MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Początek rewolucji Big Bossa i przekształcenie serii jaką znamy

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » Cz gru 03, 15 14:17

pierwsze wrażenie zrobiło swoje tak jak w MGS2 który mimo swojej głębi w poszczególnych elementach, nadal jest dla mnie przegadaną teorią spiskową niskich lotów


Ugh.... Prosto w serduszko :P

A tak poważnie ja z kolei uwielbiam MGSa 2 i uważam, że ma świetną teorię spiskową a jej moc leży właśnie w przegadaniu :)
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Metyl » Cz gru 03, 15 16:27

PS. Kurdę, a przeszedłbym jeszcze raz tę piątkę dla fabuły. Ale chyba dopiero po ukazania się patcha, który wywali z wątku głównego popierdółkowate misje i skondensuje go do samych konkretów na max 20h.


Polecam po prostu obejrzenie wszystkich cutscenek na jutubie. Zupełnie inaczej zacząłem tą historię odbierać wchłaniając ją w jednym ciągu - grając rzeczywiście potwornie się "rozmywa" i ciężko ją w całości ogarnąć. I wiadomo - jak się je widzi raz to wiele rzeczy umyka. Tzn. oglądając daną scenkę po raz n-ty da się wyłapać wiele naprawdę fajnych drobiazgów.
Metyl
Black Viper
 
Posty: 153
Dołączył(a): N lip 06, 08 23:12

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Gillian » Cz gru 03, 15 18:18

Metyl napisał(a):
PS. Kurdę, a przeszedłbym jeszcze raz tę piątkę dla fabuły. Ale chyba dopiero po ukazania się patcha, który wywali z wątku głównego popierdółkowate misje i skondensuje go do samych konkretów na max 20h.


Polecam po prostu obejrzenie wszystkich cutscenek na jutubie. Zupełnie inaczej zacząłem tą historię odbierać wchłaniając ją w jednym ciągu - grając rzeczywiście potwornie się "rozmywa" i ciężko ją w całości ogarnąć. I wiadomo - jak się je widzi raz to wiele rzeczy umyka. Tzn. oglądając daną scenkę po raz n-ty da się wyłapać wiele naprawdę fajnych drobiazgów.

No właśnie tak się fajnie grało w poprzedniczki, bo jednym ciągiem można było chłonąć fabułę przy okazji zachowując kontekst gameplayowy. Kiedyś próbowałem korzystać z tych wszystkich theatre mode itp w celu oglądania cutscenek, ale nudziło mnie to i brakowało spójności. Jednak trzeba sobie pograć pomiędzy.

A czy grając powtórki misji mamy pełne cutscenki?
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » Cz gru 03, 15 19:52

Drugi raz możesz obejrzeć cutscenki dotyczące misji itp...

Ale część eventów nie da się "odpalić drugi raz" typu scenki z naszyjnikiem Shabaniego, sceny przesłuchania Quiet itp...
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Metyl » Cz gru 03, 15 20:00

No właśnie tak się fajnie grało w poprzedniczki, bo jednym ciągiem można było chłonąć fabułę przy okazji zachowując kontekst gameplayowy. Kiedyś próbowałem korzystać z tych wszystkich theatre mode itp w celu oglądania cutscenek, ale nudziło mnie to i brakowało spójności. Jednak trzeba sobie pograć pomiędzy.


To prawda, ale też w poprzednich Metalach była zupełnie inna konwencja przedstawienia historii. Dlatego samą grę (jako gameplay) przechodziło się z taką samą radochą po raz n-ty, bo równocześnie przeżywało się Historię. Tu jest inaczej i same scenki też są skonstruowane inaczej - tzn. mało się w nich "dzieje" akcji, bardziej się skupiają na dialogach, emocjach i relacjach między postaciami, a to wszystko jest trochę oderwane od tego, co się dzieje w "graniu". To też wynika z innego pomysłu na grę: kiedyś byłeś Ty i Misja (jedna), a pozostałe postacie migały gdzieś tam w tle - dlatego scenki skupiały się bardziej na "bieżącej" akcji. Tutaj "jeździsz" na misje i w przerwach wracasz do "domu", w którym są również inni "mieszkańcy" - stąd ważniejsze stały się relacje pomiędzy Tobą i nimi, a nie to co się dzieje podczas samych misji. Dlatego akurat w Phantom Pain oglądanie samych scenek raczej nie wyrywa ich z kontekstu - bo tego kontekstu na ogół nie ma.

A czy grając powtórki misji mamy pełne cutscenki?


Tak, te scenki, które są ściśle związane z misjami są całe. Tylko niektóre historie, które się pojawiają po powrocie na Mother Base (zwłaszcza w drugim rozdziale jak przesłuchanie Quiet, ucieczka Eli'ego czy proces Emmericha) są jednorazowe - więc żeby je zobaczyć musisz grę przejść jeszcze raz. Brak Theatre w Phantom Pain to naprawdę zbrodnia. Ale uszy do góry - na pewno za rok będziesz mógł nabyć za 259 PLN edycję Supersistance, w której dodadzą Theatre i parę nowych ubranek dla Snejka:D
Metyl
Black Viper
 
Posty: 153
Dołączył(a): N lip 06, 08 23:12

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez uci » Pt gru 04, 15 05:18

metyl od czasu MGS4 nie wychodzą edycję supersistance - a powinny :P

A co do millera to namieszanie z tych kaset z końcówki trochę mi rozmyło te jego motywacje.
Zresztą linia czasu jest poprawia z każdym kolejnym tytułem, jeżeli Konami bedzie chciało uregulować MG1 i 2 to zamiast robić ich rimejki, moze wydać MGS6 i znów wszystko odkręcić
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Solidny » Pt gru 04, 15 10:37

Miller pomagał Solidowi w Metal Gear 2 kiedy ten walczył z Big Bossem. Nazwał go nawet potworem. Cieszę się, że wyjaśnili tę zmianę stron, bo bardzo mnie ciekawiło czy to zignorują.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2727
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Gillian » Pt gru 04, 15 11:20

Tak się zastanawiam trochę i powoli dochodzę do wniosku, że w sumie taki myk a'la Venom Snake był konieczny, aby pewne wątki pospinać, jak choćby wątek Millera czy zmartwychwstałego BB.
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez SALADYN » Pt gru 04, 15 12:53

Ok, czemu tylko musieli wciskać w to jakiegoś medyka. Nie mogli zrobić jak kiedyś i zostawić nutkę tajemniczości wokół tego myku ? Dać ludziom do zrozumienia że ten BB to nie BB ale też nie wyskakiwać z kolejnym twistem rodem z telenoweli. Poza tym kto powiedział że wszystkie wątki muszą się zawsze łączyć, takie stwierdzenie prowadzi do kwiatków w postaci większości fabuły MGS4.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » Pt gru 04, 15 13:28

Gilian skończyłeś Metal Geara 2 ?

Metal Gear 1 i Metal Gear 2 wszystko wyjaśniają w tym także "Zmartwychwstanie" BB więc żaden Venom nie był konieczny
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez uci » Pt gru 04, 15 16:54

Ale teraz już jest, więc MG1 i 2 się mylą :P
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez RutaL » Pt gru 04, 15 18:51

Wpierdzielili biednego medyka w taki bałagan żeby kryć Boss'a, bo cały świat na niego dybie a ten se wraca potem USA i jeszcze bierze rządowy etat...no gdzie jak nie tam mógł bardziej się wystawić. I kto tak na prawdę na niego polował..."whole world want's you dead...", czyli kto? Zero? Przeca to był jego pomysł z Venomem. Sowieci? Skullface? Skullface gdyby był bardziej rozgarnięty to był strzelił w ryj Venomowi w "Where do the bees sleep" (czy jakoś takoś to było:)) i miałby z głowy. Mi jakoś ogólnie nie leży powrót Bossa do Foxhound. Z resztą od Peace Walkera ten wątek wydaję się być bez sensu. Ale skąd Hideo robiąc MG1 mógł wiedzieć, że kiedyś to nie będzie się do końca kupy trzymało.
RutaL
Night Sight
 
Posty: 101
Dołączył(a): Pn lis 30, 15 20:40

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez DanteeChaos » So gru 05, 15 01:35

RutaL napisał(a):Z resztą od Peace Walkera ten wątek wydaję się być bez sensu. Ale skąd Hideo robiąc MG1 mógł wiedzieć, że kiedyś to nie będzie się do końca kupy trzymało.

Stare gry, takie jak MG1 i MG2, działały w inny sposób. Wiem, że MG było swojego czasu rewolucyjne pod względem fabuły ale ta fabuła jest na dzisiejsze standardy nadal słaba. Big Boss w MG1 był po prostu generycznym final bossem. W MG2 również był generycznym final bossem - wówczas, wydaje mi sie, że każdy zamiast zastanawiać się dlaczego BB nadal żyje byli zwyczajnie zszokowani jego powrotem - gracze nie mieli tak dobrze wykształconego krytycznego myślenia jak teraz. W skrócie, można założyć, że zamysłem Kojimy w MG1 i 2 nie były dwa Big Bossy tylko jeden (zarówno ten z MG1 jak i MG2 to była jedna osoba). Dopiero wiele lat później (czasy Peace Walkera o ile pamiętam) ustalono ten wielki twist.
DanteeChaos
Arnold
 
Posty: 24
Dołączył(a): So wrz 12, 15 23:56

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » So gru 05, 15 02:36

DanteeChaos napisał(a):
RutaL napisał(a):Z resztą od Peace Walkera ten wątek wydaję się być bez sensu. Ale skąd Hideo robiąc MG1 mógł wiedzieć, że kiedyś to nie będzie się do końca kupy trzymało.

Stare gry, takie jak MG1 i MG2, działały w inny sposób. Wiem, że MG było swojego czasu rewolucyjne pod względem fabuły ale ta fabuła jest na dzisiejsze standardy nadal słaba. Big Boss w MG1 był po prostu generycznym final bossem. W MG2 również był generycznym final bossem - wówczas, wydaje mi sie, że każdy zamiast zastanawiać się dlaczego BB nadal żyje byli zwyczajnie zszokowani jego powrotem - gracze nie mieli tak dobrze wykształconego krytycznego myślenia jak teraz. W skrócie, można założyć, że zamysłem Kojimy w MG1 i 2 nie były dwa Big Bossy tylko jeden (zarówno ten z MG1 jak i MG2 to była jedna osoba). Dopiero wiele lat później (czasy Peace Walkera o ile pamiętam) ustalono ten wielki twist.



Przecież Ty nie masz pojęcia o czym piszesz...

A nie grałem nigdy ani w MG 1 ani w MG 2 to się wypowiem...
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez RutaL » So gru 05, 15 12:37

No oczywistym jest, że Kojima robiąc MG1 i 2 nie myślał o dwóch Boss'ach, tu nic nie trzeba zakładać. Wątek się nie klei przez to, i to bardziej mi chodzi, że Boss odsuwał się od swojego kraju/rządu od Snake Eater'a. potem zakłada MSF itd., itd. No a potem wraca jednak do kraju i jeszcze szkoli żołnierzy. I co, ci go przyjmują od tak do roboty? Czy sami mu zaproponowali. Czy go znaleźli i zmusili. A jeśli go znaleźli to cała szopka z kryciem go przez Venoma a właściwie przez Ocelota bo ten biedak medyk, to miał tak sprany beret, że nie wiedział co z czym, nic nie dała. Zero, Ocelot, później wtajemniczony Miller ciągną ten kabaret a ten wraca do wojska. A skoro Diamond Dogs to organizacja jakaś tam paramilitarna to nie doszło do nich w pewnym momencie jakieś info, że ich szef szkoli w USA? Chyba, że jako dowódca Foxhound działał pod inną tożsamością, że nawet rząd nie wiedział, że to Boss. Ale to by znaczyło, ze armia zatrudniła jako dowódce super tajnej, elitarnej i najlepszej jednostki i oh i ah, jakiegoś no name'a. Chociaż skoro pielęgniarka może rozdupcyć supernowoczeną broń typu Sahelantropus (czy coś) i odział typu Skulls to wszystko jest możliwe, jednocześnie pokazując, że jest więcej super najemników/żołnierzy, którzy ogarniają. Dwóch Big Boss'ów, trzech, czterech, nawet siedmiu mi nie przeszkadzają. Jakoś po prostu ten jego powrót po tym wszystkim co się wydarzyło dajmy na to od '64...jest bez sensu. Jak będą coś tam kiedyś robić, czy MGS6 czy jakieś rimejki to mogli by coś tam ruszyć ta kwestię.
RutaL
Night Sight
 
Posty: 101
Dołączył(a): Pn lis 30, 15 20:40

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » So gru 05, 15 14:03

Chociaż skoro pielęgniarka może rozdupcyć supernowoczeną broń typu Sahelantropus (czy coś) i odział typu Skulls to wszystko jest możliwe


GIVE THAT MAN A COOKIE :)

Zacznijmy od tego skąd się bierze cały problem linii fabularnej zaczętej w Snake Eater.

Niektórzy Ci tu powiedzą że błędem było w ogóle to że SE powstał bo potem mamy kwiatki pokroju MGS 4. To są oczywiście brednie i Ci ludzie nie wiedzą o czym piszą. Problem zaczyna się w Portable Ops bo nikt na dobrą sprawę nie wie jak tę grę traktować. Czy jako spin-off czy jako kanon. Niby Kojimą tam przebąkiwał, że to w sumie nie jego gra i że nie jest ważna. Tylko jak nie jest ważna skoro to w PO Ocelot sugeruje Zero powstanie Patriotów i w późniejszych MGSach ta kwestia jest pociągnięta dalej. Dodano niepotrzebnie wątki, które mają niebagatelne znaczenie dla uniwersum. I teraz nikt nie wie jak to PO traktować. No to w GotP i PW nie zlano totalnie na PO tylko pociągnięto pewne motywy dalej.

Nie wspominając już, że te wszystki PO, PW, GZ, TPP miały ciągle coś tam wyjaśniać ciągle być "brakującym ogniwem w historii Big Bossa" i dlaczego on jest taki blee i w ogóle. Problem w tym że dostaliśmy 3 gry i żadna z nich nic nie wyjaśnia. A samo TPP do uniwersum nie dodaje naprawdę absolutnie nic co wcześniej nie byłoby ustalone. Gdyby tylko community MGSowe miało jakiś wpływ na choćby wypchnięcie tego steku pierdół z uniwersum byłoby miło.

Teraz to mamy jeden wielki bajzel nie trzymający się kupy.
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez SALADYN » So gru 05, 15 14:45

Zawsze powinno się zakładać że ostatnia wersja kanonu to ta najbardziej aktualna, przy tak starych korzeniach serii, przy ewentualnych nowych odsłonach, nikt się nie będzie silił na zgodność z oryginałami i pod uwagę weźmie najświeższe fakty. Z MG i MG2 zostały już tylko zarysy fabularne że BB mieszał w porządku świata a Solid go powstrzymał, tylko tyle i aż tyle.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » So gru 05, 15 15:03

SAL a może po prostu czasem wystarczy przeczytać to co się wcześniej stworzyło ?

Ja rozumiem, że seria ma już prawie 30 lat i ogólnie ludzie zlewają na MG 1 i MG 2 ale było to uzasadnione wtedy gdy seria bezpośrednio nie nawiązywała do tych gier (czyli powiedzmy od MGS 2 do MGS 4 bo jedynka jakoś tam się wiązała szczególnie z Zanzibarem). Wszyscy mieli w dupie dwa pierwsze MEtale. Ale teraz gdy po V historia niby zatacza koło to wszystko jest bez sensu.

Wiadomo zawsze można sobie tłumaczyć to wszystko w ten sposób, że koniec MGS V miał po prostu zostawić otwartą furtkę ku kolejnym częściom re-make'om czy innemu crapu, który powstanie. Ale na Boga po tym V jestem tak do serii zrażony, że nie wiem czy chcę więcej.
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez SALADYN » So gru 05, 15 15:25

Curtis napisał(a):SAL a może po prostu czasem wystarczy przeczytać to co się wcześniej stworzyło ?

No oczywiście że lepiej tylko co to da skoro ludziom to wisi i powiewa tym mocniej nawet jeśli wiedzą że są nieścisłości bo przecież to okazja na nową grę.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Solidny » So gru 05, 15 20:38

Trochę się tutaj zgubiłem. Curtis, co takiego jest bez sensu teraz? Mówimy oczywiście o bardzo dziwnej serii i w tym kontekście pytam.

Dodam co sam myślę, bo dotychczas nie wypowiadałem się za bardzo. [edit: przepraszam za ścianę tekstu ;)].

SPOILERY

Po pierwsze, narracja bardzo mnie zawiodła. Nie tylko jej rozciągnięcie, długość, niedokończenie, ale też sens samej historii, którą pewnie powtórzę sobie po powrocie do poprzednich (nadal jestem w połowie MG2 w swojej powtórce). Zemsta wepchnięta jako motywacja dla wszystkich, bo oczywiście że tak, a finał o kilka klas gorszy i słabszy niż Kill Bill - który nigdy w specjalną głębię przesłania nie celował. Mam tu na myśli wątek Skull Face'a, bo resztę lepiej traktować jako post-finałowy wątek, poszerzony epilog. Słabe to wszystko.

I nie przeszkadza mi to w kochaniu tej gry.

Metal Gear to od "czwórki" skończona historia i dodawanie do niej niewiele już zmienia poza dodatkowym kontekstem. Moim zdaniem od tej strony najlepiej patrzeć na MGSV - jak na nadbudowę. To przede wszystkim okazja, żeby pobawić się w świecie Metal Geara z najlepszym jak dotąd gameplay'em (jeśli się nie zgadzasz to źle grasz :)). To gra, w której możemy zobaczyć jak seria odwraca swoje dotychczasowe priorytety. Nowa formuła, coś świeżego, ale nie dodającego zbyt wiele do "mitologii" poza pomostem, uzupełnieniem. Przesłodki filler. Nie potrzebowałem więcej komplikacji w tej historii, tylko świetnej zabawy wcielając się w Big Bossa. Grając i wykonując te wszystkie misje opowiadam jego historię, tworzę jego legendę.

<kilka osób na sali wstaje i krzyczy, że Venom Snake to nie Big Boss>

No i ten twist. Pomijając jego przewidywalność, wywołał uśmiech na mojej twarzy i fantastyczne uczucie. Dokładnie w tym samym momencie, co u Venom Snake'a, kiedy Big Boss powiedział "From here on out, you're Big Boss". Uwielbiam ten meta-motyw. W ostatniej części, która zamyka koło, to gracz jest bohaterem. Wciela się w Big Bossa i współtworzy jego legendę. Co więcej, gra była tak długa, że zapomniałem o tych wszystkich hintach, przestałem myśleć o teoriach kim gramy i po prostu czułem się Big Bossem - tak jak Venom, którym zresztą jesteśmy. Kim jest Venom? Jest Big Bossem, ale jednocześnie kimś więcej - sobą. Mną. Nami. Jest tym, kim jesteśmy grając w MGS3, Peace Walkera i Portable Ops. Osobą wcielającą się w Big Bossa, która wierzy, że przez ten czas nim jest i posiada jego wspomnienia. Dwójmyślenie się kłania ;)
Kocham ten pomysł i uważam go za idealnie dopasowany do ostatniej części sagi.

To teraz co mi się podoba w tym "dodatkowym kontekście". Nareszcie Zero jest przedstawiony jako osoba którą poznałem i polubiłem, a nie jakieś mroczne widmo, inkarnacja zła tego świata, w której od dawna nie ma człowieka. Wszystko jest jedną wielką tragedią międzyludzką. Dobrzy ludzie z żelazną wolą, którzy się nie potrafili porozumieć i potwory stworzone przez potworne okoliczności i potwornych, a może nieświadomych ludzi. Ciekawym motywem jest to, że od śmierci Skullface'a najwięcej w tworzeniu Patriotów i kreowaniu znanego z MGS4 świata miesza Sigint. Od razu przypomniała mi się rozmowa w Snake Eaterze, gdzie opowiada o przyszłości, w której epoka cyfrowa zatrze granice między ludźmi - świat się zjednoczy w internecie, w globalnym systemie informacji. Wszystko się całkiem ładnie układa, dużo lepiej niż w MGS4.

A to jak egzystencja Venoma miesza w kanonie? Nie wiem w czym problem, Big Boss od początku jest kreowany na ikonę wojny, legendę, a teraz się okazuje się, że potrzebował w tym pomocy. Naszej pomocy. Jesteśmy najbardziej zaufanym człowiekiem Big Bossa. To my jesteśmy brakującym ogniwem. Nie wiem jak można tego wątku nie kochać.

Jestem już jednak zmęczony MGSV. Mam jakieś 77% i nie mogę zdzierżyć, że Side-opsy odblokowują się pojedynczo, zamiast od razu zapełniać mapę, dając znacznie więcej do roboty i likwidując problem pustki, a przynajmniej od strony gameplay'u, bo na brak wiosek pełnych cywili nie zwróciłem nawet uwagi póki ktoś tego nie wypunktował . Pogrywam sobie co jakiś czas, kiedy mam ochotę przelecieć się do Afganistanu i poprawić stan swojej armii. Tylko dlaczego? To chyba pytanie o sens istnienia tej gry. Wydaje mi się, że wracam do niej, bo zajebiście jest być Big Bossem. Nawet jeśli wyświadczam mu tym przysługę. I to jest sens tej gry - może nie wnosi wiele do historii, ale pozwala jeszcze raz poczuć się Big Bossem, jednocześnie robiąc z nas samych bohatera gry.

Jestem też załamany, że gra nie była ukończona. Żyjemy w świecie, gdzie MGSV nie ma prawa istnieć, co jest dla mnie druzgoczące. Jednocześnie, grając, nie wierzę, że w ogóle takie cudo próbowano stworzyć. Kojimie udało się wreszcie postawić więcej niż 1 krok do przodu, ale dopiero teraz, kiedy ideał pojawił się na horyzoncie, kiedy zobaczyłem jak niemożliwie genialna ta gra naprawdę mogła być, kiedy wizja pojawiła się w zasięgu ręki.... ucięto ją.
Mimo to kocham tę grę. Za to czym jest i za to czym próbowała być. Szanuję Kojimę za to, że spróbował stworzyć ten ideał i salutuję nad jego grobem (ideału, nie Kojimy).

PS. Ale z Quiet to Kojima-san przegiął. Za to wyłamię się z tym, że scenę w deszczu uwielbiam i odebrałem ją (w większości) jako niewinną.
Avatar użytkownika
Solidny
Zanzibar
 
Posty: 2727
Dołączył(a): Pt lut 24, 06 16:10
Lokalizacja: Gduńsk
Gram: hipsterskie badziewia
Czytam: Komentarze na YT

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez uci » So gru 05, 15 21:59

tutaj nie ma złych ludzi - każdy chce scalić świat tak jak to widziała The Boss, tylko każdy na swój sposób, każdy inaczej i dla pozostałych staje się tym złym.
Ale zgodzę się z Solidnym - w MGSV bohaterem i twórcą legendy jesteśmy my - i bum rozwalamy czwarta ścianę.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Metyl » So gru 05, 15 23:56

Tylko jak nie jest ważna skoro to w PO Ocelot sugeruje Zero powstanie Patriotów i w późniejszych MGSach ta kwestia jest pociągnięta dalej.


No właśnie tu jest odpowiedź:
Ciekawym motywem jest to, że od śmierci Skullface'a najwięcej w tworzeniu Patriotów i kreowaniu znanego z MGS4 świata miesza Sigint


To Sigint tworzy Patriotów, dlatego PO Kojima mógł wywalić z kanonu.

po prostu czułem się Big Bossem - tak jak Venom, którym zresztą jesteśmy


Już kiedyś o tym wspominałem: Big Boss to przecież nie imię i nazwisko konkretnej osoby tylko tytuł, na który każdy może zasłużyć. I Ikona, Legenda, o której wspomniałeś nadal żyje - a kim w danej chwili ona jest, czyja twarz się za nią kryje - to dla świata nie ma większego znaczenia. Co zresztą słychać po tym, jak zwracają się do nas Diamond Dogs na Mother Base po skończeniu misji 46...

Wszystko jest jedną wielką tragedią międzyludzką. Dobrzy ludzie z żelazną wolą, którzy się nie potrafili porozumieć i potwory stworzone przez potworne okoliczności i potwornych, a może nieświadomych ludzi.


No właśnie, wg mnie Phantom Pain pokazał, że w tej serii nie ma stricte czarnych charakterów. Że każdy, nawet "ten zły na końcu gry" ma jakieś swoje powody, że postępuje tak a nie inaczej. Nawet Liquid teraz nie wydaje się aż taki "czarny"...

W ogóle - naprawdę piękny tekst, Solidny. Podpisuję się obydwiema ręcami i nogami. Jeśli wziąć pod uwagę, że dla Kojimy to miała być naprawdę ostatnia gra, to wg mnie udało mu się wpasować temat w tzw. kanon i jednocześnie zrobić taki piękny tribute dla Graczy. Wszak nie każdy autor gry zwraca się do Gracza słowami: "Thank you - my friend"...
Metyl
Black Viper
 
Posty: 153
Dołączył(a): N lip 06, 08 23:12

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » N gru 06, 15 04:19

Jak ktoś chce mi robić tribute to niech chociaż poszanuje moje pieniądze i da mi kompletny produkt.
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Osvelot » N gru 06, 15 12:00

A myślisz że dlaczego Kojimę wykopali z Konami i pozastawiali na niego prawnicze szykany z każdej możliwej strony? Zadzwoniłem do nich niedługo po premierze i przekazałem, że Curtis jest mega wkurwiony na grę i nie czuje że zrobiono mu należyty trybut - w odpowiedzi chłodnym tonem usłyszałem jedynie "Wiemy co robić. Dziękujemy za informację.". Jak sam widzisz, zadziałali bardzo sprawnie, więc mógłbyś być chociaż odrobinę wdzięczny.

Co do canonu - naprawdę bez przesady, robienie interqueli to mega ciężki bazylion i z góry wiadomo, że nie będzie idealnie. Poza tym fabuła w grach to element, którego rola się zmieniała na przestrzeni lat. W przeciwieństwie do książek, gdzie stanowi niezmiennie 100% utworu (minus opisy przyrody itp., ale łapiecie o co chodzi, cała książka to prowadzenie narracji), w grach zmieniało się to z czasami, postępującą technologią, zmieniającymi się trendami i preferencjami graczy. Naleganie, aby wszystko się idealnie zgrywało na przestrzeni blisko 30 lat (gdzie sam przemysł gier jest - pomijając mega prymitywne początki - niewiele starszy) to najpobożniejsze z pobożnych życzeń. Byście zobaczyli, jakie nużące i upierdliwe są spory o canon w serii Elder Scrolls, a warto dodać że każda kolejna część idzie tylko w prawo na osi czasu. Lore jest ogromne, ale też nierówne (różni autorzy, różne podejścia, różne cele) i pełne sprzeczności lub niedopowiedzeń. Polecam poczytać, co to "c0da", jako ciekawe rozwiązanie tego całego bajzlu.
Obrazek
"From now on... call me Big Bonus."
Avatar użytkownika
Osvelot
Solidus Snake
 
Posty: 2143
Dołączył(a): Śr lip 14, 10 14:37
Gram: w pici-polo na małe bramki

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez uci » N gru 06, 15 12:38

Fani Warhammera 40K dostają "nowe" Lore niemalże co nową edycję gry :P
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Curtis » N gru 06, 15 14:09

Ależ Osvelocie wcale to nie musi być takie european extreme jak piszesz. Wystarczy do wafla zapoznać się na nowo już z tym co się stworzyło. Szczególniez że MGS to twór od A do Z Kojimy. Sprawa druga, wiek medium gier video jest tu bez znaczenia. Sprawa trzecia, preferencje graczy preferencjami ale chyba każdy z nas przy nowym MGSie czeka na dobrą historię podpartą gameplayem, nigdy odwrotnie. Sprawa czwarta, kwestie Elder Scrolls czy innych gier jako argument broniący V to zagranie na poziomie "A u was biją murzynów".

Co do tej kwestii burzenia czwartej ściany i bycia Bigosem we własnej osobie... Jest to kwestia tylko tego czy ktoś uznaje pojęcie imersji w grach czy nie. Ja osobiście mam to gdzieś. Nie byłem nie jestem i nigdy nie będę tym komandosem bez oka czy tam bez ręki i przekonywanie mnie na siłę, że mam się tak czuć jest bez sensu. Dlatego budowanie przesłania gry wokół motywu tak niejednoznacznego jest idiotyczne. Nikt na tym forum nie podważa sensu meme, gene, scene, sense, bo są to motywy, których istnienia jesteśmy wszyscy świadomi. Nikt nie powie gene jest do dupy bo ja nie uznaję istnienia genów. A samo burzenie czwartej ściany już dawno przestało na mnie robić wrażenie bo widzę to ciągle w serii MGS przy czym za każdym razem jest to coraz mniej widowiskowe i coraz mniej wnosi do zabawy. A najgorsze jest to, że ktoś wmawia mi że jestem tym smutnym niemym fiutem, który zamiast poprawiać laskom biusty, przeszczepiać nerki musiał pójść i dokonać zemsty bo oryginalnemu szefowi się nie chciało.

I zastanawia mnie co się stało z ludźmi jako konsumentami rynku gier video. Nie ważne czy ktoś jest fanem serii MGS czy też rozpoczął swoją przygodę z Metalem od V, dziwne jest to że są ludzie, którzy bronią produktu niekompletnego. Gadanie typu przecież to dobra gra tylko słaby MGS jest nielogiczne. Jest to zarówno słaba gra jak i słaby MGS.
Osvelot jest Bogiem
Avatar użytkownika
Curtis
The Sorrow
 
Posty: 661
Dołączył(a): Śr sty 09, 08 15:06
Czytam: Nie podam bo jak skończę będzie nieaktualne

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez RutaL » N gru 06, 15 15:57

Gra jest spoko albo nawet dobra, ale właśnie niestety nie jest skończona i to w sumie jest skandal. Gry faktycznie tanie nie są, a tu jeszcze na bezczelności udostępnia się ludziom na bonusowych płytach kwestie typu "mission 51" mówiąc w ten sposób to mogliście mieć, ale nie macie, ale płaćcie tak jakbyście mieli. Problem tym większy, że akurat w tym konkretnym przypadku 51 misji nie chodzi o wybalonowanie jakiegoś haj skil soldżer, złapania owcy czy wybuchnięcia Rudego 102 tylko tam są ważne dla fabuły rzeczy. No ludzie drodzy jak tak można. Mogli to schować i nie pokazywać. A tak wiadomo, że była co najmniej jedna misja więcej, istotna misja. A idąc dalej można i to słusznie podejrzewać, ze tam to może nie być nawet połowy gry. Bo i chapter 3 albo może nawet 4 i 5 + epilog. A potem nic się kupy nie trzyma. Bo jak ma się trzymać jak połowy historii "być może" nie ma. A jeśli wierzyć w internety i w to, że epilog miał mieć tytuł "Outer Heaven" to śmiało można też przypuszczać, że pewne sporne kwestie tu omawiane z Boss'em mogły być wyjaśnione. A tak co? Nic. I padaki można dostać na myśl, że ktoś mógł tak potraktować klientów, fanów czy kogo tam jeszcze. Ta gra mogła być bez kitu takim monumentem, że byśmy do dzisiaj zbierali jajca z wykładziny. Bo gdybając i teoretyzując to tak, 5 rozdziałów + prolog i epilog, nie wiadomo po ile misji w każdym, powrót do Camp Omega, scenka z sępem, która wszyscy chcą :), coś "czego nie było jeszcze w grach video" i bóbr wie co jeszcze. A jest wstępniak/rozbiegówka, JEDEN rozdział i może 1/3 drugiego rozdziału bo tej kpiny "Race" nie można nazwać nawet pełnoprawnym rozdziałem no i "zakończenie". Abstrahując od tego czy się komuś to zakończenie podoba czy nie to tak na prawdę gdyby było po np 7 czy jakiejkolwiek innej misji to by nic nie zmieniło bo zakończenie nie wynika z tego co robimy w grze. Gdybyśmy na początku gry dowiedzieli się, że Venom to nie Boss nic by to nie zmieniło. Swoja drogą ciekawe ile Venom żył w błogiej nieświadomości. Ciekawi mnie też to kiedy już się dowiedział, że Boss i ferajna odstawiła taki teatrzyk to on przyjął to na klatę i ariwederczi roma. Sprali mu mózg i okradli tak na prawdę z życia. Wiem, że MSF i ,że jesteśmy wierni Boss'owi etc., etc., no ale bez przesady. Bombonierę mogli mu chociaż kupić. A zamiast tego ubił go "syn" jego szefa. Najtragiczniejsza postać w sumie.
RutaL
Night Sight
 
Posty: 101
Dołączył(a): Pn lis 30, 15 20:40

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez uci » N gru 06, 15 20:03

Może dlatego BB wysłał Solida do OH - bo Venom się ogarnął i cały ten cyrk postanowił przygarnąć pod siebie?
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Rubi7231 » N gru 06, 15 21:37

Rubi7231 napisał(a):
Rubi7231 napisał(a):
Curtis napisał(a):I zastanawia mnie co się stało z ludźmi jako konsumentami rynku gier video. Nie ważne czy ktoś jest fanem serii MGS czy też rozpoczął swoją przygodę z Metalem od V, dziwne jest to że są ludzie, którzy bronią produktu niekompletnego. Gadanie typu przecież to dobra gra tylko słaby MGS jest nielogiczne. Jest to zarówno słaba gra jak i słaby MGS.


Już narzucasz ludziom swój punkt widzenia. W ocenianiu MGS V nie chodzi o to, czy coś jest logiczne, czy nie, ale o to czy ludzie się przy tej grzej dobrze bawią. Nie którym się nie podoba, ale jak widać większości tak i robienie z ludzi debili tego nie zmieni.
Avatar użytkownika
Rubi7231
Coward Duck
 
Posty: 32
Dołączył(a): Śr kwi 01, 09 16:19

Re: MGS V: Wrażenia tych którzy grali [spoilery]

Postprzez Metyl » Wt gru 08, 15 11:27

Problem tym większy, że akurat w tym konkretnym przypadku 51 misji nie chodzi o wybalonowanie jakiegoś haj skil soldżer, złapania owcy czy wybuchnięcia Rudego 102 tylko tam są ważne dla fabuły rzeczy. No ludzie drodzy jak tak można. Mogli to schować i nie pokazywać


Mogli. Wtedy byś narzekał, że Sahelanthropus "poszedł w świat" i powinno dojść do katastrofy, a przecież akcja w MG dzieje się w "normalnym" świecie. Można było wyciąć z drugiego chaptera scenę, w której Eli ucieka z Mother Base, ale znów by wam było "niekanonicznie" - że Liquid aż do 1995 roku siedział w Outer Heaven razem z "tatą" i nie wyjaśnili kiedy i w jakich okolicznościach stamtąd zniknął. Najlepiej w takim razie byłoby w ogóle Eliego wywalić z Phantom Pain - i znów by było źle, bo przecież w trailerach był to dlaczego w grze go nie ma !? Nie wiemy dlaczego ta misja ostatecznie się nie znalazła w grze (brak czasu/pieniędzy/inne powody), ale wg mnie dzięki temu, że jednak pokazali jej istnienie przynajmniej coś zostało wyjaśnione.

A jeśli wierzyć w internety i w to, że epilog miał mieć tytuł "Outer Heaven" to śmiało można też przypuszczać, że pewne sporne kwestie tu omawiane z Boss'em mogły być wyjaśnione.


Z takim podejściem to każdą grę można uznać za ch*jową. Napisałem kiedyś "w internetach", że w najnowszym Gran Turismo będzie można grać REXem - i okazuje się, że w grze go nie ma. To co, czujemy się oszukani, że nie ma połowy gry !?

Abstrahując od tego czy się komuś to zakończenie podoba czy nie to tak na prawdę gdyby było po np 7 czy jakiejkolwiek innej misji to by nic nie zmieniło bo zakończenie nie wynika z tego co robimy w grze.


Zgadzam się. Jak słusznie kawałek wcześniej zauważyłeś: tak naprawdę to nie zakończenie tylko "zakończenie". Przecież to co się dzieje po 46 misji to nie scena, która ma miejsce po procesie Emmericha tylko na samym początku gry, ew. gdzieś (no właśnie, gdzie ?) "w środku" i - prawdopodobnie - 11 lat później. Tą akcję można było wkleić w dowolnym momencie "gry" (zresztą już kiedyś zwracałem na to uwagę: że to nie jest ostatnia - 50 - misja w grze tylko gdzieś_tam_w_środek wciśnięta 46-ta). Masz rację - z punktu widzenia fabuły gdybyśmy na początku gry dowiedzieli się, że Venom to nie Boss nic by to nie zmieniło. Chodziło o to, by największy szok dla gracza zostawić na koniec.

Swoja drogą ciekawe ile Venom żył w błogiej nieświadomości. .


Tak, mnie też to bardzo ciekawi - i jak na razie nie znalazłem sensownej propozycji...

Ciekawi mnie też to kiedy już się dowiedział, że Boss i ferajna odstawiła taki teatrzyk to on przyjął to na klatę i ariwederczi roma.


No właśnie gdyby się okazało, że Venom "w trakcie gry" odkrył Prawdę to by znaczyło, że w niektórych scenkach oglądamy go już "świadomego" - i znalazłbyś odpowiedź na Twoje ww. (i moje też) pytanie

Bombonierę mogli mu chociaż kupić.


Tu się nie czepiaj - odpal grę w Twoje urodziny...;)

A zamiast tego ubił go "syn" jego szefa. Najtragiczniejsza postać w sumie.


No właśnie wszystko zależy od interpretacji "zakończenia" - tego, jak Venom przyjął Prawdę i co w związku z tym postanowił. Czy dalej grać swoją rolę i być wierny Big Bossowi do (swojego smutnego) końca, czy też właśnie stwierdził, że ma tego dość i urwał się Szefowi ze smyczy - i dlatego BB napuścił na niego Solida. Dlatego póki co, dla mnie najtragiczniejsza postać to Miller...

Bo i chapter 3 albo może nawet 4 i 5 + epilog.


Na tej podstawie https://www.reddit.com/r/metalgearsolid ... _revealed/
tak wykminiłeś ? Tak mi się właśnie przypomniało: wiadomo w ogóle skąd się ta lista wzięła ?...
Metyl
Black Viper
 
Posty: 153
Dołączył(a): N lip 06, 08 23:12

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Metal Gear Solid V

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron