Sugeruję, że:
1. Nowy MGS może być gorszy od TPP. Gra pomimo swoich mankamentów jest zajebiście grywalna i jej największe problemy biorą się z marketingu i dziwnych decyzji produkcyjnych. Gdyby z endgame'u czy może epilogu w postaci paru misji po misji 31 nie robić na siłę "drugiego rozdziału" i jeszcze gdzieś zostawiać ślady, że gdzieś tkwi jeszcze bardziej nic nie warty "rozdział trzeci", to nikogo by aż tak dupa nie piekła o tą grę. MGS V skończyłby się na misji 31, ludzie mówili by że krótka ale OK. Dorzućmy do tego te 7 misji epilogu (z czego te kilka na wpół ukrytych, tj. posiadających warunki do odblokowania) i byłoby bonusowo w czym drążyć po zakończeniu gry. Fabularnie kończyła by się na Shining Lights, ludzie byliby pod wrażeniem emocjonalnego akcentu na sam koniec gry (nie pykło, bo numerycznie jest po niej niby 7 misji). Dodatkowo odkryliby sobie Quiet Exit i westchnęli ciężko pod koniec ocierając łezkę lub nie (ja nie, niech spierdala). A potem jeszcze dodatkowo po spełnieniu paru warunków odkryliby ciężkiego plot twista i to szumnie zapowiadane brakujące ogniwo fabularne i może byłoby całkiem wow. Gra była jaka była, narracja była na tyle dobra, na ile pozwalała jej forma open worldu. Ogrom rozczarowania pochodzi od oczekiwań, jakich narobili twórcy i jakich narobili sobie gracze. Gwoździem do trumny był trailer rozdziału 2 - zapowiadając te parę misji w taki sposób mogło zaowocować tylko i wyłącznie rozczarowaniem.
2. Używanie subiektywnych narzędzi (opinie np.) do ustalania czy coś jest "obiektywnie" złe/dobre/gorsze/lepsze to gonienie własnej dupy.
A ciekawe w sumie, że zeszło na MGS 4 - owszem, narrację miał grubą. Ale z tym już przeginał w drugą stronę, nie wspominając o przepotężnym fanserwisie, wylewającym się z każdej sceny i każdej postaci dopchniętej do gry na siłę. Więcej interaktywnej frajdy miałem w MGS V, za to fabularnie nie ma konkurencji. Już nawet ten komiczny briefing z Twin Snakes ma więcej kwestii mówionych głównego bohatera, niż całe TPP.
https://youtu.be/7orymgoEE5o?t=831Ale bez obaw, da się spieprzyć dużo, dużo więcej.