawdę nie wierzę by był ktoś, kogo ta gra choć raz nie dała rady zaskoczyć. ;)
Avatar użytkownika
ArecaS
Miał 0 punktów w quizie
 
Posty: 2862
Dołączył(a): Cz sie 21, 08 17:26
Lokalizacja: Katowice

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Cz maja 14, 15 23:41

Call of Duty: Ghosts
Nie będę nic pisał, bo w sumie ta recka pasuje tu idealnie.
https://www.youtube.com/watch?v=9Reot5ocYd8

Oczywiście bawiłem się świetnie
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Pn maja 18, 15 10:24

Watch Dogs
Pacz psy, jedna z najbardziej rozdmuchanych gier zeszłego roku, zapowiadana na rewolucję w dziedzinie swobody akcji i czegoś tam jeszcze. Czy słusznie? Może i tak gdyby nie fakt, że za grę odpowiedzialny jest Ubicrap. Gra szybko rzuca nas na głęboką wodę, zasypując masą aktywności, które potrzebne są jak świni siodło. Fabuła z początku wydaje się całkiem całkiem, by zaraz za moment zmienić się w telenowelę z 500 wątków pobocznych, wprowadzonych na siłę. Dopiero dwa ostatnie akty przykuwają na powrót do historii, bo trzymają się kupy. Reszta to takie pierdzielenie kotka za pomocą młotka. Miało być dużo hackowania, a nie ma. Nie wiem po co zrobili z tego strzelankę, bo strzela się fatalnie. Mogli więcej czasu poświęcić by dopracować skradanie. Także olałem totalnie misje poboczne i inne pierdoły zjadające czas i poświęciłem się samej fabule. Gra pękła po około 20 godzinach myślę. Sprawdziłem też dodatek Bad Blood i po pierwszych minutach wiem, że będzie to dokładnie to samo co w podstawce, może z mniejszym naciskiem na strzelanie. Solidne 6 na 10 palców
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Cz maja 21, 15 07:38

Lego Batman 2: DC Super Heroes
Nie wiem dlaczego, ale jest coś w grach z serii Lego co powoduje, że gram jak dzieciak. Nie inaczej było tym razem. Fabuła jest prosta jak dupa węgorza, Joker i Lex Luthor łączą swe siły by zapanować nad światem. Batman, Robin i okazjonalnie Superman się im przeciwstawiają. Tyle. Po co więcej. Gra polega na tym samym co wszystkie gry z serii. Rozwalamy jedne klocki by budować z nich obiekty, dzięki którym posuniemy się dalej. Wiem, że wersje PSV gier Lego są okrojone, ale to jest przesada, żeby filmiki przerywnikowe były w rozdzielczości rodem z PSX. Kolejna sprawa, która mi nie pasowała to fakt, że reszta dziadów z DC pojawia się dopiero na sam koniec. Szkoda, bo w sumie kierując się tytułem myślałem, że będą od początku. Prócz kampanii fabularnej gra posiada też standardowo tryb gry wolnej, w którym wracamy do zaliczonych już lokacji by szukać sekretów. Jest też tryb Ligi Sprawiedliwych czyli proste 5 leveli z falami przeciwników. Ogólnie grało się miło jak zawsze w przypadku serii Lego.

Assassin's Creed: Liberation
Asasyn w kiecce z jakąś tam historią, której nawet nie zauważyłem oraz z kilkoma fajnymi patentami nowymi dla serii. Tyle wystarczy.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Sylvan Wielki » Cz maja 21, 15 14:33

Obrazek

#69. Platyna całkiem wymagająca, choć sam sobie nieco kłody pod nogi podrzuciłem, ponieważ chciałem ją całą sam zaliczyć bez pomocy innych graczy, co utrudnia zabawę, ale też sporą frajdę generuje.
Mniej przekombinowana od DS gdzie należało uważać na tendencję, lecz (w głównej mierze przez Lochy Kielichów gdzie urzędują najbardziej wymagający bossowie potrafiący zabić jednym szlagiem gracza) cięższa niż DS oraz DkS. Trudność platyny oceniłbym na sumienne 8/10 grając w pojedynkę, z pomocą kompana szczebel niżej zapewne. Gra fantastyczna.
Grać.
Obrazek
Avatar użytkownika
Sylvan Wielki
Mniejsza połówka "Myth busted"
 
Posty: 16777215
Dołączył(a): Śr wrz 10, 08 22:13

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez SALADYN » So maja 23, 15 13:43

Dead Space 2

Przeorane od początku do końca i przyznaje rację, szuter a nie horror. W pierwszej i drugiej części jest sporo straszenia trupami z szafy, jedynka jednak miała do tego ciężki, klaustrofobiczny, wyobcowany klimat przez który grałem góra jeden rozdział a nawet tylko od sejwa do sejwa. W DS2 radośnie sobie przebiegałem od rozdziału do rozdziału bez jakiegokolwiek stresu. Gra oczywiście nie jest przez to zepsuta ale jednak straciła swój największy atut. Spodobało mi się że Clarke w końcu jest postacią a nie avatarem gracza, rzesza ludzi wolała niemowę za bohatera bo imersja pozwalała im się wczuć przygodę ale mnie to nigdy nie jarało, zwłaszcza w przypadku gdy robi się za popychadło dla NPC. Poza tym nowi przeciwnicy, nowe bronie, kilka usprawnień i efektem jest bardzo dobra gra. Za horrorem nie tęsknie, pierwszy Dead Space zostanie zapamiętany jako ten straszny ale drugi jako ten który pozwolił mi się odstresować a nie na odwrót.
Jednocześnie gram sobie w dodatek Severed, jak ktoś ma jakieś szczególne parcie na niego to niech sobie odpuści. To po prostu inna postać, poboczna historyjka i znane lokacje w innej kolejności, więcej tego samego po prostu.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » So maja 23, 15 14:53

Jrdynka to słaby horror. Dwójka to słaby szutrer z przekombinowaną historią. Boję się grać w trójkę.

PS. O dziwo najlepszą częścią serii jest celowniczek
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez SALADYN » So maja 23, 15 14:59

Słaby horror :I
Ja go stawiam na drugim miejscu po najlepszym Silent Hill.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gac666 » So maja 23, 15 15:03

Trójka jest spoko do gry w Coopie, bardzo dobrze się bawiłem z kumplem. Horroru tam praktycznie nie ma, może oprócz dwóch momentów (ale jest i tak lepiej niż w dwójce). Fabuła jest śmiechowa, jak się ktoś nie nastanawia na niewiadomo co to przełkie to spokojnie :).

Ale jedynka jak najbardziej moim zdaniem jest horrorem, tuż po Alien: Isolation najbardziej mi ciśnienie gra podnosiła :D.
Obrazek
Avatar użytkownika
Gac666
Big Boss
 
Posty: 3443
Dołączył(a): N sie 23, 09 12:22
Lokalizacja: Ultramar/Warszawa

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Solidny » So maja 23, 15 15:20

Grałem w dwójkę krótko, ale nie wydawała mi się mieć mniej horroru niż jedynka, w której też dość szybko zacząłem się cieszyć na widok przeciwników, bo to okazja do przetestowania nowej armaty.
W obu grach miałem póki co mniej więcej podobne ciśnienie, głównie na początku.

Horrory mają jednak to do siebie, że każda część powinna być straszniejsza. bo pod koniec jednej jesteśmy już przyzwyczajeni do wszystkiego co w nas rzuca i kolejna, zwłaszcza jeśli chce powtórzyć to co poprzednia, wychodzi słabiej. Strachu najwięcej wypływa z nieznanego, przez co sequel zawsze będzie słabszy, chyba że postara się o coś nowego (Silent hIll 2 na przykład, ale akurat nie za poziom strachu kocham tę grę). Twórcy Amnezji powiedzieli, że w kolejnej grze będą próbować czegoś nowego, bo gracze uodpornili się na zabawy w kotka i myszkę właśnie po ich tytułach, Outlastach i Alienach - to już standard w horrorach.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2727
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez SALADYN » Wt maja 26, 15 23:40

The Unfinished Swan

Bajeczka dla dzieci, dosłownie. Jednak z drugiej strony infantylno-surrealistyczna historyjka z narracją w stylu Małego Księcia mocno kontrastuje z gameplayem gdzie trzeba czasami myśleć abstrakcyjnie a już na pewno przestrzennie. Koniec końców odnajdą się w tym dzieci starsze mające ojców graczy, takie latorośle które MGSy przechodzą na Big Boss Extreme robiąc przerwę na dobranockę. Ewentualnie zawsze można tym usypiać bajtla, ojciec gra i dzieciak się nudzi kiedy tata gra.
Mnie się podobało, była to dla mnie taka lekka odskocznia po "strasznym" Dead Space 2.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Solidny » Pt maja 29, 15 21:44

Ostatnio dość erpegowo. Od dawna pogrywałem sobie, z dużymi przerwami, w Kotora i Mass Effecta. Nie pamiętam nawet kiedy zacząłem, Kotora to chyba z rok temu :D

Obie gry się postarzały w moich oczach, szczególnie sentyment do Kotora mi ostygł. Przechodziłem po ciemnej stronie, ale nie lubię iść w całkowitą psychopatię, więc dla towarzyszy podróży byłem miły. I jakoś poszło :). Niestety pod sam koniec, kiedy zdecydowałem się przejść całkowicie na ciemną stronę, zniknął jakikolwiek wybór. Gra decydowała którego sympatycznego kompana zarżniemy jak bydło. Sama finał owa scena tak ociekała tym całym mrokiem, że twórcy chyba zacierali złowieszczo ręce kiedy to robili. Nie podobało mi się to i cieszę się, że poprzednia dwa przejścia miałem po jasnej stronie. Cała nadzieja w dwójeczce, tym razem z przywróconą przez fanów zawartością :)

Mass Effecta z kolei nadal uważam za wspaniałego, ale pewne niedoróbki technicznie drażnią strasznie: kwestie się urywają praktycznie ciągle, auto-save działa tak rzadko, że czasami częsciej klikałem F6 niż lewy przycisk myszy, brak sortowania sprzętu w sklepie (hurra wertować 150 przedmiotów). Zwłaszcza ten nieistniejący auto-save potrafił mi zabrać nawet 30 minut progresu ;/. Dlatego robiłem sobie przerwy na kilka tygodni (to i studia ;) ).
Niestety nadal przeszkadza mi też pewna rozbieżność projektu gry i scenariusza. Mnogość zadań pobocznych zachęca do zwiedzania każdego zakamarka galaktyki, ale fabuła krzyczy, że nie ma na nic czasu. Robienie misji pobocznych w takim wypadku jest zupełnie nielogiczne, dlatego też przy pierwszym podejściu większości nie ruszyłem. Tutaj robiłem je, ale i tak było to dość dziwne.

Mimo to przygoda świetna, rewelacyjne wprowadzenie do galaktyki. Jeżdżenie po planetach przejadło mi się pod koniec, ale to raczej wina braku różnorodności celów, bo dzięki tym sekcjom czułem, że naprawdę zwiedzam inne planety.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2727
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez SALADYN » Śr cze 03, 15 00:05

Mielenia indyków ciąg dalszy.

Papo & Yo
Kiedyś demko mnie odrzuciło, nie wiem nawet czemu. Pamiętam że włączyłem i nawet jednej zagadki nie rozwiązałem, po czym wróciłem zaliczać zaległości. Teraz jednak widzę jak świetna jest to produkcja. Gameplay to takie bieganie po lokacjach i rozwiązywanie prostych zagadek. Najczęściej z udziałem dziwnego monstrum, nic porywającego ale też nie ma szans na nudę, głównie przez bardzo krótki czas potrzebny do pobieżnego ukończenia gry. Fabuła porusza problem patologii w rodzinie z alkoholizmem i związaną z nim przemocą na czele, nie jest ona jednak podana dosłownie na tacy. Trzeba się domyślać co jest plusem, dzięki takiemu zabiegowi można grę bez problemu pokazać młodszemu odbiorcy. Podobały mi się też klimaty ameryki południowej, lokacje bardzo przypominają typowe dla tego regionu miasteczka i fawele a muzyka ma swój aztecki sznyt. Zdecydowanie polecam.

Counterspy
Dwuwymiarowa skradanka z zimnowojennym klimatem rodem z starszych bondów czy choćby Snake Eatera, podana jednak w bardziej humorystyczny, lekki sposób. Poszczególne segmenty lokacji są generowane losowo więc każda misja będzie się nieco od siebie różniła, z czasem zauważyłem jednak że kawałki mapki po prostu zamieniają się miejscami lub dochodzi jakiś inny i na tym kończy się ten bajer. Mimo skradankowego gameplayu gra wynagradza likwidacje przeciwników, koniecznie po cichu a najlepiej w jednym długim combo, choć zawsze też można po prostu schować się za osłonę i sadzić headshoty z karabinu czy ostrzelać się z granatnika. Jest to jednak ryzykowne bo może wzrosnąć poziom alarmu DEFCON, gdy osiągnie on maksymalny poziom wtedy zaczyna się odliczanie do wystrzelenia broni jądrowej na czym gra się definitywnie kończy i trzeba zaczynać od nowa. Gra jest krótka, mimo że próbowałem działać po cichu czając się po rogach i bawiłem się w zbieractwo ulepszeń, perków czy części broni, to i tak pękła w nieco ponad 2,5 godziny. Jest to taki kolejny idealny tytuł do pogrania kilka chwil na kibelku czy w autobusie, warto sprawdzić jesli ma sie za darmo z plusa.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Wombat » Śr cze 03, 15 14:59

The Last of Us
Przygoda Joela i Ellie skończona. 23h i 54min, 108 przedmiotów znalezionych. Taki wynik wyświetlił mi się pod koniec gry. Grałem na poziomie trudnym, Joel zaliczył(z moją pomocą) 48 zgonów. Nie to najważniejsze, bo w The Last of Us wkręciłem się jak w mało którą grę.

Stany Zjednoczone po apokalipsie mogą zachwycić. To kolejna przygoda którą można zaliczyć do gier "zatrzymałem się na chwilę, żeby pooglądać widoki". Tutaj takich momentów jest mnóstwo. Walące się budynki, opustoszałe wieżowce, autostrady pokryte bluszczem, promyki słońca które wdzierają się przez dziury do domu. Często zmuszony byłem stawać na chwilę i pozachwycać się dziełem Naughty Dog. Jest mega klimatycznie. Czuć, że nie jest to ta sama Ameryka którą znamy. To walący się, pusty świat w którym każdy zdrowy walczy o przetrwanie. Właśnie ta pustka, ten brak ludzkich instynktów u przeciwników mocno budowały klimat post apokaliptycznego świata. Odkrywanie listów przeróżnych ludzi tylko potęgowało uczucie osamotnienia.

Mechanika i gameplay też jest świetny. Bardzo podobało mi się tworzenie nowych broni. W TLoU samemu trzeba szukać przeróżnych rzeczy żeby wykombinować sobie broń. Tworzenie ostrzy, koktajlów Mołotowa, doczepianie nożyczek do rurki czy deski. Do wyboru do koloru. Możliwości na stworzenie śmiercionośnej broni trochę jest. Przede wszystkim- grałem pierwszy raz więc ostrzy, szmat czy butelek nie znajdywałem tak łatwo. Przed rzuceniem koktajlem w przeciwnika czy wykorzystaniem ostrza na klikacza trzeba było pomyśleć kilka razy. Podobnie jest z bronią palną. O naboje strasznie ciężko więc trzeba było amunicję oszczędzać lub unikać walki. Nie dziwi mnie też czemu twórcy zrezygnowali ze strzelania na oślep-w The Last of Us nie miałoby to sensu. Ja przeciętnie miałem po 6-7 naboi, to strasznie mało jak na walkę z kilkunastoma przeciwnikami. Poza tym broń palną można ulepszać za pomocą części które znajdujemy po drodze. Też bardzo fajny patent.
Przeciwnicy(zarażeni jak i zdrowi) w TLoU to też plus. Nie są głupimi bydlakami które walą na oślep. Planują zasadzki, zachodzą z różnych stron, też starają się nie marnować amunicji(długie krycie się za osłonami). Walki z nimi są ciężkie ale również dają dużo satysfakcji. Najlepiej jednak przeciwników omijać i nie robić za dużo hałasu. Skradanie się daje masę frajdy. Czasem musiałem kilka minut(dosłownie!) przesiedzieć w jednym miejscu żeby przemyśleć plan jak obejść kilku jegomości. Ominięcie przeciwników powodowało dużo kropel potu na czole, ale również masę satysfakcji.
Dużo frajdy dają też smaczki w grze. Przykład: Zachodzę do gościa od tyłu, robię z niego żywą tarczę i celuję w kumpli. Wycelowałem w głowę jegomościa po czym trzymany przeze mnie gość wierzga się i nie pozwala trafić swojego kompana. Drugi przykład to pomoc Ellie, dziewuszka w walce pomaga Joelowi, odciąga przeciwników, ciska w nich przedmiotami itp. Wielkie brawa dla ND bo wszystko wygląda to rewelacyjnie. Interakcja z otoczeniem też na plus.

Postacie i relacje między nimi to też majstersztyk. Tutaj nawet postacie drugoplanowe potrafią zachwycić, nie są tylko niepotrzebnymi "zapchajdziurami", każda z nich ma własne cele, przemyślenia i tutaj to bardzo dobrze czuć

Spoiler:


Same plusy lecą dla gry, ale szczerze? Dla mnie jedynym minusem było często niezauważanie towarzysza przez przeciwników. Były momenty gdzie Ellie biegała koło klikaczy a one nic. Irytujący błąd.

The Last of Us weszło na moją listę "One of the best" od razu. Klimatyczna opowieść, dobra fabuła, świetny gameplay i mechanika. Czego chcieć więcej?

Tych błędów może jest więcej ale giną w morzu plusów i zachwytów :)

Kto nie grał niech szybko nadrobi zaległości bo warto.
"Życie mnie nie ominęło. Usiadło mi na głowie"- Al Bundy
Avatar użytkownika
Wombat
The Sorrow
 
Posty: 649
Dołączył(a): So sty 19, 13 10:26
Lokalizacja: Końskie

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » Śr cze 10, 15 20:07

Faja napisał(a):Wiedźmin 3: Dziki Gon
Prolog za mną dopiero, ale już praktycznie każda mechanika w grze odkryta więc można coś napisać.
Wiesław trzeci wprowadza do gry klimatycznym filmikiem, który wreszcie ma z grą coś wspólnego, bo pokazuje bezpośrednie wydarzenia przed jej początkiem. Intro dosłownie kończy się przejściem we właściwą grę. Także plus za to. Na początku zostajemy uraczeni dość fajnym samouczkiem, który można pominąć, ale warto go zrobić, bo mechanika jest trochę inna niż w W2. Dużo pod tym względem zostało poprawione, ale dużo zostało takie samo, co mnie trochę dziwi. Poprawili picie eliksirów, które można teraz pić nawet podczas walki. Ważenie eliksirów też jest inne, wystarczy tylko raz taki eliksir spreparować i mieć w zanadrzu bazę do niego, a podczas medytacji ampułki same się odnowią. Jednak coś za coś, eliksiry mają ograniczoną ilość, pewnie będzie można ją powiększyć przez poświęcenie punktów umiejętności, ale do tego jeszcze nie doszedłem. Rozwój postaci, alchemia i medytacja to teraz osobne pozycje w menu więc nie jest tak upierdliwie jak w W2. Walka także została usprawniona. Nadal mamy lekki szybki i mocny wolny cios, ale do tego doszły uniki, nie mylić z rolkami, po których można szybko wykonać kontrę, jeśli zablokujemy w odpowiednim momencie Geralt sparuje cios przeciwnika, co będzie można wykorzystać to kontry również. Znaki pozostały te same, więc nie ma co się rozpisywać. Tyle jeśli chodzi o mechanikę. Gra wygląda porządnie, nawet na moim sprzęcie, który spełnia ledwo co minimalne wymagania. Na ustawieniach High działa względnie płynnie. 60fps to może nie jest, ale poniżej 45 nie schodzi. Wynik i tak lepszy niż stałe 30fps w W2. Natomiast co się dzieje jak idzie burza to jest masakra, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Piękne. Prolog to pierwsza lokacja, w której można spędzić z 6-7 godzin, chyba, że się robi tylko misje główne, ale nie warto, bo misje poboczne są bardzo fajnie napisane. Polecam szczególnie misję z upiorem przy studni. Udźwiękowienie, a szczególnie muzyka to mistrzostwo. Percival pokazał klasę, zresztą nie pierwszy raz. Polecam jak sto bandziorów, bo to najlepsza polska gra i jak na razie najlepsza gra tego roku.


89h46m - 71% pucharów według GOG.

Jestem zachwycony. Od dziś wszyscy twórcy gier cRPG będą musieli brać pod uwagę Wieśka trzeciego jako wyznacznik absolutnej perfekcji. Wszystkie kolejne gry cRPG będą do niej przyrównywane. Nie wiem jak nawet opisać uczucia, które mną targają. Tak bardzo chciałbym z kimś o tym pogadać, a wiem, ze dużo osób jeszcze gra. Pozycja obowiązkowa dla każdego. Definitywnie najlepsza gra, w jaką grałem. Dla mnie murowany kandydat do gry roku w każdej kategorii. Grafa super, muza super, historia super i to do tego stopnia, że szczena mi opadła pod sam koniec, bo byłem pewien, że stanie się coś, co jest wyświechtanym motywem z większości gier, a tu dupa. To jest to o czym pisał twilite w innym temacie. Mam jeszcze wiele rzeczy w tej grze do zrobienia, ale poczekam z tym jak wyjdzie reszta paczek DLC i na bank zakupię duże rozszerzenie. Trza też będzie drugi raz obadać na PS4 kiedyś tam jak już sobie sprawię. Absolut
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Aszyn » Śr cze 10, 15 20:54

Kolejna tak pozytywna opinia o tej grze podsyca tylko mój apetyt i z jednej strony ubolewam, że w sesji mam tak mało czasu, z drugiej się cieszę, że to wszystko wciąż przede mną. Ważne, że Polska ma się czym chwalić na arenie miedzynarodowej, że tak jak powiedziałeś, teraz do Wiedźmina będą porównywane kolejne RPGi. Było warto czekać :)
Obrazek
Avatar użytkownika
Aszyn
The End
 
Posty: 524
Dołączył(a): Pn maja 15, 06 15:10
Lokalizacja: Katowice
Gram: Destiny
Czytam: Solaris

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Gillian » Śr cze 10, 15 22:51

Ja to pewnie bede ogrywal do premiery MGSV o ile w ogole zdaze przejsc. Wylaczylem pytajniki na mapie juz na samym poczatku zeby mnie nie rozpraszaly a i tak jest w cholere do roboty. I to wszystko niesamowicie daje rade! Kazdy nawet najbardziej popierdolkowaty quest ma w sobie cos. Kurde, po "osemkowych" imo poprzednikach nie sadzilem ze RED przywali jedna z najlepszych gier ostatnich lat!
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez Faja » N cze 21, 15 12:16

Faja napisał(a):Deadly Premonition: Director's Cut
Wiem, że ostatnio każdy tylko nawija o nowym trailerze MGSV, ale ileż można. Gra, która lubieżnym okiem łypała na mnie z listy od kilku miesięcy została wreszcie uruchomiona 3 dni temu. Od tamtej pory gram cały czas jak mam tylko wolną chwilę, a że siedzę na L4, to mam ich od groma. Od razu na samym wstępie zaznaczyć trzeba, że gra wygląda jak kupa. Jest brzydka, ma słaba grafikę i strasznie rozmazane tekstury. Projekty i animacje postaci to dramat. Ogólnie wygląd zewnętrzny to najbrzydsza koleżanka z klasy. Za to gra nadrabia czym innym, ale od początku.

Wcielamy się w agenta FBI Francisa Yorka Morgana, który każdemu każe mówić do siebie York, bo tak wszyscy na niego mówią :) agent ten przybywa do małej miejscowości położonej gdzieś w USA w okolicach Seattle przy granicy z Kanadą, aby rozwikłać tajemnicę zagadkowej śmierci pewnej młodej kobiety. Zapewne niektórym coś już świta i słusznie, gdyż ta gra to jeden wielki ukłon dla serialu Twin Peaks. Począwszy od samej lokalizacji, przez osobę agenta Coopera tfu Morgana, kończąc wreszcie na samej sprawie, która jak to zawsze nie jest taka jaką się być wydaje. Tyle jeśli loto o tło fabularne. O wyglądzie pisałem, czas więc na mechanikę. Tutaj też nie jest najlepiej bo mamy dziwne połączenie Resident Evil 4 i GTA. Niestety żaden element nie został na tyle dopracowany, żeby się wybijać. Dlaczego takie połączenie? Dlatego, że na każdą kolejną misję trzeba jakoś dojechać, a odległości zbyt bliskie nie są. Paliwo trzeba uzupełniać. Trzeba się przebierać, jeść, spać, golić się i ogólnie robić to co każdy szanujący się agent robić powinien, czyli pić kawę :D Model jazdy jest tragiczny, ale idzie się do niego przyzwyczaić. Skoro GTA mamy za sobą to teraz RE4. Walka jest także tragiczna :) Podczas strzelania nie można chodzić ;) broń biała się zużywa bardzo szybko, mamy ograniczone miejsce w ekwipunku czyli stary poczciwy RE. Zapisywać można też w wybranych miejscach. Dramat, dramat i jeszcze raz dramat. Niemniej jednak wiele bym dał, żeby każda gra miała tak wciągającą fabułę, dobrze napisane dialogi i wyraziste postacie to świat byłby lepszy. Pomimo wszystkich tych wad i archaizmów, do których swoją drogą przyzwyczaiłem się dość szybko, gra wciąga jak bagno. Jestem po 11 godzinach grania, a to jest około połowa, także jeszcze drugie tyle przede mną. Nie muszę chyba wspominać, że agent Morgan jest lekko ześwirowany i ma swojego wyimaginowanego przyjaciela, do którego zwraca się w każdej chwili? A może mówi do gracza? Fajny patent. Kolejny fajny patent to czas kiedy można podjąć misję. Dajmy na to misja zaczyna się między 21, a 22. Mamy godzinę 15. Czas płynie dość wolno, więc trza się czymś zająć. Można wykonywać misje poboczne, można pójść na małą drzemkę, ale można czas przyśpieszyć. Zapytacie jak zapewne? Odpowiedź jest prosta i oczywista, na tym forum szczególnie. Zapalając papierosa ;)


Nie wiem co napisać ponieważ po obejrzeniu napisów końcowych doszedłem do dwóch wniosków:
1. Tylko Japończycy potrafią robić takie gry
2. Tylko Japończycy potrafią te gry spierdolić

Przez cały czas historia trzymała się kupy, na koniec oczywiście był dość niezły twist i wszystko było by dobrze, gdyby skośnooki twórca nie postanowił dowalić na koniec jakimś pierońsko japońskim syfem. O zgrozo. Fabuła pędząca przez całą grę sprawnie niczym bolid formuły 1 na koniec teatralnie rozpierdzieliła się w drobny mak o wielką ścianę z dupnym napisem: JAPONIA
Ostatnio edytowano N cze 21, 15 12:50 przez Faja, łącznie edytowano 1 raz
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Zaliczone tytuły

Postprzez uci » N cze 21, 15 12:36

to chyba nic zaskakującego?
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Gry i Konsole

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron