Zaliczone tytuły

Moderator: GM

Postprzez Sylvan Wielki » Pn lut 07, 11 14:41

Ninja Gaiden Sigma II. Jako ciekawostkę podam, że 100% w niej jest jednym z najtrudniejszych, a przy tym najbardziej mozolnych - jakieś 160 godzin grania i rzeźbienia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Sylvan Wielki
Mniejsza połówka "Myth busted"
 
Posty: 16777215
Dołączył(a): Śr wrz 10, 08 22:13

Postprzez uci » Pn lut 07, 11 15:27

Costume Quest - przysiadłem do niego w zeszły weekend i nim niedziela sie skończyła gra była skończona. Krótka i to jej największy minus, drugim jest brak VA, ale z tym da sie jeszcze przeżyć.

pokrótce - w grze wcielamy sie w jedno z bliźniąt - Reynolda lub Wren i ruszamy na halloween w nowym sąsiedztwie. Akcja zaczyna się gdy jedno z bliźniąt zostaje porwane przez kradnące słodycze potwory i drugie rusza mu na pomoc.
Gierka to taki mini - rpg, eksploracja świata (z tym żeby dostać się do niektórych lokacji trzeba mieć odpowiednie kostiumy) i turowe/QTE walki + dość zgrabna historia. Wszystko w dość szalonej rysunkowej oprawie.
Dropsy zastępują EXPy, cukierki - pieniądze, zbieramy opakowania z słodyczy i znaczki do walki. Do tego jest śmiesznie.

Osobiście polecam, mimo krótkiego żywota warte jest zagrania.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Soul » Wt lut 08, 11 03:19

Ostatnio zaliczyłem LittleBigPlanet 2.
Muszę przyznać, że jeśli gra się samemu to ta leży. Ale jeśli ma się obok siebie drugą osobę (no chyba, że gra się przez sieć z Headsetem) to gra nabiera rumieńców. Jeśli chodzi o grę na dwie osoby, to nie jest to rozrywka nastawiona na kooperację, jak dla mnie gra we dwójkę, trójkę czy czwórkę, polega bardziej na przeszkadzaniu sobie, aniżeli na pomaganiu. Dobrym przykładem był by tutaj moment, gdy graliśmy z Lazuli, i otrzymaliśmy rękawice dzięki którym można podnosić obiekty, ale również swoich znajomych. Przez resztę levelu zamiast dotrzeć do końca woleliśmy w siebie rzucać ciastami i jakimiś glutami, czasami zdarzało się że rzucaliśmy sobą na wzajem :D No i stało się, singiel pękł w jakieś 6 godzin, oczywiście na razie bez maksowania. Ale dopiero teraz zaczyna się zabawa, czyli Edytor i poziomy społeczności! Jak na razie jest cała masa bardzo dobrych poziomów, inna sprawa, ze wiele z nich pochodzi jeszcze z pierwszej części. Ale w zakładce "Ulubione MM" są najlepsze levele, wybierane przez twórców gry. Grze wystawił bym 9- od 10 dzieli mnie to, że dwójka to taka jedynka z kilkoma ulepszeniami. Tak naprawdę dopiero ludzie opanowują edytor, więc prawdzie perełki dopiero nadejdą.

Drugą z ostatnio zaliczonych gier jest Assassin's Creed: Brotherhood. Muszę przyznać, że jest to taka dwójka z tymi samymi plusami i jak dla mnie małą ilością wad.
No to może zacznę od zalet:
+ Fabuła, oczywiście jest to mocna strona każdej gry spod loga AC
+ System walki, bardzo podoba mi się w nim to, że po zabiciu jednego przeciwnika, wystarczy, że zaznaczymy drugiego a Ezio zabije go jednym ciosem. I nawet muszę przyznać, wcale nie sprawia to ze walka jest łatwa, o nie!
+ Gildia Asasynów i możliwość wezwania naszych podopiecznych w walce
+ Masa misji pobocznych, sama oś fabularna pękła w jakieś 12-13 godzin, ale misje poboczne nadal nie pozwalają mi odłożyć nowego Asasyna na półkę, spędziłem z nimi już około 7 godzin a i tak ciągle przybywa masa nowych misji.
+ Nowe bronie jak np. kusza
i tak pewnie o jakiś zaletach zapomniałem...
No to teraz wady:
- Tak, twórcy chwalili się że teraz można jeździć koniem po mieście, kiedy się chce, no owszem, można. Ale człowiek woli iść na piechotę niż przywołać tego piekielnego rumaka. Sterowanie koniem jest tak toporne, że strach na tego potwora wsiadać.
- Hmm... Nie wspominałem o multi, ale jedynym z jego minusów jest to, że czasami przez około 5 minut szuka servera i ludzi a czasami po 30 sek już znajduje i gramy.
- Zakończenie jest WIELKIM Cliffhangerem, po którym człowiek ma ochotę na więcej! JA CHCĘ JUŻ AC3!
i możliwe, ze o czymś zapomniałem.
Ale podsumowując, fani będą tę cześć kochać jak każdą inną i może obdarzą uczuciem multi, natomiast heaterzy będą tę odsłonę nienawidzić ja każdą inną.

Jakby ktoś miał jakieś pytania co do LBP2 albo AC:B to śmiało piszcie :D

Hmmm...Mam przeczucie, że za bardzo się rozpisałem, ale może komuś to się przyda?
Avatar użytkownika
Soul
Predator
 
Posty: 93
Dołączył(a): Śr lut 02, 11 14:59
Lokalizacja: Gallifrey

Postprzez SALADYN » Pn lut 21, 11 22:54

Obrazek

Ukończyłem już dość dawno ale dopiero teraz coś skrobnę.

Gra z pewnością zachwyca , niby to nic nowego tylko wciąż ten sam koncept gameplayu i jeden prosty cel do końca a jednak dałem się wciągnąć po raz piąty.
Zajebistości tej gry nie ma co kwestionować i wszystko o tej grze zostało już powiedziane więc może tym razem krótko z pominięciem oczywistości jak oprawa wizualna która miażdży czy genialny choć płytki główny bohater.
Przede wszystkim lekki lifting systemu walki doprowadził nawalankę w GoW do perfekcji , już bardziej intuicyjnego systemu jak dla mnie nie da się zrobić , główną nową zaletą jest możliwość zmiany broni w locie podczas walki czy też przypisanie do każdej broni jednego czaru co sprawiło że zniknęło gdzieś uczucie przekombinowania z poprzednich części jak zmiana broni w GoW II z poziomu ekranu pauzy.
Muzycznie przyjąłem zmiany z poklaskiem , w końcu coś drgnęło i mimo że są stare motywy to jednak z przyjemnością słucham niektórych utworów poza grą jak choćby "GoW III Overture" , "Pandora Song" , "The Muse's Song" czy "Anthem of the Dead" z genialnym zakończeniem utworu czyli przeciągniętym , chóralnym "Haaaaadeeees" z widokiem na bramę do pałacu Hadesa , podobnie "Rage of Sparta" który buzuje krew już w menu.
Fabuła , tu mam ciężki orzech do zgryzienia , z jednej strony konsekwentne prowadzenie historii ku nieuchronnemu zakończeniu serii a jednak na sam koniec po napisach taki lol przeplatany motywami wyciągniętymi z przysłowiowej dupy jak np [spoiler]powrót Ateny i jej dziwne zachowanie na samym końcu[/spoiler] czy wytłumaczenie całej fabuły również poprzednich części otwarciem puszki pandory , to prawie jak nanomaszyny od Kojimy.
Polska wersja , możecie się śmiać z Lindy ale nie zmienicie faktu że gość odwalił naprawdę kawał solidnej roboty rolą Kratosa , jak dla mnie w odstawkę idą te wszystkie jego stereotypowe role z Psów czy innych równie debilnych filmów jak Sara i zapamiętam go głównie jako żądnego zemsty Spartiatę , za jakość dubbingu niech służy fakt że grę przeszedłem już kilka razy i ani razu nie zmieniłem wersji językowej na angielską , brawo Sony za taka jakość naprawdę warto płacić , gdyby jeszcze tylko podczas walki słychać było okrzyki Lindy a nie Carsona bo to się jednak trochę kłóci.
Mimo kilku wad i odczuwalnego odcinania kuponów warto zagrać w trzeciego boga wojny choćby pożyczając od kogoś bo to po prostu nie wypada nie znać.

PS
Czemu ostatnio w grach nie ma więcej takich zagadek jak ta w ogrodach Hery z zmienną perspektywą , cudo.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Soul » Pn lut 21, 11 23:31

Sal, kto był Twoim zdaniem najlepszym bossem w trójce? Jak dla mnie zarządził Hades. Szczególnie podobało mi się to, że ta walka miała kilka etapów, i była dosyć trudna. Grałem w marcu, więc mogłem kogoś pominąć. ^.^
Avatar użytkownika
Soul
Predator
 
Posty: 93
Dołączył(a): Śr lut 02, 11 14:59
Lokalizacja: Gallifrey

Postprzez ArecaS » Pn lut 21, 11 23:50

SALADYN napisał(a):gdyby jeszcze tylko podczas walki słychać było okrzyki Lindy a nie Carsona bo to się jednak trochę kłóci.

A nie wie ktoś czy ten sam problem występuje w GoS? Bo w sumie za te pieniądze warto by było łyknąć, choćby tylko po to by Bogusia posłuchać.
Avatar użytkownika
ArecaS
Miał 0 punktów w quizie
 
Posty: 2862
Dołączył(a): Cz sie 21, 08 17:26
Lokalizacja: Katowice

Postprzez SALADYN » Pn lut 21, 11 23:57

Raczej nie mam faworyta , Posejdon i Herkules giną w tak brutalny sposób że aż piękny , Hades to dla mnie mistrzostwo dizajnu postaci , Kronos był super bo w grach nie było chyba walki z większym przeciwnikiem , gigantyczny skorpion jest taki dość sztampowy , walka z Hermesem niecodzienna i podobnie do Heliosa był tylko drobną przeszkadzajką ale chyba nic nie jest w stanie przebić czwartej ściany w walce z Zeusem.

A tak w ogóle to ty nie jesteś aby za młody na GoW III ???

ArecaS napisał(a):
SALADYN napisał(a):gdyby jeszcze tylko podczas walki słychać było okrzyki Lindy a nie Carsona bo to się jednak trochę kłóci.

A nie wie ktoś czy ten sam problem występuje w GoS? Bo w sumie za te pieniądze warto by było łyknąć, choćby tylko po to by Bogusia posłuchać.


Niestety jest nawet gorzej bo w pewnych momentach dubbing wycisza odgłosy gry ale poza tym cała polonizacja jest tip top , moją recke masz stronę wcześniej.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez uci » Wt lut 22, 11 12:51

I tak Bayo lepsza :P
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez SALADYN » Wt lut 22, 11 15:26

uci napisał(a):I tak Bayo lepsza :P


Sie sprawdzi w praniu.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Gillian » Wt lut 22, 11 16:46

Wersja Bayo na PS3 pewnie lepsza nie bedzie :D
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez uci » So mar 05, 11 13:03

Medal of Honor - nie jestem fanem tych nowych super realistycznych strzelanek o wojnie z arabami/talibami etc. a nowy MoH chyba jest jednym z gorszych.

Singiel zajął mi ok. 5+ godzin grania (z cut scenkami) za multi nawet się nie zabierałem.
Co mi sie podobało to bronie, przyjemność jaką dawało postrzelanie z nich, serio się czuło ich power i moc. W pamięci tez mi zostaje misja z lądowania Rangersów i ta obrona w małym domku, coś ślicznego na całą ta grę.

Reszta w sumie taka sobie, skaczemy od bohatera do bohatera, biegamy po ścieżkach prowadzeni za rączkę przez kompanów z oddziału, od czasu do czasu mamy jakiś efektowny "event" i w sumie tyle. Niezniszczalne tła, mało ciekawi przeciwnicy i skrypty które czasami ostro nawalały (raz miałem że koleś wbił się furgonem do hali i strzelał z działka stacjonarnego, po jego zabiciu, jego zwłoki dalej stały za karabinem i strzelały, ale już nikogo nie raniło i nie wydawało żadnego dźwięku mimo że leciały muzzle z lufy).

Ogólnie gdyby nie przypadek nigdy bym nie zagrał. Za plus dodam MoH frontline dodawany na płycie, niby nic, ale miło było sobie powspominać :)
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Gillian » N mar 13, 11 21:14

Właśnie skończyłem drugi raz podstawkę HL2. Co ciekawe przejście zajęło mi 5 godzin mniej niż ostatnio 2 lata temu (11 w por do 16 godzin). Ta gra ma już 7 rok na karku i wciąż miażdży : ). Żeby wszystkie gry się tak dobrze starzały... Dla mnie to najlepszy FPS w jakiego grałem.

Za jakiś czas jeszcze ogram znów epizody i akurat wyjdzie Portal 2. Zrobiłem preorder na wersję PS3, bo dorzucają niby wersje pecetową na steamie gratis. W sumie polecam, na amazonie i w thehut/zavvi za niecałe 33 funty, wysyłka darmowa.

Poza tym polatałem koło 3 godzin w HAWX i mnie znudził po czym wylądowałem z nim na allegro.
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez kotlet_schabowy » N mar 13, 11 23:26

Skończyłem jakiś czas temu Mafię 2. W sumie zdziwiony byłem wszechobecnym narzekaniem na nią (ogólnie nie spełniła oczekiwań), chyba lepiej, że z tymi opiniami zetknąłem się już długo po zagraniu.
W każdym razie, gra bardzo dobra. Świetny, momentalnie wciągający klimat (mimo wszystko zima mocniejsza niż lato). Fajne patenty, których brakowało mi w poprzednich tego typu pozycjach (motyw więzienia).
Fabuła oczywiście na wysokim poziomie, fajna dwójka głównych bohaterów, szkoda, że dużo postaci pobocznych średnio rozwinięto i aż tak nie zapadają w pamięć.
Grafika i muzyka bardzo dobre. Świetne modele postaci i mimika, swoją drogą (o czym już chyba pisałem), gierka działa płynniutko, a wygląda lepiej niż zamulające GTA4 (inna skala, no ale...).
Nie mam niedosytu, bo może nie oczekiwałem aż tak dużo, jak niektórzy (bo jedynka nie była dla mnie aż takim objawieniem). Zwarta historia, nie ma co prawda na dłuższą metę co robić poza misjami fabularnymi (pograłem chwilę w DLC, ale niestety, zbyt monotonne, szczególnie przez obdarcie ze scenek i jakiejś konkretnej fabuły), ale ma to swoje plusy.
Avatar użytkownika
kotlet_schabowy
Zanzibar
 
Posty: 500
Dołączył(a): Pt lip 15, 05 16:10
Lokalizacja: Kraków : Nowa Huta

Postprzez Sylvan Wielki » Śr mar 16, 11 00:30

Ja tam nie narzekałem. Bardzo dobra pozycja. Z wypowiedzią powyżej, zgadzam się w 96%.
Obrazek
Avatar użytkownika
Sylvan Wielki
Mniejsza połówka "Myth busted"
 
Posty: 16777215
Dołączył(a): Śr wrz 10, 08 22:13

Postprzez Gillian » Śr mar 23, 11 21:39

Enslaved zaliczony. Obiecywałem sobie dużo po tej grze. Demo mnie zawiodło trochę, pachniało mi samograjem dla nierozgarniętych każuali. I w sumie takie wrażenie mi pozostało również po pełnym przejściu. No niestety ale elementy platformowe sprowadzają się tu do wciskania A. W sumie nie dawało mi to spokoju i męczyło do połowy gry. Ale później mnie tak wciągnęła, że praktycznie drugą połówkę skończyłem za dwoma posiedzeniami. Choć mimo wszystko fabułę uważam za naiwną... Wszystko było przewidywalne do bólu. Za to klimat świetny. Liczyłem na coś lepszego, coś trochę a'la BG&E. Ale i tak wyszła bardzo przyjemna gierka. Tylko sam chciałem choć raz nad czymś się zastanowić. Gra mi nie pozwoliła, wszyscy po pare razy powtarzają co mam zrobić, plansze z przeciwnikami dokładnie oznaczone kto gdzie stoi i z jakiej odległości mnie widzi. No i ten ograny do bólu schemat: kobieta tech-wiz i facet mięśniak plus dziwaczny grubasek podrywający laskę, [spoiler]ostateczny zbawca wszystkich i na koniec gry mega konspiracja[/spoiler].
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez deadspace6 » So kwi 02, 11 11:02

Wczoraj padło Killzone 3.
Po dość przeciętnej dwójce czekałem na dość przeciętną trójkę, tzn. wszystko super ale nie wyróżniające się specjalnie na tle innych tytułów. I tu miłe zaskoczenie. W "3" grało mi się jakoś tak przyjemniej. Fabułę choć niezbyt wyszukaną śledziłem z zainteresowaniem. Mordowanie Higów było bardzo przyjemne. Strzelanie z poszczególnych broni dawało odpowiednią satysfakcję.

Rozwalił mnie początek gry i jej koniec (choć ten akurat był dość przewidywalny).

Ogólnie polecam. Kolejny mocny tytuł od Sony.
Avatar użytkownika
deadspace6
Fortune
 
Posty: 295
Dołączył(a): So gru 12, 09 15:07

Postprzez kotlet_schabowy » Wt kwi 05, 11 22:12

Skończyłem Mass Effect 2. Mistrzowski tytuł, jedna z lepszych sag, z jakimi miałem do czynienia. Więcej pewnie napiszę w innym wątku. Dawno nie czułem czegoś takiego po skończeniu gry (niedosyt mimo ok 40 godzin, lekki smutek z powodu końca przygody). Klasa.
Avatar użytkownika
kotlet_schabowy
Zanzibar
 
Posty: 500
Dołączył(a): Pt lip 15, 05 16:10
Lokalizacja: Kraków : Nowa Huta

Postprzez Faja » Wt kwi 05, 11 22:29

Demon's Souls dziś zostało skończone :] Zajebista gra nie ma co. Napieram w NG+ i dalej jest zabawa jak ta lala. Mass Effect 2 przy tym tytule to pikuś hehe. Wszystkie gry przy tym tytule to pikuś.
What is a man? A miserable little pile of secrets! But enough talk... Have at you!
Avatar użytkownika
Faja
Big Boss
 
Posty: 3031
Dołączył(a): Wt lip 29, 08 15:35
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez Sylvan Wielki » N kwi 17, 11 20:25

Marvel vs Capcom III.... 40 razy....
Obrazek
Avatar użytkownika
Sylvan Wielki
Mniejsza połówka "Myth busted"
 
Posty: 16777215
Dołączył(a): Śr wrz 10, 08 22:13

Postprzez SALADYN » Śr kwi 20, 11 23:43

The 3rd Birthday

Gra pękła dosyć szybko a właściwie za szybko, ciężko mi teraz powiedzieć czy gra jest rzeczywiście taka świetna jaka wydawała mi się na początku.
Przede wszystkim fabularnie mamy totalne dno, takiego mindfuck'a dawno już nie uświadczyłem w żadnej grze czy filmie, przesyt wątków i jednowymiarowych postaci które komplikują sie coraz bardziej z każdą zmianą rzeczywistości. No i sporo w tym wszystkim japońskich naleciałości, potyczka z ostatnim bossem na przykład jest rozwlekana na cztery walki z których każda wygląda na tą ostateczną a i tak drań ginie dopiero w końcowych scenach.
Wciąż podoba mi się sam gameplay czyli strzelanka z elementami RPG, za to rozwojowi dodatkowych umiejętności bohaterki wyraźnie brakuje konsekwencji. W całości opiera się on na losowej syntezie genów którą można powtarzać bez końca a najczęstszym skutkiem jest obniżenie poziomu danej zdolności, więcej czasu spędziłem na próbie podniesienia levelu jakiegoś genu niż na samym wykonywaniu misji a można było zastosować prosty system kolorów gdzie dwa takie same podniosły by poziom doświadczenia a dwa inne dałyby całkiem nowy efekt, na plus warto zaliczyć sporą ilość dodatkowych parametrów do wyboru, od zwykłego zwiększenia obrony czy zadawanych obrażeń po takie cuda jak zmartwychwstanie, ogłuszającą falę uderzeniową czy fachowy bullet time.
Grafika momentami zachwyca jak na mozliwości PSP, teksturki ładne i wszystko śmiga bez klatkowania, no i super scenki CG które są wizytówka Squarenix (szkoda tylko że za bardzo się skupiają na wizualiach kosztem innych elementów gry), bardzo nierówny jest też poziom trudności gdzie niektóre walki z szeregowymi przeciwnikami są trudniejsze od potyczek z głównymi adwersarzami, za to duży plus należy się za urozmaicenie walki paroma pojazdami świetnie wplecionymi w rozgrywkę.
Dużym problemem jest też replaybility, po przejściu gry można rozpocząć nową rozgrywkę z zachowanym doświadczeniem, broniami i rozwiniętymi genami ale tak patrząc praktycznym okiem to poza wyżyłowaniem wyników i odkryciu ekstra strojów i broni to gra nie pokaże nam już niczego więcej.

Komu polecić grę ?
Z pewnością każdemu posiadaczowi PSP gdy nadejdzie posucha i nie będzie już w co grać bo mimo wszystko to bardzo dobra gra ale kupować przy premierze się niestety nie opłaca.

Edit
Przy okazji The 3rd Birthday widać jaki wpływ na branżę gier ma Koji i seria MGS a mam na myśli ostatni strzał jaki pada w grze, pogracie to zobaczycie, uci przeszedłeś już ?
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez uci » Cz kwi 21, 11 09:08

3 epizod ciągle, trochę masteruje poprzednie dla DNA i BP
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez SALADYN » N maja 01, 11 01:43

Od czasu kiedy zawitała u mnie PS3 ukończyłem już trochę tytułów ale jakoś nie miałem weny żeby coś o nich skrobnąć więc może nadrobię to takimi krótkimi opisami.

Heavenly Sword
God of War killer ludzie pisali o tej grze i rzeczywiście gra ma w sobie parę elektryzujących elementów ale jednak do ideału jej sporo brakuje.
Przede wszystkim bardzo spodobał mi sie klimat gry wyraźnie stylizowany na filmach kung-fu z Hong Kongu, muzyka ma w tym główną zasługę mimo iż potrafi pojechać od czasu do czasu jakimś gitarowym riffem czy bardziej technicznym brzmieniem podczas walki jednak przez większość gry towarzyszą nam nastrojowe i spokojne kawałki. Miejscówki i niektóre elementy gry jak menu wyboru planszy znajdujące się na niebiańskiej polanie z której w miarę grania wyłaniają się ostrza miecza również nieźle nakręcają
Kolejnym plusem jest Voice Acting i mimika twarzy który nawet po tych paru ładnych latach nadal mnie zadziwia, odpowiadała za nie znana fanom Tolkiena firma Weta która tworzyła efekty do trylogii Władca Pierścieni.
Mamy też fajną historyjkę o klanie strzegącym mistycznej tytułowej broni i pewnego króla który rządny władzy i potęgi stara się zdobyć niebiański miecz a jak się później okazuje jest on tylko kukiełką w rękach innego adwersarza. Kolejnym niewątpliwym plusem są postacie tej opowieści, od sztampowego ojca Nariko przez naszą nieustępliwą rudowłosą heroinę po zbiór świrów w roli bossów i wręcz genialnego króla Bohana granego przez Andy'ego Serkisa, nie da sie gościa nie lubić po prostu.
System walki jest przemyślany i opiera się na trzech postawach których stosowanie zależy od danej sytuacji i przeciwnika z którym akurat walczymy, szybko jednak okazuje się że w praktyce walka jest dość toporna i bardzo często sprowadza się do egzekwowania jednego lub dwóch ataków a i tak można dostać lanie od szeregowych przeciwników przez skopane bloki i dziwny system kolizji, szczytem wszystkiego jest walka z ostatnim bossem która w moim prywatny rankingu zyskała tytuł najbardziej nieuczciwej, zabugowanej i wnerwiającej wśród wszystkich bossów z jakimi dotąd walczyłem w grach, totalna przeginka obnażająca wszystkie wady systemu walki do tego trwająca dłużej niż dwa lub trzy rozdziały razem wzięte.
Sama gra nie grzeszy też długością, jakieś sześć godzin na wszystko z czego ostatnia godzina to pier^'*"nie się z ostatnim bossem plus może jeszcze dwie godzinki na odkrycie wszystkich artworków, brakuje też więcej urozmaiceń rozgrywki bo misje Kai i strzelanie z dział to jednak za mało.

Uncharted 2
Prawdziwy system seller jakich mało, po świetnej pierwszej części dostajemy praktycznie taką samą grę z kilkoma usprawnieniami, inną historią i bardziej urozmaiconymi miejscówkami ale jednak łyknąłem ten tytuł bez popity i z miejsca powtórzyłem zabawę kilkukrotnie niemal zdobywając platynę.
Polski dubbing to tak jak w przypadku GowIII i paru innych ekskluziwów sony prawdziwy majstersztyk, idealnie dobrane głosy postaci, doskonały lip sync i masa sarkastycznego humoru Drake'a, gra na lokalizacji nic nie straciła a na te kilkukrotne zaliczenie tylko raz zobaczyłem jak wygląda angielska wersja co by sobie porównać, jest idealnie.
Trzecią część biorę w ciemno.

Killzone 2
Po świetnej części pierwszej spodziewałem się takiego samemu poziomu po kontynuacji i mam trochę mieszane uczucia, z jednej strony jest bardzo dobrze nawet świetnie ale z drugiej dostałem kolejnego odtwórczego przesiąkniętego patosem FPS'a jakich wiele w dzisiejszych czasach, krótkiego do tego którego po drugim zaliczeniu miałem dosyć, nawet trofea jakoś nie potrafiły mnie przy grze utrzymać głównie przez konieczność zabawy przez sieć czego zazwyczaj nie robię.
Polski dubbing w tej grze akurat mi się nie spodobał, jest jakiś cichy, często kwestia jakiejś postaci zanika bo się wyrwałem do przodu, lip sync jest bardzo słaby co widać gołym okiem i jeszcze te ugrzecznione teksty nie pasujące jakoś do tej gry, napisy też nie wyszły bo nie pokrywają się z tym co słyszę zarówno po Polsku jak i Angielsku, szkoda.
Kolejna część na pewno u mnie zawita ale poczekam na znaczną obniżkę ceny bo ta jak się spodziewam nie będzie współmierna do ilości zabawy.

Dead Space
Prawdziwa świeżynka wśród gier z 2k9 urywająca klimatem łeb przy samej miednicy, jest strasznie choć strach w tej grze polega głównie na znanym wszystkim zombiaku wyskakującym z szafy choć takie motywy jak dziwna postać która nagle znika za rogiem wrzuciły mi niezłą ciarę na plecy, brrr.
Szkoda że główny bohater to takie popychadło które nic się nie odzywa, wietrze w tym jednak celowy zabieg twórców którzy chcieli chyba żeby postać na ekranie była tylko naszym awatarem, taka próba przełamania czwartej ściany.
Cały zarys fabularny bardzo mi przypadł do gustu i powoli z Dead Space tworzy się całe uniwersum z konsekwentnie ułożonymi i współgrającymi ze sobą faktami.
Gamplayowo mamy takiego RE4 z paroma ciekawymi ficzerami jak konieczność ćwiartowania przeciwników, zabawa z grawitacją w niektórych lokacjach (świetna fizyka) czy tak niestandardowy arsenał, szkoda tylko że wszystko sprowadza się do przełączania wajch czy znajdywania potrzebnych akurat przedmiotów, typowy idź przynieś pozamiataj który przy drugim podejściu zaczynał już mocno nużyć.
Niemniej polecam wszystkim lubiących te klimaty.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez uci » N maja 01, 11 07:46

No i u mnie pękły 3cie urodziny, z powtarzaniem co niektórych poziomów to ogólnie gierka na 12h. Teraz zabieram się za kolejne poziomy trudności, za dużo jeszcze zostało DNA, strojów i broni do odkrycia. Do gry jako całości nie dodam nic co już powiedział SALADYN, choć u mnie jako fana jGier, to fabuła zrobiła wrażenie sympatycznej (ale zostawiającej za dużo dziur na domysły i własne interpretacje), spokojne w oparciu o to co nam na końcu wyjaśniono można było było dodać do gry z 5-6 dodatkowych rozdziałów jak nic.

Tak pokrótce to świetna strzelanina z patentami, ale jednak o punkt niżej od mojej ulubionej Pe2
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez kALWa888 » Cz maja 12, 11 15:35

No i skończyłem Valkyrie Profile na PlayStation. Udało mi się uzyskać najlepsze zakończenie, co podobno pomoże mi w zrozumieniu tego co dzieje się w drugiej części (Valkyrie Profile 2: Silmeria) na PS2.

Co do samej części pierwszej. Jest całkiem udaną grą, ale do ideału dużo jej brakuje. Największym mankamentem jest całe to ograniczenie czasowe i kiepski voice acting. Każdy z aktorów podkładających głosy podkładał zazwyczaj pod 2-3 postaci. Co samo w sobie może źle świadczyć o jakości va. Czasem jego kiepskość była naprawdę rażąca. Grafika jest dobra, ale istnieją gry z 2000 roku, które pod wieloma względami przewyższają VP. Cutscenki animowane występują dość rzadko, ale na kolana też nie powalają. Fabuła jest bardzo dobra, ale niektórych może zrazić brak skupienia się na tych samych postaciach. Non stop poznajemy historie nowych postaci, czasem jak pojawiają się jakieś ważniejsze poznamy więcej wątków z nimi związanych. Można powiedzieć też romantycznie: Jest to opowieść o przemijaniu i o bolesnych rozłąkach. Nie chcę tu spoilerować, choć by odkryć kto jest kim można już na samym początku.
Zaletą gry na pewno jest nowy, oryginalny system walk. Oryginalny oczywiście nie znaczy doskonały. Przydałoby się kilka poprawek tu i ówdzie bo czasem same walki potrafią być denerwujące właśnie ze względu na ten system. Z drugiej strony jest bardziej żywszy, dynamiczny od tego statycznego znanego choćby z Dragon Quest czy Final Fantasy. Pozwala również na zdobywanie większej ilości doświadczenia. Jeśli wszystko dobrze rozegramy można zdobyć o wiele wiele więcej doświadczenia niż wartość minimalna. To znacznie skraca proces grindingu. Niestety, osoby które nie mają odpowiedniej zręczności i uzbrojenia mogą po prostu o tym zapomnieć. Choćby z tego względu gra nie jest dla wszystkich. Wielu zniechęci właśnie ten nowy system, ograniczenie czasowe i fabuła przedstawiona w dość nietypowy sposób. Jednak mi bardzo przypadła do gustu mimo tych kilku mankamentów i automatycznie stałem się fanem serii. Polecam :D
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
kALWa888
Liquid Snake
 
Posty: 2700
Dołączył(a): Pn cze 01, 09 12:28

Postprzez uci » Cz maja 12, 11 19:49

A ja skończyłem Star Wars TFU2

I w sumie troche taki zmieszany jestem ty tytułem, jedynka nie była ideałem, ale jako Slasher w uniwersum SW mi sie podobało. 2 poprawiła sporo błedów i braków w gameplayu jedynki (włacznie z grafiką) ale z drugiej strony poległa gdzieś fabuła i poziomy, obie są za krótkie. Z fabuły dwójki spokojnie można by było zrobić jeden odcinek Wojny Klonów i jeszcze by zostało czasu na reklamy.

Ale wracając do lepszych rzeczy, widac że twórcy pograli trochę w tytuły jak GoW3 czy Wolverine Origins. Starkiller jest teraz szybszy i płynniejszy, kończyny i elementy opancerzenia przeciwników lataja w powietrzu. Jest więcej elementów otoczenia do ubijania wrogów, poprawiono też moce (wywalono bezużyteczna tarczę na Mind Trick) i dodano Force Fury który daje nam takiego boosta do mocy że to co robiliśmy w jedynce w QTE, podczas Force Fury robimy w dowolnym momencie. Paleta wrogów też została poprawiona i zmuszająca nas do zmian taktyk walki w zależności od sytuacji.
Na koniec można dodać że ukryto w grze troche smaczków dla fanów SW (database), wydłużające nieco grę Wyzwania i 2 zakończenia z których żadne nie jest kanoniczne (choć złe zakończenie pasuje pod te właściwe).

Z minusów dodam tylko to że jest potwornie krótko i słabo fabułowo, no i jedyny DLC (4zł) nie jest nawet wycięty z gry, tylko zablokowany.
Avatar użytkownika
uci
Uber Big Boss
 
Posty: 8409
Dołączył(a): Cz lut 23, 06 14:05
Czytam: MGS:Guns of the Patrits - Project Itoh

Postprzez Gillian » Pt maja 13, 11 15:59

Skończyłem RDR. Co tu dużo gadać... Zakończenie mnie nie sponiewierało jak wielu innych graczy, ale i tak było niezłe i niespodziewane, choć wiele wskazywało na to, jak historia się skończy. Jednak klimat tej gry, miejscówki, dialogi miażdżą. No i sama tematyka westernu, ale takiego z myslą przewodnią bardzo na plus. Opinii nie zmieniam, to wciąż jedna z najlepszych gier, w jakie grałem. Spójnością przebija GTAIV. W tej generacji tylko Mass Effekty wyżej na razie stawiam i RDR jest dla mnie klasyczną dychą - grą która ma wszystko, co trzeba i w którą chce się grać, a przede wszystkim odkrywać. Zostało mi ok 6% do zaliczenia na stówę i pewnie zrobię całość ale po jakimś czasie, bo Portal w kolejce a juz zaraz LA Noire : ).

W każdym razie RDR polecam, trzeba zagrać. Choć wiem, że wielu odrzuci pozorna monotonność gry. Jednak mi taki leniwy zlekka klimat bardzo przypadł do gustu. Takie gry mnie wciągają, a z reguły nudzą mnie po kilkunastu minutach szybkie strzelanki (np demo Killzone 3 ostatnio grałem i nie wytrzymałem do końca - boooriiing...).
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez Gac666 » Pt maja 13, 11 21:55

Mortal Kombat 9

Pożyczyłem X'a od kumpla na tydzień.

Wooaaah... blast from the past normalnie. Najlepszy Mortal ever i to w klimacie pierwszych 3 części.

Przeszedłem Story (ogląda się to jak całkiem dobry film) i odblokowałem wszystkie zakończenia poszczególnymi postaciami w Ladderze.

Gra się bardzo przyjemnie, fatality wchodzą gładko i są iście spektakularne aczkolwiek nie tak przesadzone w porównaniu do innych części.

Twórcy wrzucili wiele smaczków dla najstarszych wyjadaczy, chociażby klasyczne skórki tudzież klasyczne soundtracki (start przy wyborze planszy w versusie), aż się łezka w oku kręci :)

Fabularnie? Bardzo fajnie i trzymali się wiernie oryginałowi, nie powiem jestem pod wrażeniem. To pierwszy mortal, w którym warto śledzić fabułę :D.

Nie powiem dla tej gry mógłbym kupić konsolę :)
Obrazek
Avatar użytkownika
Gac666
Big Boss
 
Posty: 3443
Dołączył(a): N sie 23, 09 12:22
Lokalizacja: Ultramar/Warszawa

Postprzez SALADYN » Pt maja 20, 11 20:20

Prototype

Pękł, chciałem machnąć długi opis co i jak ale raz że jest za ciepło a dwa mi sie nie chce po prostu.
Gra to klasyczny w swojej formie free roaming z mnóstwem zadań fabularnych, pobocznych i kupą znajdziek jeszcze bardziej wydłużających czas gry, coś godnego polecenia osobom którzy lubią mieć gry na dłużej i się przy tym nie nudzą a także którzy stawiają sobie za punkt honoru wyciśnięcie z tytułu 100%.
Cała reszta to raczej nic nowego choć rzemieślnicza robota skutecznie zachęca do zabawy, mnie pozostaje zaliczanie wszystkich eventów na platynę i czekanie na drugą część która ma bardzo ciekawe podejście co do głównego bohatera który tym razem będzie głównym celem.
Avatar użytkownika
SALADYN
I was made to fight. I AM a gun
 
Posty: 10247
Dołączył(a): Cz maja 29, 08 09:53

Postprzez Gillian » Śr maja 25, 11 20:31

Portal 2 skończony. Krótka to gra (z 9h gameplayu) choć przede mną jeszcze co-op, w który chcę zagrać. No i troszkę się spospieszyłem, bo parę sekretów już wiem że ominąłem.

Nie jest P2 takim szokiem jak jedynka, która wydawała się grą o rozwiązywaniu zagadek a okazała sie grą o walce o wolność. Nie ma takich zwrotów akcji ale i tak fabularnie wciąga i samą historię prezentuje właśnie w taki charakterystyczny dla Valve sposób. Choć "momenty" były a motyw z końcówki mną sponiewierał : ).

Złożoność zagadek stoi na wysokim poziomie, choć nie są one jakies przegięte. Po prostu trzeba się orientować w przestrzeni i kombinować. Tym razem doszła zabawa żelami, tunelami antygrawitacyjnymi, katapultami itp. Także są zadania, gdzie można się nieźle nagłowić : ).
Ogólnie nie jestem w wielkim szoku, nie biję pokłonów przed grą (jak biłem przed jedynką) ale i tak jest super - może też wciąż jestem pod wrażeniem RDR, który jest hitem absolutnym. Może obrazu dopełni mi ten coop kiedy w końcu w niego zagram. Zagrać warto, wręcz trzeba, ale nie wiem czy będzie to moje GOTY 2011, jak to okrzyknęli grę niektórzy już gracze (średnia na poziomie 95%, co się dziwić). Konkurencja jest mocna.



No i Stephen Merchant wypadł przegenialnie. Cały czas miałem go przed oczami kiedy go słyszałem :) Zresztą patrzcie: http://youtu.be/CmDhqDGk0K4
Avatar użytkownika
Gillian
Uber Big Boss
 
Posty: 8747
Dołączył(a): Wt maja 08, 07 22:30

Postprzez Tidus93x » Śr maja 25, 11 22:51

W czasie jak mnie nie było ukończyłem tylko jedną grę, z braku czasu i chęci.

Dissidia 012 Duodecim, bo o niej mowa, to dla mnie, wielkiego fana FF, cios w plecy i klapa na całej linii. Ale po kolei. Zacznę od tego co mi się podoba.

Nowe postacie. Nareszcie. Mamy powiew świeżości, wraz z Lightning, Kainem, Tifą, Yuną, Vaanem, Laguną i 3 bonusowymi. System walki nie uległ zmianie, trochę wydaje mi się tempo walk zwolniło. Gameplay ciekawy, motyw z mapą świata nie jest zły, bez szachownicy się jednak nie obyło. Miłym urozmaiceniem jest możliwość gry jako drużyna. Niestety brak walk 2 na 2. Jedyny bonus drużyny to taki, że jak jedno polegnie, drugie może dalej walczyć. Gra oferuje wiele nowych możliwości, jak tworzenie własnych questów. Najlepsza jak zawsze muzyka. Genialne utwory jak Canto Mortis czy Carmen Lucis, a także inne lecące w tle po prostu miodzio dla uszu. Ostatnia scena Scenario 012 genialna, wzniosła i patetyczna, muzyka również best.

No i przechodzimy do mankamentów (a tego jest sporo). Fabuła główna. Po tym jak Laguna dowiedział się czegoś o manikinach już wiedziałem jak się skończy, ale do końca wierzyłem, że się mylę. Nie myliłem się. 10h gry?! Co to ma być?! Owszem są raporty, pojedyncze walki, jest potem dodatkowy wątek ale już bez konkretnego celu, to raczej dotarcie do walki z ostatnim bossem. Jest i stara kampania, której przejście trwa 2 razy dłużej niż nową. Żenada. Każda z nowych postaci dostała krótką opowieść dla siebie i fora ze dwora. W pierwszej dissidii każda postać dostała 2 razy dłuższą opowieść. Że o zmarnowaniu potencjału 2 ukrytych postaci nie wspomnę...
Oczywiście mnie osobiście, mega fana FFX - pierwszej z 2 gier mojego życia, najbardziej zabolał wątek Tidusa i Yuny. Przed premierą byłem cięty na Square za kiepską XIIItkę i robienie z fanów bałwanów. Dałem im kredyt zaufania: "Jak nie spieprzycie tego wątku to wam daruję". Guzik. 3 sceny, tyle raptem Tidus z Yuną dostali, a mało tego, Tidus Yuny nie pamięta i ledwo zdążył zachować się raz jak bohater. A gdzie tu rozwinięcie tego wątku? No kurna... Tak samo zmarnowali Lagunę i Squalla, Kaina i Cecila. Żenada i jeszcze raz ŻENADA.

Wybór postaci też durny. No po co komu Vaan? Vaan?! Przecież on nawet w XII nic nie robił i był zbędny, bo wszystko się kręciło wokół pozostałych bohaterów, no może bez Penelo. Vaana spokojnie można było zamienić na Seifera z ósemki, albo chociaż Seymoura z 10. Mało nowych postaci po stronie Chaosu. Jedna z ukrytych postaci też zbędna, wszak z jej gry już wojownik Cosmos jest, spokojnie to miejsce mógł zająć jeden z w/w lub nawet Locke czy Celes z szóstki, albo Beatrix z dziewiątki. Osobiście najbardziej chciałem Zacka, ale wiadomo, że byłby on zbyt podobny do Clouda. Ale ja go chcę bo uwielbiam tą postać ze względu na charakter. Niestety, nie tym się w Square kierują.

To tyle ode mnie. Dla tych co nie grali w pierwszą część i szukają nawalanki, to gra dla was! Dla wiernych fanów to raczej zmarnowanie potencjału. A szkoda.
Obrazek
Avatar użytkownika
Tidus93x
Jack the Ripper
 
Posty: 1827
Dołączył(a): N sty 31, 10 22:54
Lokalizacja: Zanarkand

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Gry i Konsole

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości